Respawn.pl

Kinga Jarząbkowska: Słyszałam, że Jarek nie jest partnerem dla mnie

Autor: Krzysztof Sarna
Kinga Jarząbkowska

Kinga Jarząbkowska odegrała nieocenioną rolę w życiu Jarosława „pashyBicepsa” Jarząbkowskiego w drodze do stania się tym, kim się stał na scenie Counter-Strike’a 2. Małżonka byłego zawodnika Virtus.pro opowiedziała, jak z jej perspektywy wyglądały przedmałżeńskie lata, a także te po narodzinach córki. 

Kinga Jarząbkowska i pasha o przeszłości 

Nie stanowi tajemnicy fakt, do czego zresztą kilkukrotnie w przeszłości przyznawał się sam Jarosław „pashaBiceps” Jarząbkowski, że to z początku jego partnerka przynosiła do domu pieniądze. 37-latek samemu ocenił Kingę jako swoją sponsorkę w tamtych latach w nowopowstałym podcaście Esporcik.  – Głupio czułem się w starych czasach, kiedy Kinga pracowała jako sprzedawca butów w Kazarze po 12 godzin dziennie. Przychodziła ze zmiany z obolałymi koptykami, a ja siedziałem na zwykłym taborecie i grałem późno po nocach – powiedział Pawłowi Książkowi.

Początkowe lata bezsprzecznie nie były łatwe, a w drodze po komfort życia trzeba było zmierzyć się z wieloma niedogodnościami. Z pewnością do jednej z nich należała kawalerka licząca 17 metrów kwadratowych, która nie była wolna od karaluchów. Jak wyjaśniło 12-letnie małżeństwo, obecnie cieszy się z metrażu na poziomie 132 metrów kwadratowych. – Życie z karaluchami, szczurami to była nasza codzienność. Wspominamy to do dziś. Mieliśmy nawet zdechłego karalucha w wyświetlaczu w tosterze. To był domownik (śmiech), a mieszkanie bardzo stare – tłumaczył właściciel Papito Energy.

CZYTAJ TAKŻE: Polska dwójka na ławce rezerwowych Sangal! Koniec tureckiej organizacji pod polską flagą

„Pytano mnie, czy na pewno chcę takiego partnera”

Kwintesencją pierwszego odcinka Esporcika było jednak przedstawienie wspólnej historii z perspektywy małżonki pashy, wszak samemu opowiadał o wspólnym życiu przy okazji stawianiu pierwszych kroków na scenie Counter-Strike’a: Global Offensive, a także jeszcze wcześniejszych latach. Do ślubu doszło po dziesięciu latach związku, jednak przed dojściem do niego Kinga Jarząbkowska wielokrotnie słyszała pytania, czy chce wychodzić za 'papito’. Warto nieustannie podkreślać, że sam pasha nie zarabiał. Tym bardziej przecież, że Jarząbkowscy w dalszej części podcastu wyjaśnili, że Kinga wywodzi się ze 'starodawnego’ modelu rodziny.

– Zaczęliśmy być parą, mając mniej więcej po 15 lat. To były czasy gimnazjum. Braliśmy ślub w wieku 25 lat i to był przełomowy moment. Wiadomo, że nikt nie wymaga od 15-latka, żeby zarabiał jeszcze pieniądze. Jednak Jarek jako 18-latek został właściwie panem swojego losu i musiał się sam utrzymać i sam zadbać o siebie, bo mieszkał już sam. Kiedy miałam 21 lat, zgarnęłam go do Warszawy. Myślę, że 4 lata były mocnym ciśnięciem na zasadzie: „co wy robicie, jak zamierzacie, co zrobicie i czy ty na pewno chcesz takiego partnera”. Łącznie było to 10 lat. Słyszałam, że Jarek nie jest partnerem dla mnie, to inny świat. Wywodzę się z jednorodzinnego domu, gdzie były folie z pomidorami. Musiałam najpierw zrobić swoją pracę, pomóc rodzicom po szkole czy nawet wracając na weekendy z Warszawy. Najpierw była praca, a dopiero potem mogłam się spotkać ze swoim chłopakiem. Zanim do tego doszło, musiałam jeszcze wyszorować się z pomidorów (śmiech) – mówiła Kinga Jarząbkowska.

Pełny, inauguracyjny odcinek Esporcika dostępny poniżej: