Lada moment rozpocznie się BLAST.tv Austin Major. Turniej, który posiada przynajmniej dwa aspekty, by śmiało nazywać go przełomowym względem poprzednich wspieranych przez Valve. Zawody, które odbędą się w Teksasie, posiadają jasno naznaczonego faworyta do podniesienia trofeum. To oczywiście Team Vitality, który notuje fenomenalny dotychczas okres. Zasadniczym pytaniem jedynie jest, czy organizacja z Francji 'ustoi’ i nie tyle utrzyma serię zwycięstw z końca stycznia, co nie przygniecie jej sama ranga imprezy.
BLAST.tv Austin Major przełomowym turniejem wspieranym przez Valve
Już we wtorek, 3 czerwca rozpocznie się pierwsza spośród czterech faz pierwszego z dwóch Majorów w 2025 roku. O tym, że nie będzie to pierwsza impreza w samym Austinie, informowaliśmy tutaj. Po raz pierwszy jednak lokalnej społeczności przyjdzie podziwiać więcej niż osiem drużyn, w tym z możliwie ścisłej czołówki. Zawody wspierane przez Valve po raz pierwszy w historii obfitować będą w cztery fazy. Wszystko z uwagi na fakt, że łączna liczba uczestników została zwiększona do 32. W praktyce oznacza to czas trwania na poziomie 20 dni.
Faworyt murowany?
W momencie, kiedy przychodzi rozpatrywać pewne grono kandydatów do wzniesienia trofeum, trudno wskazać więcej niż maksymalnie trzech, choć skłaniałbym się jednak w kierunku dwóch. Oczywiście pierwszym i wręcz murowanym faworytem jest Team Vitality, który jak na razie zdaje się nie mieć żadnego limitu. Dan „apEX” Madesclaire pokierował już swoich kolegów do trzydziestu triumfów z rzędu. Sporym zagrożeniem dla jego drużyny mogą być pierwotne starcia w formacie BO1, wszak to w nich przecież margines błędu jest najmniejszy. Dla organizacji z Francji w Teksasie jednak sama seria najpewniej nie będzie mieć znaczenia, a poczucie kontroli nad każdym starciem i całościowym procesem przechodzenia przez każdy pojedynczy szczebel w kierunku wyższego. Swoimi dotychczasowymi występami „pszczoły” pokazały, że na ten moment są przynajmniej o pół poziomu, jeśli nie poziom nad całą resztą stawki. Nawet kiedy były już w finałach turniejów pod powierzchnią, to i tak wychodziły na nią i dokładały do gabloty kolejne trofeum. Sześć wygranych turniejów i podporządkowanie sobie pięć pierwszych miesięcy bieżącego roku zdają się tłumaczyć aż nazbyt wiele.
CZYTAJ TAKŻE: Nie ma już polskiej drużyny w TOP30 rankingu HLTV. Gigantyczny spadek Rebels
Oczywiście to wszystko nie będzie istotne w Teksasie, gdzie liczyć się będzie odporność, silna psychika, ale przede wszystkim zagrania na serwerze. Nie ulega wątpliwości, że Vitality jako kolektyw posiada wszystkie te cechy, a w dodatku 'naładowanego’ do granic możliwości Mathieu „ZywOo” Herbauta. Francuz odbiera nagrodę za nagrodą MVP i to bezsprzecznie od niego będzie sporo zależeć w kontekście pierwszego Majora w 2025 roku.
Trudne zadania Polaków
Na próżno spodziewać się najprawdopodobniej wielkich wyników od formacji z Polakami, które są w pierwszej jedenastce globu. Wszystkie przecież przechodzą proces zmian – G2 Esports, FaZe Clan i Team Liquid. Tylko z pierwszą z organizacji pożegnają się wraz z zakończeniem imprezy w Austin Wiktor „TaZ” Wojtas i Olek „hades” Miśkiewicz. W zespole, nad którym pieczę sprawuję Filip „NEO” Kubski Oleksandr „s1mple” Kostyliev najgorzej się nie prezentuje, ale w dalszym ciągu to za mało, by myśleć o gronie TOP4. Zaskoczyć może każdy – to pewne. Sporym znakiem zapytania może okazać się Team Liquid, który na IEM Melbourne zajął 5-6. miejsce, by w Dallas tak samo, jak FaZe – kończyć na 9-12. Być może wszystkie formacje wraz z Polakami postawią wszystko na jedną kartę, a zwłaszcza G2, prezentując niesamowity taniec? To również jedna z możliwych opcji.
Trzy drużyny z mocnymi kartami
Nie ma się co jednak specjalnie oszukiwać, że silną pozycją poza Teamem Vitality 'gra’ również Team Spirit. Najpewniej dla samej organizacji brak awansu do wielkiego finału będzie sporym rozczarowaniem. W mojej ocenie półfinał to absolutne minimum. Przekonania nie mam, jednak każdy rezultat poniżej będzie stanowić olbrzymią sensację. Również MOUZ oraz Team Falcons, a więc naprzemiennie rywale Vitality w finałach ostatnich turniejów celować będą w najwyższe laury. Zarówno jedna, jak i druga formacja po przeprowadzonych zmianach wspięły się na wyższe poziomy swoich możliwości. Czy to murowani faworyci? Do półfinału być może tak, ale nie do finału czy też wygrania całego triumfu. Czy ich triumfy w jakikolwiek sposób zaskoczą? Najpewniej nie. Kiedy jednak miałbym spoglądać poprzez pryzmat triumfatorów 5. sezonu ESL Grand Slam z końcówki kwietnia, bezprecedensowo rzekłbym: „jak najbardziej”.
