Przejdź do głównej treści

Respawn.pl

Uniwersalność kluczem do zadowolenia? Recenzja Genesis Toron 706

Autor: Krzysztof Sarna
Recenzja Genesis Toron 706

Genesis Toron 706. To kolejna propozycja od polskiego producenta w kwestii słuchawek gamingowych, które wszem i wobec, już na pudełku same artykułują potrójną możliwość komunikacji z urządzeniem, co przemawia o ich uniwersalności. Sektor gamingowy zyskał kolejny jakościowy produkt. Recenzja Genesis Toron 706 przybliży Wam sylwetkę najnowszych słuchawek od Genesisa dla bardziej wymagających graczy! 

Recenzja Genesis Toron 706

Genesis przyzwyczaił do stałego i konsekwentnego rozszerzania swojej oferty peryferiów gamingowych o coraz to bardziej konkurencyjne pozycje. Nie inaczej jest tym razem. Genesis Toron 706 to słuchawki, które już na starcie oznajmiają o swojej uniwersalności – trzema drogami komunikacji z urządzeniem. Swoim designem przypominają kultowe HyperX Cloud II i oferują konkretny czas pracy akumulatora, kiedy mowa o połączeniu bezprzewodowym. Czas na podróż po Toronach 706!

Specyfikacja techniczna Genesis Toron 706

  • Łączność: Bezprzewodowa 2,4 GHz, BT 5.1 | przewodowo: mini-jack
  • Średnica membrany: 50 mm
  • Typ membrany: 50 mm
  • Typ słuchawek: Wokółuszne
  • Budowa słuchawek: Zamknięte
  • Redukcja szumów: Brak
  • Pasmo przenoszenia: 20 – 20000 Hz
  • Tryby korektora: Music / Boom / Scout
  • Mikrofon: odłączany, dookólny
  • Redukcja szumów mikrofonu (ENC):  Tak
  • Pasmo przenoszenia mikrofonu: 100 – 10000 Hz
  • Czas działania: do 100 godzin (przy 50% głośności)
  • Czas ładowania: 4 godziny
  • Zasięg: 20 m
  • Kodek Bluetooth: SBC

Recenzja Genesis Toron 706 – opakowanie 

Słuchawki docierają w opakowaniu skrojonym wymiarowo na ich potrzeby, a także kolorystce charakterystycznej dla samej marki – czerwonej i grafitowej. Na przedniej części pudełka nie zabrakło loga, wzmianki o potrójnej komunikacji, trzech profilach dźwięku, ale przede wszystkim – zrzutce dania głównego i adaptera. Jedna boczna ścianka to pogląd na słuchawki z górnej perspektywy, podczas gdy po naprzeciwległej wymienione są najważniejsze cechy funkcjonalne, takie jak dźwięk stereo, po raz kolejny potrójna komunikacja, membrana 50 mm, odłączany mikrofon czy też czas działania nawet do stu godzin.

Zasadniczo na odwrocie otrzymujemy niemalże te same informacje, choć nie brakuje już na samym pudełku wieści o tym, że materiał pod pałąkiem przylegający do głowy jest oddychający. Polski producent obrazuje również, do jakich urządzeń, za pomocą jakiego sposobu można skomunikować sprzęt. W prawym dolnym rogu nie zabrakło wyszczególnienie najważniejszych punktów specyfikacji technicznej.

IMG 3439

Sama góra pudełka to natomiast powielone nadruki z logo czy modelem, a także zawieszka do sklepowych warunków. To na niej również znajdują się dwa okrągłe plasterki taśmy strzegące dostępu do środka.

Recenzja Genesis Toron 706 – unboxing

Dostępu do środka po obydwóch stronach strzegą okrągłe plasterki taśmy. Po ich zerwaniu i podniesieniu górnego wieka naszym oczom ukazuje się jeszcze jedno pudełko. Genesis zdążył już w nieco dłuższym wymiarze czasu przyzwyczaić, że do swoich produktów używa double boxa, który, choć za każdym razem jest taki sam, to jednak sprawia wrażenie eleganckiego. Po raz kolejny w centralnym miejscu beżowego opakowania umiejscowione zostało czarne logo producenta wraz z napisem. Tym razem jednak nie spotykamy się już z żadną taśmą, a więc przechodzimy do uchylenia rąbka tajemnicy w postaci tego, co kryje się pod w środku.

A w nim od razu witają nas dwie broszury. Pod nimi trudno, by znajdowało się coś innego poza słuchawkami oraz nylonowym workiem wypełnionym po same brzegi przewodami, doczepianym mikrofonem i adapterem USB. W sumie polski producent postawił na trzy kable: USB typu C – jack 3.5mm, USB typu C – USB typu A oraz złączkę z gniazdem na jacka 3.5mm zakończoną złączami jack 3.5mm.

Recenzja Genesis Toron 706 – jak wyglądają i jak zbudowane są słuchawki?

Recenzowany model dostępny jest jedynie w jednej, czarnej wersji kolorystycznej. Już na samym wstępie warto podkreślić, że Toron 706 nie są wyposażone w żadne podświetlenie. Jak to zazwyczaj bywa – dla jednych będzie to plusem, a dla drugich plusem – kwestia subiektywna. Headset jest wyposażony w mikrofon, ale nie permanentny, a doczepiany. Z profilu słuchawki zdecydowanie przypominają swoją budową kultowe i niezwykle popularne swego czasu HyperX Cloud II.

IMG 3534

IMG 3546Choć cała konstrukcja na pierwszy rzut oka jawi się jako czarna, to jest odstępstwo od tej normy. Mianowicie widelce będące łącznikiem pomiędzy pałąkiem a muszlami są grafitowe. Niemniej, wszystkie pozostałe elementy zgodnie i jednym chórem przemawiają za czerń. Na zewnątrz obydwóch muszli twórcy postanowili zawrzeć w połysku wzmianki o modelu. Są one lepiej widoczne w zależności od nachylenia światła. Podobnie zresztą jest z samymi końcówkami pałąka przy widelcach, gdzie umieszczone są loga.

Również i na samej górze pałąka nie mogło zabraknąć wtłoczenia nie tylko loga Genesisa, ale również napisu. Same muszle sprawiają wrażenie bardzo głębokich, takich, które nie tylko nie będą mieć trudności z całkowitym pokryciem uszu, ale jednocześnie wygłuszeniem, pozostając przy tym gładkie i przyjemne w dotyku. Sama zewnętrzna część nauszników to jeszcze syntetyczna skóra, jednak fragment, który styka się z naszymi uszami i głową to już wygładzona poduszka.

Warto również zwrócić uwagę na panel sterowania, którego nie może zabraknąć przy okazji słuchawek, tym bardziej bezprzewodowych. W przypadku Toron 706 znajduje się on na lewym nauszniku. Oczywiście poza tak oczywistymi funkcjami, jak pokrętło do regulacji poziomu głośności, przycisku służącego wyciszaniu mikrofonu oraz włączaniu całego sprzętu znajduje się także gniazdo USB typu C, a także slot na jacka 3.5mm, za pomocą którego podłączymy mikrofon.

IMG 3520IMG 3522IMG 3527

Recenzja Genesis Toron 706 – działanie i użytkowanie

Czymś, co zdecydowanie wysuwa się na piedestał przy okazji Toronów 706 jest ich lekkość. Nawet nie sprawdzając, ile waży to urządzenie (a waży 294g), wystarczy tylko wziąć je w dłonie, by poczuć, że naprawdę jest przyzwoicie, patrząc również na samą budowę headsetu, który sprawia wrażenie solidnego i nieco bardziej masywnego.

IMG 3551

W przypadku samych walorów akustycznych z pewnością rozczarowani nie będą ci, którzy gustują w odtwarzaniu muzyki na możliwie najwyższym poziomie głośności. Warto już z tego miejsca odnotować fakt, że ten model słuchawek od Genesis nie posiada oprogramowania, w związku czym nie ma mowy o zabawie ewentualnym equalizerem. Niemniej jednak, Toron 706 posiadają wgrane już trzy tryby korektora dźwięku, które zmienia się za pomocą kliknięcia w guzik służący włączaniu/wyłączaniu słuchawek. Owe trzy tonacje noszą następujące nazwy: music, boom oraz scout.

Wydawać by się mogło, że w tonacji muzycznej wysokie tony będą najbardziej wyczuwalne, a w praktyce jest całkowicie odwrotnie – to właśnie one ustępują tonom niskim i średnim. Zasadniczo to właśnie w tym trybie najlepiej grało mi się w Counter-Strike’a 2, podobnie zresztą jak w używanych na co dzień przeze mnie Razerach Kraken V4 Pro. Sam boom z kolei już niejako przemawia sam przez siebie swoją nazwą i dobrze odnajdzie się w bardziej basowych utworach. Scout natomiast to dość dobry pomysł na casualowe korzystanie ze słuchawek, chociażby służące sesjom na Discordzie w połączeniu z prostszymi aktywnościami w sieci i podstawowymi, basicowymi tytułami, w których precyzja dźwięku nie jest pierwszoplanowa.

Toron 706 to takie słuchawki, które oferują aż potrójną możliwość komunikacji. Oczywistą oczywistością jest przewód i dlatego też w tym celu nie zabrakło kabla USB-C i jacka 3.5mm. Niemniej jednak recenzowany headset wyposażony jest również w Bluetooth oraz adapter USB 2.4 GHz. Dzięki takiej mnogości nie ma problemu z tym, by słuchawki skomunikować nie tylko z PC-tem czy laptopem, ale też smartfonem, konsolą czy innymi urządzeniami.

Nie można również pominąć samej kwestii zasięgu. Wedle polskiego producenta ta deklarowana jest na 20 metrów i w praktyce jest temu blisko. Pod warunkiem, że na drodze nie stanie nam więcej niż jedna ściana. W przypadku większej przestrzeni, która nie jest przedzielona żadną ścianą, bezproblemowo jest to wynik do osiągnięcia. Niemniej, przejście z jednego do trzeciego pokoju, które dzieli kilka ścian w odległości mniejszej nawet niż 20 metrów, przełoży się na oczywiste zakłócenia, co nie powinno summa summarum zaskakiwać.

Jeszcze jednym aspektem użytkowania Genesis Toron 706 jest również akumulator, którego deklarowany czas pracy to 100 godzin. W praktyce liczba ta jest zgodna deklaracjom, wszak i tak czas pracy ponad 90 godzin to konkretna wartość. Dokładniejszy wpływ co do tego wyniku będzie mieć oczywiście sama kultura naszej pracy, a więc m.in. stosowany poziom głośności.

Recenzja Genesis Toron 706 – mikrofon

Genesis Toron 706 wyposażone są w odczepiany mikrofon, co dodaje całemu produktowi jeszcze większej uniwersalności, choć swoją budową i bryłą headset ten jasno wskazuje na swoje najważniejsze przeznaczenie. Urządzenie służące do przechwytywania dźwięku jest elastyczne i podatne na jak najwierniejsze dostosowanie do naszej buzi. Sam majk może pochwalić się pasmem przenoszenia w zakresie 10 – 10000 Hz, a także czułością – 42 dB. Sama końcówka wyposażona jest oczywiście w standardowy, piankowy pop filtr, którego zadaniem jest przełożenie się na nieco lepszą jakość generowanego dźwięku przy eliminacji prostych przeszkadzaczy. Nie można pominąć tego, że mikrofon posiada zintegrowany system redukcji szumów otoczenia ENC, a także automatyczną kontrolę wzmocnienia AGC.

Przykładowa próbka głosu z mikrofonu:

Recenzja Genesis Toron 706 – podsumowanie

Genesis Toron 706 to bezapelacyjnie bardzo ciekawa propozycja w budżecie do trzystu złotych. Genesis konsekwentnie przez ostatnie lata nie tylko pogłębia swoje portfolio, ale dokonuje tego w sposób konkretnie przez siebie wypracowany, doskonale zdając sobie sprawę, na czym musi się skupić, a także które z cech w konkretnym peryferium są najbardziej pożądane przez klientelę.

Tym razem polski producent zrezygnował z oprogramowania czy podświetlenia, stawiając sobie za cel pozyskanie świadomych graczy, dla których nadrzędnym aspektem w przypadku urządzenia audio jest… jakość audio. Może jednak dziwić brak oprogramowania przy okazji trzech wbudowanych brzmień, by jeszcze bardziej pobawić się suwakami equalizera i dokonać stuprocentowej personalizacji preferencji tonacji. Niemniej jednak, każdy powinien śmiało wybrać coś dla siebie pomiędzy trybami „music”, „scout” i „boom”. Genesis w Toron 706 postawił sobie za cel uniwersalność i nie jest to przesadnie wyświechtany frazes. Słuchawki od polskiej marki cieszą się odłączanym mikrofonem, ale też potrójną możliwością skomunikowania ich z urządzeniem docelowym.

KLIKNIJ, ABY ZOBACZYĆ INNE RECENZJE

Sprzęt do recenzji został dostarczony przez firmę Genesis lub firmę marketingową/PR’ową zajmującą się daną marką na rynku polskim. Portal Respawn.pl za tę recenzję przyjął tylko gratyfikację w formie recenzowanych słuchawek. Firma nie miała żadnego wpływu na opinię wystawioną przez portal Respawn.pl oraz nie miała wpływu na autora niniejszej recenzji. Autor rozumiany jako redaktor portalu Respawn.pl.