Respawn.pl

Plecak nie tylko na laptopa, ale i na LAN-a? Recenzja Marvo Ranger 600G

Autor: Krzysztof Sarna
Recenzja Marvo Ranger 600G

Grono użytkowników laptopów gamingowych z pewnością nie jest małe. To oczywiście największa zaleta – możliwość łatwego transportu i granie lub korzystanie w każdym zakątku świata. Żeby jednak nie narażać urządzenia na ewentualne zniszczenia w trakcie transportu, dobrym pomysłem jest zastanowienie się nad plecakiem na laptopa. Recenzja Marvo Ranger 600G nie tylko pozwoli Wam przyjrzeć się tej ciekawej pozycji, ale także ujrzeć, że to zasadniczo nie tylko plecak na laptopa, ale równie dobrze na LAN-a. 

Recenzja Marvo Ranger 600G

Zanim poszedłem na studia, plecaki na laptopa z reguły były dla mnie całkowicie niepotrzebne i nie funkcjonowały. Zazwyczaj był to jeden z tych niewielu elementów, który konsekwentnie omijałem. Wraz jednak ze skończeniem szkoły średniej zainteresowałem się tematem, by nie udawać się na uczelnię w zwykłym plecaku, a takim, który będzie skrojony na potrzeby transportu mojego urządzenia. Marvo Ranger 600G to swego rodzaju plecak gamingowy, bowiem poza samym laptopem bez problemu zmieścimy w nim nie jedną, a dwie klawiatury, nie wspominając o ładowarkach, myszkach czy słuchawkach.

Specyfikacja Marvo Ranger 600G

Waga: 0,6 kg

Wymiary: 40 x 30 x 12 cm

Maksymalne wsparcie: Laptop o przekątnej 15,6″

Materiał: Materiał o wysokiej gęstości, wodoodporny, Nylon Oxford, Skóra PU

Kolor: Czarny, czerwony

Recenzja Marvo Ranger 600G – budowa i wygląd

Plecak jak na standardy tego typu produktów służących transportowaniu przede wszystkim laptopów zdecydowanie wyróżnia się swoim rozmiarem. Jest zarówno wysoki, jak i głęboki. Jego wysokość to dobre 45 centymetrów. Zdecydowanie dominuje w nim czarny kolor, choć nie brakuje także czerwonych wstawek. To przede wszystkim logo MARVO, ale też zamek zewnętrznej przegródki, który został umiejscowiony po skosie. Ostatnim akcentem odbiegającym 'od normy’ są wzmocnienia uchwytów zamków. Postawiono tu na gumowe, elastyczne półkola. Produkt został wykonany z wodoodpornego Nylon Oxfordu oraz ze skóry ekologicznej.

Po obydwóch stronach plecaka umieszczone zostały siatki, dzięki którym możemy włożyć butelkę z napojem. Niewiele nad nimi, po obu stronach są paski zabezpieczające. To przełoży się na stabilność i zabezpieczy ewentualne wylatywanie pojemnika zwłaszcza o pojemności 1,5 litra. To spory plus, bowiem większość plecaków skupia się na mniejszych litrażach butelek po bokach. Z lewej strony, tuż obok siatki istnieje także możliwość całkowitego rozsunięcia plecaka i ewentualnego włożenia laptopa nie tylko od góry, ale też od boku.

 

Producent popracował na odwrocie, wszak na dole, jak i po bokach zastosowano ergonomiczne wykończenie. Gąbki zostały pokryte siatką. Warto także odnieść się do samej dolnej części, która nie jest na stałe przytwierdzona, dzięki czemu plecak można zawiesić za rączkę od walizki. Tym razem po prawej stronie, na samym dole mieści się suwak o wysokości około 20 centymetrów. Uchyla on wrota do najbezpieczniejszej skrytki w całym plecaku, do której można włożyć chociażby dokumenty. Nie wiem jednak, czy rozwiązanie z zamkiem na górze nie byłoby zdecydowanie lepsze i pewniejsze. Jednak coś kosztem czegoś.

Szelki natomiast sprawiają wrażenie nieco delikatnych. Z zewnątrz zostały pokryte skórą ekologiczną. Część przylegająca do ciała to również wykończenie z siatki. Na dole szelek są nie tylko paski do standardowej regulacji, ale także te do talii, z który opcjonalnie można korzystać. To szczególnie przydatne rozwiązanie chociażby w trakcie górskich wędrówek (gdyby na takie Was z tym plecakiem naszło). Niemniej, dobrze sprawdza się również w zwykłym korzystaniu, zwłaszcza kiedy bag jest wypełniony i ciężki. Nad szelkami z kolei jest materiałowy uchwyt. Rączka znajduje się także na górnej pokrywie. Obok niej jest kolejna kieszonka, której trudno może być się dopatrzeć, gdyby nie fakt, że zdradza ją sam zasuwak. Wszystko za sprawą maskowanego zamka.

Spore show skrada właśnie górna pokrywa, która de facto stanowi główne wejście do środka plecaka. Niemniej, warto także pochylić się nad bardzo dużym i grubym zamkiem, który został tu użyty. Spore wrażenia sprawia główna komora, która przeznaczona jest na laptopa o przekątnej 15,6″. By ten ewentualnie się doświadczał mikro przemieszczeń, Marvo zastosowało pas na rzep, który do maksimum wykluczy jakiekolwiek ruchy. Na jednej komorze jednak nie koniec. Jest także nieco mniejsza, która może fajnie sprawdzić się chociażby na notes  czy zeszyt. Na jej poszyciu natomiast możemy umieścić trzy powerbanki o pojemności 10 000 mAh za sprawą kieszonek.

Równolegle do siatek na butelki z zewnątrz, wewnątrz są nieco głębsze względem kieszonek na wspomniane powerbanki kolejne dwie kieszonki. Sam dół to kolejna kieszeń, z tym że ta skupia się na długości niezbyt dużej wysokości.  2/3 wysokości naprzeciwległej ścianki stanowi siatka, a góra pokryta jest kolejną kieszonką z siatki, z tą jednak różnicą, że ta zamykana jest na suwak. Całego krajobrazu góry dopełnia jeszcze jeden pasek na rzep.

Recenzja Marvo Ranger 600G – na co dzień

Już po dotarciu do mnie plecaka byłem zadowolony przede wszystkim z jego pojemności i głębokości, w skrócie? Pojemności. Z zewnątrz, przed zajrzeniem jeszcze do środka sprawiał wrażenie ciekawej opcji na wyjście w góry.  Niewątpliwym atutem Rangera 600G jest jego bardzo duża pojemność. To plecak, który cieszy się solidną głębokością i naprawdę można do niego sporo zmieścić. Poza laptopem na spokojnie wejdą tu jeszcze dwie, jak nie trzy klawiatury. Dlatego też, jeżeli pod względem wymiarów zastanawiacie się nad ewentualnym plecakiem, który niekoniecznie ma służyć do transportu laptopa, a stanowiska, to zda on egzamin po prostu dobrze. Mnogość kieszonek z kolei powinna przełożyć się na to, że nie będziemy zmuszeni do długich poszukiwań małych rzeczy. Te dodatkowo pozwalają na rozplanowanie co i gdzie umieszczamy.

Mając już wcześniej do czynienia z plecakami ze zwykłego materiału, te nie przepuszczały wody do środka i to samo tyczy się Rangera 600G, który w dodatku jest wyposażony w materiały wodoodporny. Dlatego też brak parasolki na mieście nie będzie dla Was olbrzymim zagrożeniem, choć druga siatka na butelkę świetnie sprawdzi się na składany parasol. Chcąc nie chcąc, plecak przez swoją pojemność i głębokość zasłania praktycznie całe plecy, jakkolwiek nie regulowalibyśmy jego szelek. Plecak dobrze jednak dopasowuje się do ciała. Przy obecnych temperaturach nie da się zapobiec poceniu i nie zapobiegnie temu żaden plecak – takie są fakty. Niemniej, elementy pokryte siatką w minimalnym ujęciu powinny przełożyć się na polepszenie sytuacji.

Recenzja Marvo Ranger 600G – podsumowanie

Marvo Ranger 600G to propozycja, wobec której trudno przejść obojętnie. Osobiście, gdybym samemu poszukiwał plecaka na laptopa, najpewniej pozycję tym wrzuciłbym sobie do listy poważnych kandydatów na liście. Z uwagi na maksymalny rozmiar laptopa, jakim jest 15,6″, mniejsze laptopy i notebooki nie będą stanowić żadnej przeszkody.

Plecak od Marvo oferuje sporo, przede wszystkim pod względem przegród i kieszonek. Tych jest zdecydowanie sporo. Nie musicie się także przejmować ewentualnym deszczem, gdybyście zapomnieli parasola. 'Teczka’ została wykonana z materiału wodoodpornego i naprawdę trudno o to, by woda przedostała się do środka. Nie brakuje również połączenia ergonomii z funkcjonalnością. Z jednej strony producent postawił na wzmocnienie części przylegającej do pleców oraz lędźwi gąbkami z siatką, a z drugiej oddał do użytku dwie rączki, w dodatku uchwyt na walizkę.

Cena również jest stosunkowo przystępna. Odnoszę wrażenie, że niektóre marki 'policzyłyby’ sobie za tego typu plecak znacznie więcej. Tymczasem ceny rozpoczynają się od około 130 złotych, co wydaje się interesującą ceną.

KLIKNIJ, ABY ZOBACZYĆ INNE RECENZJE

Sprzęt do recenzji został dostarczony przez firmę Marvo lub firmę marketingową/PR’ową zajmującą się daną marką na rynku polskim. Portal Respawn.pl za tę recenzję przyjął tylko gratyfikację w formie recenzowanego plecaka. Firma nie miała żadnego wpływu na opinię wystawioną przez portal Respawn.pl oraz nie miała wpływu na autora niniejszej recenzji. Autor rozumiany jako redaktor portalu Respawn.pl.