Respawn.pl

Kapitalne rozwiązanie dla początkujących streamerów? Recenzja Marvo Blast 60

Autor: Krzysztof Sarna

Mikrofon to zasadniczo nieodłączna część już każdego stanowiska komputerowego, nawet tego najmniej wymagającego. Za solidny sprzęt do przechwytywania głosu trzeba niejednokrotnie sporo zapłacić, choć realia te ulegają polepszeniu dzięki budżetowym rozwiązaniom, które podnoszą jakość oferowanych sprzętów. Recenzja Marvo Blast 60, a więc przystępnego cenowo mikrofonu pozwoli Wam się przyjrzeć, co zaoferować może sprzęt o podwójnej charakterystyce w cenie poniżej 150 złotych.

Recenzja Marvo Blast 60

Nieważne czy ktoś jest streamerem, graczem czy też zwykłym użytkownikiem komputera, który używa go do pracy i potrzebuje komunikacji werbalnej z innymi – mikrofon jest potrzebny. To jednak od wymienionych zastosowań zależy jakim sprzętem będzie się posługiwać. Na mikrofon pojemnościowy, a takim właśnie jest Marvo Blast 60 zwrócą uwagę przede wszystkim streamerzy, zwłaszcza ci początkujący, bowiem to budżetowe rozwiązanie, które nieść za sobą będzie znacznie lepszą jakość dźwięku w porównaniu z rozwiązaniami ze słuchawek. Niewykluczone też, że zainteresują się nią bardziej wymagający gracze, którzy cenią sobie czystość i wspomniane walory akustyczne. Sprawdźcie zatem, co zaoferować może urządzenie przystępne cenowo!

Specyfikacja techniczna Marvo Blast 60

  • Częstotliwość próbkowania: 192KHz/24Bit
  • Czułość: -38 +/- 3dB
  • S/N ratio: >85dB
  • Impedancja: 16 Ω
  • Pasmo przenoszenia: 20Hz – 20kHz
  • Odbiór dźwięku: kardioidalny/dookólny
  • Wymiary mikrofonu: 9,6 x 6,7 mm / 16 x 6,3 mm
  • Napięcie robocze: 5V
  • Prąd roboczy: 250mA
  • Długość kabla: 2,0m
  • Wymiary: 106 x 100 x 214 mm
  • Waga: 390g

Jak dociera Marvo Blast 60?

Mikrofon został umieszczony w podłużnym kartonie, który wydaje się być skrojony na miarę samego urządzenia. Dominują barwy czarna i bordowa. Na froncie otrzymujemy oczywiście odbitkę samego „majka”. W lewym górnym rogu umieszczone jest logo producenta, a nieco poniżej grafika RGB. Sam dół to także wspomnienie modelu.

IMG 3270

Oba boki wyglądają identycznie. Na tle bordowo-czarnej szachownicy umieszczono napis „BORN FOR GAMING”. Odwrót to natomiast zobrazowanie mikrofonu z odmiennej perspektywy, ale przede wszystkim – wymienienie jego najważniejszych cech. Poza specyfikacją techniczną dowiadujemy się również, jeszcze przed odpakowaniem, że produkt jest wyposażony w uchwyt amortyzujący premium, adapter montażowy do ramienia wysięgnika, a także profesjonalny chipset dźwiękowy 192 kHz/24bit.

Sama górna pokrywa nie niesie za sobą żadnych „fajerwerków”, choć nie jest wolna od wzmianek. Ponownie dowiadujemy się, że mamy do czynienia z Blastem 60, który jest komputerowym mikrofonem pojemnościowym. Jego robocze oznaczenie to „MIC-07 BK”.

IMG 3275

Unboxing Marvo Blast 60

Dostępu do środka strzeże tylko jeden okrągły plasterek taśmy, na którym zresztą jest umiejscowione czarne logo MARVO. Po jego zerwaniu jest jeszcze minizakładka, po podniesieniu której dostajemy się do centrum wydarzeń. Na dzień dobry wita nas 'zabudowa’ w postaci czarnego cienkiego plastiku. Co prawda mikrofon jest zabezpieczony przed ewentualnymi przemieszczeniami, choć znacznie lepiej chociażby stylistycznie i wrażeniowo wypadłby tu sam wyścielana tektura. Owe tworzywo sztuczne sprawia wrażenie minimalnego cięcia kosztów i produktu z nieco niższej półki, choć mikrofon najpewniej dowiedzie, że wcale takim nie jest.

Z wierzchniej strony trapezu znajduje się mikrofon wraz z zamontowanym już statywem i podstawką. Po jego wyciągnięciu wyskakuje też naklejka z logiem w czerwonej barwie. Ponadto w zestawie jest także krótka instrukcja i woreczek strunowy, w którym znajduje się dwie części do statywu oraz przewód zakończony złączami USB typu A i USB typu C.

Pierwsze wrażenia po unboxingu Marvo Blast 60

Mimo że sama bryła mikrofonu wywołuje solidne wrażenie, o tyle jego otoczka już niekoniecznie. Poza wspomnianym czarnym plastikowym kartonem jeszcze gorszych odczuć doznałem po zobaczeniu podstawki. Do niej została przyklejona cienka warstwa gąbki, z czym spotkałem się po raz pierwszy. Zastanawia mnie, w jakim stopniu jest to związane z cięciem kosztów albo też, w jakim ujęciu twórcy zdecydowali się na właśnie taki konkretnie zabieg. Biorąc pod uwagę, że każdy chce, by urządzenie służyło jak najdłużej, posiadam niemałe obawy, że właśnie w dłuższej perspektywie czasowej podstawka może zacząć się odklejać, tym bardziej, że po podłożeniu paznokcia od razu idzie rozpoznać, że pianka z upływem czasu może mieć trudności z trzymaniem kleju. Jeśli ktoś jednak użytkować będzie Blasta 60 w oparciu o statyw – nie ma się w ogóle czym przejmować.

Solidne przekonania wyrobiła na mnie natomiast sama konstrukcja statywu. Znajduje się na nim pokrętło, dzięki któremu możemy niemalże całkowicie zablokować regulację całej konstrukcji lub też sprawić, by była niezwykle luźna. Zagadnienie statywów mikrofonowych i koszyczków z reguły wydaje się być złożone, w tym przypadku można jednak mówić o stosunkowo dobrym wykonaniu.

Jak wygląda i jest zbudowany Marvo Blast 60? 

Mikrofon praktycznie w całości jest czarny (dostępna jest też biała wersja kolorystyczna). Jedynie na samym froncie możemy zastać biały napis „MARVO”, a także na samym gole „GAIN” wraz z ikonką skali. Ponadto na odwrocie znalazły się także dwie małe ikonki przy pokrętle, a także na samym topie ilustracje od wyciszenia mikrofonu, podświetlenia i redukcji szumów. W pozostałych przestrzeniach trudno szukać odstępstw od normy. Jedynie na dole mikrofonu jest minimalnie jaśniej, ale to za sprawą LED-owej taśmy.

W przypadku samych materiałów wykorzystanych do budowy mikrofonu należy mówić o mieszance. Sam statyw, koszyk czy podstawka to tworzywa sztuczne. Ciekawiej robi się w przypadku samego „majka”, którego bryła jest metalowa. Poza plastikami, wśród tworzywa sztucznego warto też wyróżnić gumki, dzięki którym urządzenie trzyma się koszyka.

Warto też przyjrzeć się poszczególnym aspektom Blasta 60. Tuż pod tasiemką z podświetleniem RGB znajduje się duże pokrętło na samym spodzie, dzięki któremu możemy zwiększać bądź zmniejszać głośność dźwięku przechwytywanego przez mikrofon. Chodzi ono dość lekko, ale z wyczuwalnym oporem, co dodaje solidności.

IMG 3331

Powyżej napisu „GAIN” znajduje się przykręcony na cztery śrubki pierścień, z również czterema uchwytami na wspomniane już gumki, dzięki którym łączymy mikrofon ze statywem. W odległości około 3,5 cm znajduje się powtórka – jeszcze jeden, analogiczny pierścień. Tuż nad nim i napisem marki widnieje przestrzeń do przechwytywania głosu z licznymi nacięciami. Sam wierzch to już wywołane do tablicy ikony, które jednocześnie zwiastują panel dotykowy.

IMG 3334

Na odwrocie natomiast jest pokrętło służące do przełączania się pomiędzy trybem dookólnym a kardioidalnym. Poniżej, zasadniczo na samym dole są także dwa gniazda. Jedno USB typu C służące do podłączenia mikrofonu z komputerem, a drugie jack 3.5mm. Marvo Blast 60 cieszy się bowiem możliwością odsłuchu.

W zestawie jest także przewód do wspomnianego skomunikowania produktu z komputerem. Co prawda nie ma w nim oplotu, ale jest on standardowej grubości, w wyniku czego nie powinniśmy nawet po upływie czasu doświadczyć problemów. Jego długość to 2 metry. Warto też wspomnieć o dwóch akcesoriach dołączonych wraz z kablem. To adapter i gwint, dzięki któremu po odkręceniu śruby ze statywu możemy zaadoptować mikrofon do ramienia.

Dźwięk z Marvo Blast 60

Coś, co jako pierwsze rzuca mi się na myśl w kontekście dźwięku z Blasta 60 jest jego czystość. Mamy w końcu do czynienia z „pojemnościówką” i taka rzeczywiście jest. Audio generowane z tego urządzenia nie równa się temu, które generowane jest przez „majki” od słuchawek. Sygnał jest wyrazisty i muszę przyznać, że rynek zdecydowanie idzie do przodu, bo jeszcze dziesięć lat temu nie byłoby odpowiednika takiego urządzenia, jak właśnie to, które w niskiej cenie oferowałoby nie tylko ładny dźwięk, ale też jeszcze kilka opcji.

Przede wszystkim użytkownik może przełączać się pomiędzy trybem kardioidalnym, który przechwytuje dźwięk przede wszystkim z przedniej części mikrofonu, a dookólnym. Obie opcje mają swoje zastosowania i zalety, niemniej – osoby używające „majka” do streamingu najpewniej skupią się na pierwszej z nich. Marvo oddało też aktywną redukcję szumów, która sprawdza się całkiem nieźle, ale tylko wtedy, gdy produkt jest blisko naszej twarzy. Każde oddalenie się i mówienie w dalszej odległości sprawia, że słychać nas coraz mniej. Sama redukcja olbrzymiego wrażenia mimo wszystko nie robi.

Oprogramowanie i podświetlenie Marvo Blast 60

Blast 60 to mikrofon, który nie może 'popisać’ się oprogramowaniem, wszak najzwyczajniej w świecie go nie posiada. Niby to nic, bo mówimy o budżetowym urządzeniu, niemniej – niejednokrotnie możemy spotkać się z tańszymi produktami (niekoniecznie mowa o mikrofonach), które posiadają najprostsze software’owe nakładki.

OPR

fot. marvo-tech.com

Znacznie więcej można wspomnieć o podświetleniu, które niejako można określić flagowym elementem Blasta. Doliczyć się można w sumie ośmiu trybów podświetlenia, z czego dwa to różnokolorowe, a pozostałe sześć to statyczne. Pierwsza opcja to powolna zmiana barw, podczas gdy druga to typowe i szybkie operowanie neonami. W przypadku kolorów mono, do wyboru mamy: czerwony, żółty, zielony, jasnoniebieski, niebieski oraz różowy. Kolorystyka jest dość wyrazista, choć do minusów należy zaliczyć brak możliwości regulacji jasności czy też prędkości zmian w nawiązaniu do dwóch wspomnianych wcześniej trybów.

Recenzja Marvo Blast 60 – podsumowanie 

Marvo Blast 60 wydaje się  być definicją solidnego mikrofonu budżetowego. Niełatwo jest bowiem oddać w ręce konsumentów pojemnościowe rządzenie w kwocie poniżej 150 złotych, które nieść za sobą będzie tyle ciekawych rzeczy. Niejednokrotnie, kiedy mowa o droższych rozwiązaniach – otrzymuje się tylko bryłę, bez statywu. Tymczasem w recenzowanym produkcie jest też podświetlenie RGB, naklejka, potrzebny adapter do zamontowania „majka” na ramieniu – gdybyśmy z takiego korzystali. Sam Blast oferuje ponadprzeciętną jakość dźwięku, która nie równa się większości bądź żadnemu mikrofonowi ze słuchawek. Samemu oceniam to rozwiązanie jako świetne dla początkujących streamerów, którzy na początek swojej przygody nie chcą wydawać krocie na urządzenie, ale również przejawiają chęć emanowania profesjonalizmem i jakością swoich transmisji.

Mikrofon nie sprawia też wrażenia będącego tym z pierwszej łapanki, ponieważ posiada aktywną redukcję szumów, ale też możliwość przełączenia się pomiędzy trybem kardioidalnym a dookólnym. Wszystko to otrzymać można obecnie w cenie 140 PLN.

KLIKNIJ, ABY ZOBACZYĆ INNE RECENZJE

Sprzęt do recenzji został dostarczony przez firmę Marvo lub firmę marketingową/PR’ową zajmującą się daną marką na rynku polskim. Portal Respawn.pl za tę recenzję przyjął tylko gratyfikację w formie recenzowanych słuchawek. Firma nie miała żadnego wpływu na opinię wystawioną przez portal Respawn.pl oraz nie miała wpływu na autora niniejszej recenzji. Autor rozumiany jako redaktor portalu Respawn.pl.