Respawn.pl

Strona główna » Genesis Rhod 420 to coś więcej niż zwykła klawiatura membranowa – recenzja

Genesis Rhod 420 to coś więcej niż zwykła klawiatura membranowa – recenzja

Autor: Krzysztof Sarna

Nie da się ukryć, że w obecnych czasach klawiatury membranowe w środowisku gamingowym są coraz rzadszym wyborem. Zdecydowana większość graczy stawia już na rozwiązania mechaniczne, a membranówki są symbolem zwykłych zastosowań biurowych. Mimo to postanowiliśmy się przyjrzeć Genesis Rhod 420 RGB, która jest czymś więcej, aniżeli zwykłym produktem do pisania.

Co musi posiadać klawiatura membranowa, żeby zachęcić gracza do zaopatrzenia się właśnie w nią? System anti-ghosting, podświetlenie, możliwość zamiany strzałek na WASD, nowoczesny design, antypoślizgowe nóżki? Tak się składa, że Rhod 420 RGB posiada wszystkie te cechy. Sprawdźcie, jak budżetowe rozwiązanie radzi sobie w praktyce.

Specyfikacja techniczna:

Komunikacja z PC: Przewodowa, USB Typ-A

Mechanizm klawiszy: Membranowy

Długość przewodu klawiatury: 1,6m

Wymiary klawiatury: 469 x 170 x 37 mm

Waga: 830 g

Liczba klawiszy: 104

Liczba klawiszy multimedialnych/macro: 12

Liczba kolorów podświetlenia: 8 (czerwony, zielony, niebieski, żółty, oceaniczny niebieski, fioletowy, biały, tęcza)

Opakowanie

Pudełko, w którym dociera do nas Rhod 420 RGB to bardzo standardowe w kontekście wymiarów pudełko na klawiaturę. Stonowane oraz specjalnie skrojone pod potrzeby budżetowego rozwiązania. Jak już zdążyły nas przyzwyczaić produkty polskiego producenta, kolorem dominującym jest zawsze czarno-szary. Oczywiście z lewej strony nie zabrakło czerwonego akcentu, a także loga w lewym górnym rogu. Na okładce mamy rzecz jasna zrzutkę przedstawiającą danie główne. Po prawej stronie jeszcze mamy informację o efekcie Prismo RGB oraz dziewiętnastu klawiszach w systemie anti-ghosting. Całość dopełnia jeszcze napis z modelem. 

Odwrót kartonu to nic innego jak zbiór najważniejszych informacji i funkcji maszyny do pisania. W sposób graficzny został przedstawiony membranowy mechanizm zastosowany właśnie w “Czterysta Dwudziestce”. Z ciekawych aspektów warto wymienić anti-ghosting dla 19 klawiszy, twardą obudowę, 6-strefowe podświetlenie RGB, zamianę funkcji strzałek na WASD, blokadę klawisza Window, składane nóżki, nowoczesny design czy antypoślizgowe gumowe nóżki. 

 

Po bokach natomiast niczego przełomowego nie otrzymamy poza odbitką klawiatury z lewej strony, a także powtórzonych najważniejszych cechach keyboardu.

Unboxing

W przypadku Rhoda 420 RGB proces unboxingu jest dziecinnie prosty. Dziecinnie, a to dlatego, że nie znajdziemy nigdzie plasterka taśmy. Wszystko opiera się na dwóch wyżłobionych, tekturowych zaczepach, tak więc otwarcie pudełka to kwestia sekund. W środku na dzień dobry wita się z nami instrukcja, a na drugim planie nietrudno dostrzec zafoliowanej klawiatury. Jedyne zaskoczenie z mojej strony to fakt, że urządzenie leży do góry nogami. Usprawiedliwieniem może być spoczywający przewód w przegródce na dole i to najprawdopodobniej dlatego autorzy zdecydowali się właśnie w ten sposób umiejscowić sprzęt.

To by było na tyle, jeśli chodzi o odpakowanie tej klawiatury. W środku nie znajdziemy niczego innego poza sprzętem i instrukcją. Nie ma się jednak czemu dziwić, ponieważ nieustannie trzeba zaznaczać, że Rhod 420 RGB to propozycja budżetowa. Dlatego też uświadczymy w tym przypadku wiele prostoty, podobnie jakbyśmy kupili urządzenie w supermarkecie. Z tą jednak różnicą, że sprzęt od Genesisa oferuje o wiele więcej, aniżeli tylko pisanie. Mamy tu przecież anti-ghosting czy podświetlenie.

Pierwsze wrażenia

Po tym, jak wyjąłem klawiaturę z folii i starannie obejrzałem, bardzo spodobał mi się sam design. Autorzy nie ograniczyli się do nudnego, prostokątnego kształtu, ale agresywnego, gamingowego wzoru, który ma sporo wystających elementów. Każdy, kto miał już styczność z tym produktem, bez problemu dostrzeże połączenie aluminium i plastiku. Myśleliście, że aluminium jest zarezerwowane tylko dla najdroższych, a zarazem mechanicznych propozycji? Otóż myliliście się, a także i ja! Taki ruch mi zaimponował, ponieważ Genesis dał jasno do zrozumienia, że nie ogranicza się do wyłącznie jednego materiału. 

Spodobał mi się także panel, w którym umieszczone są diody informujące nas o włączonym Num Locku, Caps Locku, Scroll Locku, a także blokadzie klawisza Windows. Ta miniprzestrzeń została w bardzo fajny sposób podkreślona i na swój sposób odizolowana od reszty klawiszy. Produkt do najnowszych nie należy, ponieważ nad strzałkami widoczna jest jeszcze stara czcionka napisu. Przypomnijmy, że “Czerwono-czarni” przeszli rebranding. 

Wracając do odczuć, nie zastałem niczego w wyglądzie, co by mi się nie podobało czy też wywołało we mnie wątpliwości. Mimo że produkt swoją premierę miał dawno temu to już na samym starcie udowadnia, że wytrzymał próbę czasu. Przynajmniej pod kątem stylistycznym.

Budowa, wygląd

Jak już w poprzedniej sekcji zdążyłem wspomnieć, producent nie ograniczył się wyłącznie do jednego materiału i za to należą mu się spore brawa. Obudowa, na którą patrzymy z góry, została wykończona przy pomocy wyszczotkowanego, śliskiego aluminium. Na pokładzie znajdują się łącznie 104 klawisze, z których dziewiętnaście posiada funkcję anti-ghosting. Tył urządzenia został już skomponowany z plastiku. Jeśli chodzi o kolor, to jest to czarny, aczkolwiek aluminiowa obudowa sprawia, że jest to połączenie srebrnego z czarnym. 

Poza klawiszami na srebrnej obudowie spotkamy już wspomniane gamingowe kształty, które świadczą o tym, że nie spotykamy się tu ze zwykłą klawiaturą. Na pokładzie, a dokładnie to nad strzałkami producent postanowił umieścić swoje logo. Ponadto nad klawiaturą numeryczną jest jeszcze panel z białą obramówką, w której poza napisem “Rhod 400” są cztery diody informujące o włączeniu Numa, Capsa, Scrolla oraz zablokowaniu klawisza Windows – co szczególnie przydatne podczas grania w gry. 

Tuż pod aluminiową obudową jest już plastik. Pomiędzy aluminium a czarną warstwą mamy jeszcze mleczną przestrzeń, która po podłączeniu przewodu będzie się świecić. To właśnie w tym miejscu twórcy umiejscowili cały panel podświetlenia.

Na samym środku odwrotu zastaniemy naklejkę produktu. Jednak to, co zdecydowanie może przynieść uśmiech na twarzy wielu graczom to nóżki. W tym miejscu jest naprawdę o czym mówić. Warto zacząć od tego, że ich spód został wyposażony w gumo-ślizgacze, dzięki którym rzeczywiście będzie o wiele ciężej o ślizganie się sprzętu na blacie. Ponadto nie ma tu dwóch, a aż cztery nóżki. To z kolei pozwala na o wiele wyższe podniesienie całej “maszyny pisarskiej”. Należy jeszcze wspomnieć o czterech gumowych wstawkach na spodzie. Dwa z nich znajdziemy pomiędzy nóżkami na górze. Dwa kolejne natomiast są na dolnych bokach.

Całą budowę kończy pleciony, ale nawet elastyczny przewód o łącznej długości 1,6m. Zakończony on jest złączem USB typu A, które nie jest pozłacane. 

Użytkowanie

Już dobre sześć, jak nie siedem lat korzystać z klawiatury mechanicznej. Z tego powodu rzadko w swoich rękach w ogóle trzymam rozwiązania membranowe. Kiedy chwyciłem za Rhoda 420 RGB byłem zdziwiony pod względem samego “klepania”, ponieważ klawisze wcale do cichych nie należą. Owszem – poprawa względem “mechanika” jest, ale nie aż tak spora, jakiej oczekiwałem. A jeżeli przy keycupach już jesteśmy, to warto też na sekundę zatrzymać się przy spacji, ponieważ ta lubi od czasu do czasu chybotać się na boki. 

Egzamin natomiast zdaje anti-ghosting. Bardzo dobrze, że “Czerwono-czarni” pomyśleli o antypoślizgowym spodzie, który w praktyce sprawdza się należycie, a klawiatura rzeczywiście stabilnie stoi w swoim zamierzonym położeniu. Za tym, że produkt jest gamingowy, przemawia nie tylko podświetlenie, ale także możliwość zablokowania przycisku Windows. Ile razy podczas rozgrywki zdarzyło nam się wcisnąć ten klawisz i wyjść do pulpitu? Nie jest to jednak nic przełomowego, ale za to jak ułatwia życie każdemu, kto gra w gry! 

Jeszcze na sekundę warto zajrzeć na sam odwrót. Każdemu przysłużą się aż cztery nóżki, dzięki którym sprzęt można podnieść jeszcze wyżej. Doszukać się w tym można jeszcze ukrytej funkcji, ponieważ gdy jedne nóżki ulegną uszkodzeniu, wówczas w zapasie pozostają drugie. 

Podświetlenie

Jeżeli ktoś niekoniecznie przepada za klawiaturami mechanicznymi i chce zaopatrzyć się w membranówkę, to najprawdopodobniej podświetlenie jest jednym z tych elementów, które może mieć spory wpływ na ostateczny zakup. W przypadku Rhod 420 wachlarz iluminacji jest dość duży, aczkolwiek sama jego jakość może pozostawiać nieco do życzenia. 

Owa klawiatura posiada 6-strefowe podświetlenie RGB, które umożliwia ustawić ulubiony kolor iluminacji dla każdej z sześciu stref. Łącznie możemy przebierać w siedmiu barwach: czerwonej, zielonej, niebieskiej, żółtej, błękitnej, fioletowej oraz białej. Rodzima marka w nasze ręce oddała w sumie dziewięć trybów podświetlenia. Nie da się ukryć, że za najciekawszą uchodzi efekt PRISMO – poruszającej się tęczy. Oczywiście nie zabrakło opcji zmiany szybkości i jasności podświetlenia. 

Bardzo ciekawym efektem podświetlenia jest “efekt reakcji na dźwięk”. Podświetlenie klawiszy włącza się tylko i wyłącznie wtedy, kiedy mówimy, bądź w pobliżu sprzętu jest jakiś głośniejszy dźwięk. Działa to swego rodzaju jak equalizer. 

Kolory są jak najbardziej dobre i wyraziste. Czcionka każdego z klawiszy jest dobrze widoczna, aczkolwiek nieco gorzej sprawy się mają w przypadku klików funkcyjnych. Najlepiej oczywiście jest w samym centrum. 

Podsumowanie

Genesis Rhod 420 RGB to świetna propozycja przede wszystkim dla młodych adeptów esportu, którzy dopiero wkraczają w świat gamingu. Sam osobiście, zanim przerzuciłem się na “mechanika” korzystałem z kilku membranówek i zdecydowanie się nie zawiodłem. Wydaje mi się, że powyższa propozycja od rodzimego producenta zasługuje na uznanie. Przede wszystkim wyróżnia się ona świetnym stosunkiem ceny do jakości, jak i ceny do proponowanych funkcji i możliwości. Jak mogę w skrócie opisać “Czterysta Dwudziestkę”? Świetna budżetówka. 

Większości, o ile nie każdemu powinien do gustu przypaść zabieg połączenia plastiku oraz aluminium. Ogólnie rzecz ujmując, cały design keyboardu prezentuje się pasjonująco. Do plusów warto też dodać anti-ghosting czy antypoślizgowy spód. Przyczepić się natomiast można do jakości podświetlenia, które oczywiście ma mnóstwo trybów i funkcji, ale sama jakość nie należy do najwyższych i po prostu dobrze spełnia swoje zadanie. Niektórym osobom, w tym mi może podpaść jeszcze głośność klawiszy. Jak na membranówkę myślałem, że te będą praktycznie niesłyszalne, jednakże w rzeczywistości okazało się nieco inaczej.

Na oficjalnej stronie Genesisa produkt ten otrzymamy w cenie 119 złotych, co czyni sprzęt bardzo atrakcyjnym.