Lubicie czasem wrócić do starych czasów na polskiej scenie? My też! Dlatego ruszamy z nową serią, w której przypomnimy wam polskich zawodników, którzy byli prawdziwymi kotami. Jako piąty w tej serii pojawia się Crityourface!
Szymon „Crityourface” Pluta – starzy wyjadacze polskiej sceny Counter-Strike z pewnością pamiętają tego osobnika. Przez jednych uznawany za największy talent w Polsce, przez drugich nazywany cheaterem. Crityourface swoją karierę rozpoczął w Codewise Unicorns w 2017 roku i tam błysnął swoimi umiejętnościami. Przez dwa lata gry dla Jednorożców Crity zajął drugie miejsce podczas Ecenter Copernicup 2018, a także trzecie w trzecim sezonie Polskiej Ligi Esportowej.
Crityourface dostał prawdziwą szansę i z niej skorzystał
Po rozstaniu z Codewise, Crityourface trafił do PACT i w końcu mógł pokazać swoje prawdziwe umiejętności. Już po kilku miesiącach mógł świętować swój największy sukces w karierze – mistrzostwo siódmego sezonu Polskiej Ligi Esportowej. W finale PACT pokonało Izako Boars 2:1 na LANie w Rzeszowie. Z PACT Crity rozstał się w lutym 2020 roku i dołączył do CleantMix, w barwach którego sięgnął po jedno trofeum – za wygranie Esport Tour Pro Spring 2021. Następną jego drużyną było M1 EDEN, z którym nie odniósł większych sukcesów.
Schyłek kariery i powrót do normalnych zajęć
Tak samo zresztą było już później, gdy dostał szansę w Izako Boars. W organizacji Izaka występował przez trzy miesiące od kwietnia do lipca 2022 roku i następnie trafił do Impression, z którym zajął 5-6 miejsce w finałach Polskiej Ligi Esportowej. W grudniu 2022 wystąpił podczas Discord Gaming Snowsgiving: Ready at Arms i jak się okazało, był to ostatni odnotowany turniej na którym Crityourface wystąpił. Nie wrócił już do profesjonalnego grania i nie poszedł w streamowanie, zajmuje się teraz czymś zupełnie innym.
Kto wie, może gdyby nie podejrzenia o oszukiwanie, które nigdy nie znalazły potwierdzenia, to kariera Szymona potoczyłaby się inaczej i nie musiałby odpuszczać sobie gry w Counter-Strike? Tego nie wiemy, ale wiemy natomiast, że swego czasu to był naprawdę ogromny talent i trochę boli, że finalnie nie osiągnął swojego maksymalnego potencjału.


