Team Vitality ani śmie spuszczać z tonu. Organizacja z Francji nie tylko sięgnęła po mistrzostwo IEM Melbourne, a także ESL Grand Slam, ale dokonała tego w niesamowitych okolicznościach. „Pszczoły” były już jedną nogą poza trofeum, przegrywając 6:12 na ostatniej mapie, a jednak to one napisały historię.
Vitality mistrzem IEM Melbourne
Pierwszą mapę niejako należy traktować rozgrzewkowo. Inferno, które wybrali reprezentanci Teamu Vitality było najbardziej jednostronną areną w całym starciu. Organizacja z Francji przejechała się po swoim rywalu, triumfując pewnie 13:2. Team Falcons zainkasował jedynie dwa oczka w defensywnie. Szybko wynagrodził inauguracyjną lokację Dust2. Na arenie snajperów komplet 24 odsłon nie wystarczył, by odpowiedzieć na pytanie, która z ekip jest lepsza. Mathieu „ZywOo” Herbaut i jego kompani prowadzili z początku 4:0, wcielając się w rolę antyterrorystów, jednak do przerwy tracili dwa oczka (5:7). Zmiana stron okazała się dla nich pomyślna, ponieważ wysunęli się nawet na prowadzenie za sprawą serii (8:7). Fakty są jednak takie, że to oni musieli gonić rezultat (10:12). To się udało, ale w dogrywce od A do Z kontrolowali przebieg rund Ilya „m0NESY” Osipov i jego kompani.
CZYTAJ TAKŻE: Recenzja Razer Seiren V3 Chroma – nie pogardziłby nim żaden streamer?
Następnie zespołom przyszło przenieść się na Traina. Była to druga i ostatnia arena w całym starciu, w którym przegrany nie przekroczył granicy dziesięciu oczek. Pierwsza część padła łupem arabskiej organizacji, która po stronie antyterrorystów wygrywała 7:5. Role odwróciły się po przerwie to nie tylko namacalnie, ale i w przenośni. Vitality szybko weszło na swój poziom i wygrało zmagania 13:9. Pierwszą szansę na zamknięcie wielkiego finału najlepiej grający do tej pory zespół w 2025 roku miał na Mirage’u. Po pierwszej połowie tablica wyników wskazywała na remis. Mimo że „pszczoły” po zmianie stron zainkasowały trzy oczka z rzędu, występując po stronie terrorystów, to Falcons na dystansie dyktowało warunki. Efekt? Triumf 13:10 i napędzenie przed decydującą lokacją.
O zwycięzcy musiał przesądzić Nuke, który zdecydowanie był mapą godną ostatniej w wielkim finale, ale dopiero od pewnego momentu. Wszystko za sprawą tego, że do pewnego momentu Falcons prowadziło 9:3, a także 12:6. Z pewnością przy tym stanie spora część widzów mogła wyłączyć już transmisję, ale to właśnie wtedy na dobre rozpoczęło się wielkie granie, wszak Dan „apEX” Madesclaire i spółka przetrzymali bardzo trudny moment i byli górą w sześciu kolejnych rundach, doprowadzając do dogrywki. Dwie nie wystarczyły. Mistrza wyłoniła trzecia (22:20).
Tego typu zwrot akcji dodał ogromnego kolorytu wielkiemu finałowi. Francuska organizacja sięgnęła nie tylko po mistrzostwo turnieju, ale także wygrała 5. sezon ESL Grand Slam. W samym starciu najlepiej poradził sobie ZywOo, który eliminował rywali 110 razy, upadając przy tym na ziemię 82-krotnie. Jego średnie obrażenia na rundę wyniosły 91,1, a rating 1,34.
Team Falcons vs. Team Vitality 2:3 – Inferno 2:13, Dust2 16:12, Train 9:13, Mirage 13:10, Nuke 20:22
Klasyfikacja końcowa Intel Extreme Masters Melbourne prezentuje się następująco:
- 1. Team Vitality
- 2. Team Falcons
- 3-4. The MongolZ, MOUZ
- 5-6. Team Liquid, GamerLegion
- 7-8. Natus Vincere, FaZe Clan
- 9-12. FlyQuest, MIBR, Complexity Gaming, 3DMAX
- 13-16. SAW, Virtus.pro, BIG, paiN Gaming
IEM Melbourne, w którym weźmie udział w sumie szesnaście zespołów, odbędzie się w dniach 21-27 kwietnia. Łączna pula nagród tej imprezy wyniesie okrągły milion dolarów. Dla najlepszej ekipy przygotowano 285 tysięcy dolarów, podczas gdy dla finalisty 150 tysięcy dolarów. Polskimi akcentami w turnieju w Australii będą: Filip „NEO” Kubski z FaZe Clanu, Kamil „siuhy” Szakradek oraz Roland „ultimate” Tomkowiak z Teamu Liquid, a także Jan „cej0t” Dyl z SAW. Transmisje spotkań klasycznie będzie można obejrzeć na kanałach Twitch i YouTube Piotra „Izaka” Skowyrskiego.
