IEM Kraków. Decyzja, która zapadła z pewnością już jakiś czas temu została oficjalnie ogłoszona pół miesiąca temu. Impreza, która miała się świetnie w Katowicach, odchodzi do lamusa. Krakowska arena po raz drugi doświadczy CS-a na najwyższym poziomie. Czy musiało dojść do takiego obrotu spraw? Odpowiedź zdaje się nasuwać sama.
IEM Kraków już w 2026 roku
Intel Extreme Masters Katowice dobiegło końca, a przynajmniej nie odbędzie się w 2026 roku, chociaż byłbym niemalże pewny i dał sobie uciąć głowę, że w najbliższych 2-3 latach nie ujrzymy w Spodku kultowej imprezy organizowanej przez ESL. Jestem przekonany, że gdyby nie IEM, zainteresowanie Counter-Strikiem w Polsce nie byłoby takie same i w latach 2014-2018 nie urosłoby do takiej skali, jaka miała miejsce. Wydarzenie związane z grami komputerowymi – bo tak na wstępie pozwolę sobie nazwać EMS One oraz ESL One przyniosło na tyle świetne owoce, że jeden weekend w Katowicach już nie wystarczał. Niejednokrotnie dochodziło do Majorów w CS-ie, ale nie obyło się także przez imprezy wspieranej przez Valve w Dotę 2. Swego czasu, gdy nie doszło jeszcze do zmiany ekosystemu w Riot Games, również i League of Legends święciło święto w Spodku. Stolica Górnego Śląska żyła esportem. Żyła grami komputerowymi. Żyła gamingiem. Żyła influencerami. Wszystko się uzupełniało.
Mistrzostwo polskiego Virtus.pro kamieniem milowym
Na nieoceniony sukces i podwaliny pod jeszcze większe liczby 'wykręcane’ przez imprezę w Katowicach bez wątpienia złożyło się mistrzostwo polskiego Virtus.pro w 2014 roku, kiedy to turniej nie nazywał się jeszcze IEM-em, a EMS One Katowice 2014. Wówczas jeszcze scena w katowickim Spodku znajdowała się znacznie bliżej trybun, a publika nie urastała do tych kategorii pod względem liczebnościowym, jak miało to miejsce w kolejnych latach. Już 2015 rok świetnie zobrazował, ile ważył sukces rodaków. Darmowa kolejka sięgała swoją długością prawie że wejścia dla mediów i VIP-ów pod Międzynarodowym Centrum Kongresowym. Na oko? Spokojnie kilometr. Doskonale śledziłem kolejne edycje wydarzenia i bez wątpienia to właśnie dekadę temu darmowa kolejka była najdłuższa, czyniąc swój własny fenomen na tymże wydarzeniu. Przyjście o 11 w sobotę? „Poczekacie spokojnie do 18” można było usłyszeć. A przecież padał deszcz i pogoda wcale nie rozpieszczała – jak na marzec przystało.

Orientacyjny punkt, w którym kończyła się darmowa kolejka na ESL One Katowice 2015 w sobotę, około godz. 11
fot. Google Maps

Darmowa kolejka do bram Spodka na ESL One Katowice 2015, której towarzyszyły opady deszczu.
Fot. ESL / Helena Kristiansson
Dość powiedzieć, że w 2015 roku nie tylko ćwierćfinały, ale również półfinały nie były rozgrywane na głównej scenie zlokalizowanej w Spodku. Dramatyczne zmagania w półfinale pomiędzy Fnatic a Virtus.pro przyciągnęły maksymalną liczbę osób na trybuny na targach EXPO, a i tak chętnych do oglądania zmagań na wprost zawodników było znacznie więcej. Polscy kibice karmieni kolejnym sukcesem (bo półfinał należy za taki uznać) nie mogli sobie odpuścić w 2016 roku. Kolejki w dalszym ciągu były spore, a wszystkie zmagania fazy play-off rozgrywały się już w legendarnym Spodku. Nieustannie rosło zainteresowanie ogólnie pojętym esportem i gamingiem, aż do 2019 roku włącznie.
Pandemia zatrzymała wszystko
Nietrudno spotkać się z opiniami, że po pandemii koronawirusa sylwetka IEM Katowice nie była już taka sama. Trudno się nie zgodzić. O ile pod względem samych rozgrywek CS-a niewiele uległo zmianie, o tyle pod względem towarzyszących im targów już tak. Wystawcy, którzy zapłacili za powierzchnię ubiegłego wówczas roku, wyraźnie się przejechali. Wraz z przywróceniem wydarzenia z udziałem publiczności, a było to w 2022 roku, Międzynarodowe Centrum Kongresowe nie ujrzało już nigdy na tyle prestiżowych marek, jak miało to miejsce jeszcze chociażby w 2019 roku i w latach wcześniejszych. Dopełnieniem całokształtu był 2025 rok, w którym nie została wykorzystana pełna powierzchnia obiektu. Została 'skrócona’, a same marki również pozostawiały sporo do życzenia. Od 2-3 lat pojawiało się znacznie więcej firm niemających na ogół zbyt wiele wspólnego z esportem i gamingiem, co by nie powiedzieć, że nic.
Wracając chociażby na moment także do rozgrywek CS-a, w samym Spodku również można było odczuć spadek jakości atmosfery. Owszem Polaków nie było także w 2019 roku, jednak kiedy ENCE śrubowało swój sen, wówczas polskie trybuny podłączył się do garstki fińskich kibiców. Był jeszcze jeden moment. Oczywiście to 2024 rok, kiedy to po ośmiu latach przerwy do areny zawitał polski zespół. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że turniej po ponad dekadzie wyczerpał formułę, a atmosfera się 'wypaliła’ i nie miała już dawnego blasku. A skoro też organizatorzy wynajmują powierzchnię drugiego obiektu, choć niepełną – oznacza to w praktyce, że zainteresowania wystawców nie ma. A nawet jeśli jest, to stawki za wynajem miejsca muszą być zbyt wysokie. W ten oto sposób długotrwała współpraca Electronic Sports League oraz miasta Katowice dobiegła końca.
Kraków to niejednorazowy wyskok?
ESL potrzebuje impulsu i nowego bodźca – to niezaprzeczalne. Dlatego też za cel obrał sobie największą halę widowiskowo-sportową w Polsce. Halę, która jest znacznie nowsza i w ogólnym rozrachunku cieszy się większą ogólną pojemnością o 4 tysiące miejsc. To samych organizatorów ograniczać będzie wyobraźnia i pomysł konstrukcji sceny, która rok w rok w Katowicach nie odbiegała już niczym od poprzedniej, choć początkowo to właśnie cechowało IEM Katowice – corocznie zmiany, choćby minimalne, ale dostrzegalne. Być może ESL pójdzie śladem PGL-a i postawi na scenę w formacie 360 stopni? Czas pokaże. Pewne jest, że dowiemy się tuż przed samą imprezą albo wraz z jej startem, wszak Electronic Sports League nie słynęło z jej prezentacji w mediach społecznościowych przed inauguracją turnieju.
To jednak nie scena jest ważna. Intel Extreme Masters z niezwykle bogatą historią w Katowicach przenosi się do niedaleko oddalonego Krakowa. Stolica Małopolski stanowi przed niemałym wyzwaniem, bowiem będzie musiała udźwignąć trudną rolę. Publiczność zgromadzona w Katowicach niejednokrotnie określana była mianem jednej z najlepszych na świecie. To początkowo IEM w Polsce cieszył się właśnie niepowtarzalną atmosferą. Wraz z czasem ta została podchwycona w kolejnych lokalizacjach. Faktem jest, że już tylko Kolonia ma szansę na stanie się jedynym miastem, w którym cyklicznie i tak długo odbywa się turniej od ESL. Kto wie, może dojdzie do podobnego obrotu spraw po imprezie, która zakończy się w sierpniu? Śmiałbym w to jednak wątpić.
Wątpię również w to, że Kraków stanowić będzie jednorazowy przebłysk dla Intel Extreme Masters w celu zastrzyku i powiewu świeżej atmosfery czy energii. ESL z Katowicami (i vice versa!) układały swoje stosunki i relacje bardzo dobrze, czego efektem było kilkukrotne przedłużanie partnerskiej umowy. O ile w żaden sposób nie wybrzmiało to w sposób oficjalny, o tyle śmiem twierdzić, że firma z Niemiec nie zawarła porozumienia ze stolicą Małopolski tylko na 2026 rok. Światełko w tunelu może chociażby w tej kwestii otwierać fakt, że nie doszło finalnie do porozumienia pomiędzy TUARON Areną, a PGL-em, który planował zorganizować swój turniej w 2027 roku.
Widziałem państwa ogłoszenie i jednocześnie otrzymaliśmy potwierdzenie od Gminy Miasta Krakowa, że Kraków będzie miastem gospodarzem i współorganizatorem cyklicznego wydarzenia, które odbędzie się w styczniu przez kolejne 3 lata (styczeń 2026, styczeń 2027, styczeń 2028). Z przykrością informuję, że musimy anulować państwa rezerwację na 18-25 stycznia (główna arena) i 12-20 stycznia (mała arena) – przedstawiciel TAURON Areny.
Owszem. IEM Kraków swoje zwieńczenie w 2026 roku będzie mieć 8 lutego, jednak zanim dojdzie do fazy play-off, musi przecież dojść do fazy grupowej. W tym miejscu należy postawić wyłącznie jedno pytanie. Czy ta zostanie rozegrana w ESL Arenie w Katowicach przy Żeliwnej, czy jednak do jej organizacji zostanie wykorzystana chociażby mała hala TAURON Areny? Cień całej sytuacji dodają także głosy przedstawicieli PGL-a, którzy ostatnio ogłosili przeniesienie turnieju PGL Belgrad do studia. CEO marki, Silviu Stroie wypowiedział wymowne słowa podczas PGL Kluż-Napoka: – Będziemy kontynuować organizację turniejów CS2 pomimo skoordynowanych wysiłków wielu stron, aby nas powstrzymać. Counter-Strike to globalny fenomen i każda firma, która spróbuje go zmonopolizować, po prostu upadnie – dał do zrozumienia Rumun.
Wracając jednak do myśli przewodniej, czy decyzja o przenosinach jest dobra? W mojej ocenie tak. Przykro w ostatnich dwóch latach pomimo obecności polskiego ENCE w Spodku patrzyło się na całokształt imprezy względem tego zastanego w latach 2015-2019. Lokalna społeczność, która uczęszczała latami na event od ESL nie straci dużo. Kraków to raptem godzina i około 70 kilometrów drogi. Jeżeli IEM ma dalej egzystować w Polsce, potrzebuje zmian i powiewu świeżości. Kraków będzie mieć trudno, by od razu pobić Katowice. Niemniej, warto dać mu szansę. Jeżeli już w lutym będziemy mieć drużynę z Polski na miarę ćwierćfinału lub półfinału, po Katowicach zostaną tylko wspomnienia.
