Połowa ćwierćfinałowej rywalizacji w ramach 21. sezonu ESL Pro League jest już za nami. Na ten moment polscy kibice nie mogą być pewni udziału chociażby jednego Polaka w półfinale. Podopieczni Wiktora „TaZa” Wojtasa z G2 Esports na czele z Januszem „Snaxem” Pogorzelskim przegrali po pełnej serii MOUZ i odpadli z turnieju w Sztokholmie. Ostatnią nadzieją z kraju nad Wisłą jest jeszcze Roland „ultimate” Tomkowiak z Teamu Liquid.
Polacy z G2 kończą występy w ESL Pro League na ćwierćfinale
Druga ćwierćfinałowa konfrontacja w ramach CS-owej Ligi Mistrzów rozpoczęła się od Inferno. Chęć gry na tym planie wyraziły „samuraje”, które z początku radziły sobie lepiej, sprawując rolę terrorystów. Prowadziły 3:1, ale po czterech pierwszych odsłonach w mgnieniu oka do głosu doszły „myszy”, które zaczęły lepiej czuć mapę. Efekt? Prowadzenie 7:5, a także 9:5 i 11:7 na niewiele po zmianie stron. Dopiero w połowie drugiej połowy Janusz „Snax” Pogorzelski i jego kompani przebudzili się i skutecznie odpierali ataki rywala. Sześć zdobytych oczek z rzędu pozwoliło im objąć prowadzenie w batalii.
Nuke’owi przyszło być najbardziej jednostronną lokację w przekroju całych zawodów. Mistrzowie PGL Kluż-Napoka od razu i zrywnie ruszyły do zdecydowanego marszu po remis w meczu. Aż pięć pierwszych odsłon bez przerwy padło łupem Ludviga „Brollana” Brolina i jego kolegów. G2 się podłączyło, dwukrotnie wygrywając przez przeczekanie, a po chwili dołożyło jeszcze trzy oczka dzięki eliminacji rywala. Niemniej, to on był w lepszej sytuacji do przerwy (7:5). Niemiecka organizacja nie utrzymała zbyt długo prowadzenia. Przegrana seria tuż po przerwie oznaczała zmianę ról (8:5). Również i taki stan nie utrzymał się dłużej. „Myszy” niczym G2 na poprzedniej lokacji – wygrały sześć rund z rzędu i zamknęły lokację.
CZYTAJ TAKŻE: hypex wskazał, przeciwko komu chciałby zagrać na PGL Bukareszt
O tym, kto zagra w ćwierćfinale ESL Pro League musiał zadecydować Ancient. Nie był on jednak 'pociągający’ mimo faktu, że doszło do nim do kompletu rozegranych 24 rund. Obraz tego planu w głównej mierze sprowadził się do punktujących w ofensywie zespołów. Najpierw MOUZ wygrywało 8:1, by „samuraje” nieco spowolniły zapędy 4. siły światowego rankingu Valve. Po zmianie stron zatem doszło do gonitwy rezultatu przez podopiecznych trenera Wiktora „TaZa” Wojtasa. Efekt? Kontakt 8:9, a także tracone dwa oczka 9:11. Nie zdołali jednak zremisować zawodnicy G2, a w końcówce spotkali się z własną niemocą, ponosząc cztery porażki z rzędu i tym samym 1:2 w meczu.
Snax zainkasował 39 fragów przy 56 eliminacjach. Średnio na rundę zadawał 71,8 obrażeń, a jego rating wskazał na 0,84. Liderem MOUZ okazał się Ádám „torzsi” Torzsás, który eliminował reprezentantów G2 50 razy, ponosząc przy tym śmierć 42-krotnie. Zadawał 76,7 obrażeń na odsłonę i posiadała rating 1,19. Istnym królem serwera był jednak Ilya „m0NESY” Osipov z oceną 1,30 i K-D 61-43. MOUZ o wielki finał zagra z Teamem Spirit w sobotę, 15 marca o 15:45.
MOUZ vs. G2 Esports 2:1 – Inferno 11:13, Nuke 13:8, Ancient 13:11
Główne zmagania 21. sezonu ESL Pro League (faza grupowa + faza play-off) odbędą się w dniach 7-16 marca. Łączna pula nagród wyniesie okrągły milion dolarów, z czego do najlepszej drużyny powędruje 100 tysięcy dolarów, a do finalisty połowa tej kwoty. W turnieju będziemy świadkami polskich zagrań oraz myśli szkoleniowych. W stolicy Szwecji rywalizują bowiem podopieczni trenera Wiktora „TaZa” Wojtasa z G2 Esports na czele z Januszem „Snaxem” Pogorzelskim, Roland „ultimate” Tomkowiak i jego koledzy z Teamu Liquid, a także Jan „cej0t” Dyl wraz ze spółką z SAW.
