Respawn.pl

Snax o końcówce Virtus.pro: Straciłem motywację do gry, patrząc na funkcjonowanie całokształtu

Autor: Krzysztof Sarna
Snax

Janusz „Snax” Pogorzelski od tego lata pozostaje bezczynnym zawodnikiem. Na ten moment były zawodnik Virtus.pro może czerpać pełnymi garściami z CS-owej przerwy. Otrzymane propozycje nie były dla Polaka satysfakcjonujące i najpewniej będzie oczekiwać do szufli. 

Snax o dołączeniu G2, karierze i Virtus.pro

Janusz „Snax” Pogorzelski w letniej przerwie na scenie Counter-Strike’a 2 rozstał się z G2 Esports. Polak wspomniał, że otrzymał propozycje, ale od żadnej z drużyn z TOP15. Rozważa on oferty jedynie od zespołów z tieru pierwszego bądź takie, w przyszłość powodzenia których wierzy. Do takich jednak nie doszło. Niemniej, „dzik” nie chce na siłę kończyć swojej kariery. Pewne jest, że do całokształtu podchodzi z bardzo dużą rezerwą, po cichu wysyłając sygnał do najlepszych formacji, by te zgłosiły się po niego w wielkiej szufli na przełomie starego i nowego roku.

– Bardzo spokojnie i elastycznie podchodzę do kwestii zakończenia kariery. Nie myślałem mocno o przyszłości. Obecnie jest mi dobrze. W przypadku otrzymania fajnej propozycji najpewniej doszłoby do akceptacji. Nie chciałbym wchodzić w średnie oferty lub takie, w których przyszłość zespołu niekoniecznie ufam. Aktualne prowadzenie mojego życia mi bardzo odpowiada. Jestem zadowolony. Dwumiesięczna przerwa od CS-a była dla mnie korzystna. Odpocząłem i mam luźną głowę – powiedział w rozmowie z Pawłem Książkiem w podcaście „Esporcik”.

CZYTAJ TAKŻE: molodoy zgarnął pierwszą nagrodę MVP w karierze!

Odniósł się on także do kulis zatrudnienia w niemieckiej organizacji. Jak się okazało – to ówczesny szkoleniowiec, Wiktor „TaZ” Wojtas skontaktował się z nim w sprawie dołączenia do drużyny. Zaskoczenia nie było. – Otrzymałem propozycję od Wiktora. Trudno mnie zaskoczyć. To nie dlatego, że czuję się mocny, ale również po zwycięstwach czy trafieniu noża w skrzynce nie skaczę z radości. To chyba wynika z mojego charakteru. Na niektórych turniejach było to widać. Nie jestem na tyle energiczny, żeby wydawać z siebie emocje. Oczywiście jestem zadowolony po wygranych, ale nie na tyle, żeby skakać – wyjaśnił Snax.

Brak motywacji u schyłku VP

Zagadnienie Virtus.pro, mimo że już tak odległe, niezmiennie ciekawi kibiców z Polski, zwłaszcza tych starszych. Pomiędzy zawodnikami ówczesnego VP z roku na rok zdają się mieć miejsce lepsze relacje. Snax przyznał, że pod koniec gry w rosyjskiej organizacji trudno było o zapał i chęci do gry.  – To może mój plus i minus, ale kiedy widzę, że ludziom chce się pracować, wówczas również jestem bardzo skory do pracy, zasuwam. Kiedy widzę, że osoby nie za bardzo się starają, wtedy także odchodzą mi chęci. Myślę, że dobrym przykładem jest końcówka VP. Kiedy widziałem, że całokształt nie hula tak, jak powinien, wtedy również straciłem na motywacji do gry  – powiedział Pogorzelski.

Pełna rozmowa ze Snaxem poniżej: