Michał „snatchie” Rudzki jakiś czas temu zakończył swoją karierę zawodnika w Counter-Strike’u. Niemniej, po około rocznych poszukiwaniach były już snajper utrzymał się na powierzchni FPS-a i obecnie trenuje młode talenty z NAVI Youth. Jak przyznał – jego głowa stanęła na przeszkodzie w jeszcze większym rozwoju kariery.
snatchie mógł zajść dalej?
Michała „snatchie” Rudzkiego większość polskich kibiców kojarzy przede wszystkim z AGO oraz Virtus.pro. Z pierwszą z organizacji 27-latekbył związany w sumie trzykrotnie. Przez ponad rok grał też w pierwszym składzie VP, co wiązało się wielkimi nadziejami nie tylko jego samego, ale ogromnej rzeszy kibiców z kraju nad Wisłą. Summa summarum zasadnicza część kariery zawodnika dobiegła końca w sierpniu 2023 roku, kiedy to rozstał się definitywnie z Entropiq. – Moja głowa przez całą karierę nie była gotowa na wiele rzeczy. Nie potrafiłem poradzić sobie z wieloma rzeczami jako zawodnik. To również moja niecierpliwość związana z podejmowaniem decyzji co do drużyn. To główne rzeczy, które przesądziły o tym, że nie gram obecnie na światowym poziomie – powiedział w rozmowie z Pawłem Książkiem z podcastu „Esporcik” wicemistrz V4 Future Sports Fesitval w Budapeszcie z 2019 roku.
CZYTAJ TAKŻE: KOLESIE znaleźli nową organizację! To Team Venom
Wygórowane ambicje i narzucona presja?
Z pewnością dołączenie do Virtus.pro dla zawodnika, który w przeszłości grał w INET koxXx, Teamie Refuse czy AGO było jednym z większych, o ile nie największych wydarzeń w przebiegu przygody z CS-em. Rudzki przyznał, że granie u boku zawodników tworzących ówcześnie skład drużyny stanowiło dla niego zaskoczenie. Oczekiwał jednak więcej – nie tylko od siebie, ale również zespołu, o czym usłyszeć można w dalszej części odcinka.
– Okres w Virtus.pro był swego rodzaju pierwszą blokadą. To była dla mnie największa zmiana w kontekście tego, gdzie jestem jako gracz i kim są moi koledzy z drużyny. Wchodziłem do ekipy jako młody zawodnik, a obok mnie stali tacy graczy jak pasha, NEO czy Snax, gdzie jeszcze kilka temu byłem zwykłym gościem, który generalnie marzył o to, żeby z nimi grać. Moje wewnętrzne ambicje – oczekiwałem trochę więcej od zespołu, jak i od siebie. To pierwszy czynnik, który mi przeszkodził. Kolejne drużyny dawały mi pułap do odbicia się jak Sprout czy później AGO. Jednak po tych ekipach podejmowałem kolejne złe decyzje w odniesieniu do następnych formacji. Niecierpliwość była ważną determinantą, wobec której lądowałem w takich zespołach, w których niekoniecznie dobrze funkcjonowałem – tłumaczył snatchie.
