Respawn.pl

Strona główna » Graj także na telefonie. Recenzja pada HyperX Clutch Wireless

Graj także na telefonie. Recenzja pada HyperX Clutch Wireless

Autor: Krzysztof Sarna

Trudno nie odnieść wrażenia, że na ten moment na rynku prym wiodą pady głównie te od PlayStation oraz Xboxa. Te jednak mogą okazać się niewystarczalne, kiedy najdzie nas ochota na granie chociażby na smartfonie. W ostatnim czasie producenci peryferiów gamingowych, a nawet ci najbardziej popularni postanowili poszerzyć swoje portfolio właśnie o kontrolery. Do tego grona należy HyperX, który jeszcze niedawno zaprezentował Clutch Wireless.

Na pierwszy rzut oka trzeba przede wszystkim jasno zaznaczyć, że HyperX Clutch Wireless to nie tylko pad przeznaczony do komputerów, ale także telefonów z systemem operacyjnym Android. Tak więc dzięki temu urządzeniu śmiało możemy stworzyć przenośną konsolę, a jednocześnie rywalizować w najlepsze gry na laptopie czy PC-cie. 

Specyfikacja techniczna:

Łączność:

  • 2.4 GHz
  • Bluetooth
  • Podłączenie kablem

Kompatybilny z:

  • Android
  • PC

Bateria:

  • Czas pracy: 19 godzin
  • Pojemność: 600 mAh

Wymiary:

  • Długość: 110,3 mm
  • Wysokość: 75,1 mm
  • Szerokość: 155,6 mm
  • Klips:  szerokość telefonu: 41 – 86 mm

Waga bez przewodu: 270 g

Przewód: 

  • Odczepiany USB-C, 2.95 m

Opakowanie

Pudełko, w którym dociera do nas pad Clutch wireless jest bardzo małe, a przede wszystkim wąskie. Na pierwszy rzut oka bezsprzecznie rzuca się czerwony kolor, ale wtóruje mu także biały, a miejscami jeszcze czarny. Jeśli spojrzymy na przednią część opakowania, to nie ma tu mowy o minimalizmie. Na samej górze, a dokładnie w lewym górnym rogu znajdziemy logo producenta, podczas gdy po prawej stronie znalazła się informacja, że sprzęt jest objęty dwuletnią gwarancją. Ciut niżej, prawie że na środku mamy napis modelu. Nie mogło pod nim zabraknąć odbitki urządzenia, które będę testował, a po lewej stronie fotki konsument od razu otrzymuje informację, że kontroler jest także gotowy na gry mobilne. Prawy dolny kąt to wzmianka o tym, że z pada od HyperX’a skorzystamy zarówno na PC, jak i Androidzie, natomiast w lewym dowiadujemy się jeszcze, że produkt jest wyposażony w Bluetootha, klips do telefonu i wbudowany akumulator. 

Jeśli chodzi o lewy bok kartonu, to na nim niczego przełomowego nie ujrzymy. Na przeciwległym z kolei ponowiona została informacja o klipsie i akumulatorze, ale małymi literami dowiadujemy się, że rozmiar telefonu musi zawierać się pomiędzy 41 mm a 86 mm. 

Na odwrocie zastaniemy trzy obrazki, które pokazują zawartość pudełka, a także wzmianki o tym, że jest to standardowy układ, akumulator jest wbudowany, uchwyt jest wielofunkcyjny i może służyć nie tylko do gry w trybie ręcznym, ale także jako podstawka stołowa. Do tego połączenie jest przewodowe i bezprzewodowe z komputerem/Bluetooth z telefonem komórkowym. 

Unboxing

W ostatnim czasie miałem okazję testować naprawdę spore ilości sprzętu gamingowego. Nieważne czy były to produkty z niższej półki cenowej, czy wyższej, a także jakich producentów. Reguła otwierania pudełka w każdym z nich była taka sama i nic nie uległo zmianie. Tyczy się to także pada Clutch, w którym wystarczy zedrzeć plasterek okrągłej taśmy.

Co prawda w środku białe, plastikowe pudełko nie zachwyca jak na takiej klasy producenta jak HyperX. Wraz z jego wyciągnięciem wysuwają się dwie ulotki, a są nimi krótki przewodnik oraz ta informująca, że typ urządzenia radiowego jest zgodny z dyrektywą Unii Europejskiej. 

W kontekście samego hardware’u w środku zastaniemy wspomniany już na samym pudełku klips, dzięki któremu będziemy mogli grać w gry na telefonie. Do tego jest jeszcze adapter USB-A, który podepniemy do PC-ta, przewód USB-A zakończony USB-C oraz myśl przewodnią owej recenzji, czyli sam kontroler. 

Pierwsze wrażenia

Wyjęcie pada z opakowania było o wiele trudniejsze, aniżeli mogłoby się to wydawać. Jednak trzeba tutaj śmiało powiedzieć, że mimo że biała, plastikowa wytłoczka mogła rozczarować, o tyle same wytłoczenia i to, jak głęboko znajduje się pad i jak trudno jest go wyjąć, już robią wrażenie. Nie trzeba się martwić, że produkt nagle wyskoczy podczas transportu i będzie odbijał się o główne pudełko. 

W momencie, kiedy wziąłem pada do rąk, byłem już pozytywnie nastawiony, a to dzięki niskiej wadze. Warto mimo wszystko zaznaczyć, że 270 gramów to waga bez okablowania, ale to i tak zadowalający wynik. Jakość wykonania również przyprawia o te fajne emocje. Nakładki na gripach także sprawiają, że ogólnie pierwszy kontakt przekłada się na ciekawsze użytkowanie. 

Pierwsze poruszania gałkami, wciskanie przycisków nie wywołało we mnie żadnego zaniepokojenia. Kliki są po prostu wypośrodkowane, a więc nie napotkamy oporów ani zbędnych luzów. Interesująco natomiast jest wtedy, kiedy spojrzymy na wymiary kontrolera, a szczególnie na deskę rozdzielczą, która na moje wydaje się nieco inna w porównaniu do innych konstrukcji.

Najważniejsze jednak, że przy pierwszych oględzinach wrażenia były dobre. Trudno na samym starcie było mi się do czegokolwiek przyczepić, jednakże pamiętajmy, że idealnych urządzeń nie ma. Zabieram się do głównej części recenzji kontrolera HyperX Clutch Wireless.

Budowa i wygląd

Nasz pad w całości jest pokryty czernią i na próżno doszukiwać się tu elementów w innej kolorystyce. Owszem, napotkamy się na szary napis producenta czy kolorki od przycisków XYBA, ale na tym odejście od czerni się kończy. Materiał, z jakiego wykonany został pad od HyperX’a to oczywiście tworzywo sztuczne i nie ma w tym miejscu żadnego zdziwienia czy niespodzianki. Ten jednak sprawia wrażenie jakby matowego. Ponadto nakładki na gripach są nieco chropowate, ale to powinno pomóc szczególnie tym, którym pocą się dłonie, by kontroler się nie wyślizgiwał z rąk. 

Na samym froncie “Klacza” zastaniemy najbardziej potrzebne przyciski do korzystania właśnie z kontrolera. Tak więc znajdziemy tu dwa analogi, ale także D-Pada a w samej, środkowej części aż pięć guzików: HOME (z ikonką domku), TURBO, CLEAR, SELECT i START. Tuż nad nimi są cztery małe prostokąty, które będą podświetlane i jednocześnie ich zadaniem będzie informowanie o poziomie naładowania baterii, a także na samej górze logo producenta. Po prawej stronie z kolei meldują się cztery kliki XYAB, szczególnie dobrze znane dla sprzętów przeznaczonych do Xboxa. 

Nie mogło rzecz jasna zabraknąć przycisków L1, L2, R1 i R2. Między nimi natomiast zostało wyżłobione gniazdo ze złączem USB-C, a także przestrzeń do montażu klipsu na telefon. Na odwrocie poza techniczną naklejką niczego więcej nie ujrzymy. 

Warto jeszcze zajrzeć na cienką przestrzeń pomiędzy przodem a odwrotem, ponieważ to właśnie na niej wykonawca zamieścił suwak służący do przełączania się pomiędzy trybami: przewodowy, 2.4 GHz, a także Bluetooth.  

Na tym budowa się nie kończy, no może kontrolera. Warto pamiętać, że w zestawie mamy przecież kabel (USB-A do USB-C) o długości prawie trzech metrów, który oplotu nie ma, ale za to, jaki jest przyjemny w dotyku! Ponadto jest jeszcze adapter USB-A, który podłączamy do PC-ta, a także klips, dzięki któremu będziemy mogli umiejscowić na nim swojego smartfona i grać w gry właśnie na nim, co jednocześnie czynić będzie fajną, przenośną konsolę. 

 

Funkcjonalność, użytkowanie

Jeśli mówić by o korzystaniu z Clutcha od HyperX to naprawdę trzeba powiedzieć o wielu aspektach. W końcu poza samym padem spotykamy się tu także z bezprzewodowością, a także możliwością grania na telefonie, tak więc będzie o czym mówić. 

Pozwolę sobie rozpocząć od klasycznego użytkowania. Na samym początku postanowiłem podłączyć kontroler do komputera za pomocą przewodu. Nikogo chyba specjalnie nie zdziwi fakt, że kiedy wybierzemy tę opcję, wówczas kontroler będzie ładowany, co też potwierdzać będą diody na samej górze panelu. Jeśli chodzi o konfigurację urządzenia, to ta przebiega wręcz ekspresowo, a produkt po chwili przywita nas jeszcze wibracjami. 

Osobiście nie gram w zbyt wiele, a w ogóle dużo gier, które wymagają pada. Jestem zdecydowanie pro CS-owy i LoL-owy, przez co na co dzień do gry wykorzystuję klawiaturę i myszkę. Jednakże jest taki jeden tytuł, w który bardzo uwielbiam grać, a rywalizacja w nim przy użyciu klawiatury jest o wiele bardziej wymagająca. Mowa tu oczywiście o FIFIE. Na plus okazała się waga, ponieważ nie odczuwałem przeciążenia czy zmęczenia nawet po półtora godzinnej sesji. 

W tym momencie trzeba jednak podkreślić, że teksturowane uchwyty nie zdały się na zbyt wiele. Być może nie każdy ma takie problemy, jak ja z potliwością rąk, jednakże w moim przypadku pojawił się dyskomfort. Zwłaszcza gdy za oknem aktualnie temperatura dobija do trzydziestu stopni…

Ogólnie pojęta ergonomia stoi jednak na należytym poziomie, ponieważ konstrukcja została dobrze wyważona pod dłonie mimo nieco niecodziennych kształtów, lekko spłyconych kształtów. “Klacza” trzyma się dobrze i pewnie, a przecież to jeden z czynników decydujących o lepszej rozgrywce. 

Przejdźmy teraz do bezprzewodowych łączności, ponieważ kabel to tylko jedna z trzech możliwości komunikacji kontrolera z urządzeniem, a konkretnie z komputerem. W zanadrzu mamy jeszcze adapter na złącze USB-A, tak więc na komputerze czy laptopie również będziemy mogli korzystać z pada w trybie bezprzewodowym, a jeżeli macie Bluetootha – to również. Ten moduł skierowany jest jednak głównie do smartfonów, żeby nie męczyć się przejściówkami, ale jeżeli ktoś dla przykładu nie posiada wolnego gniazda USB w komputerze to także może za pomocą “niebieskiego” standardu cieszyć się grą na padzie od amerykańskiego producenta. 

W zestawie autorzy dodali klips, który ma dwa różne zastosowania. Tym pierwszym niewątpliwie jest przestrzeń na telefon, dzięki której stworzymy przenośną konsolę. Natomiast jako druga funkcja, klips może posłużyć za stojak na telefon, także do gry, ale chociażby do innych czynności, jak dla przykładu oglądanie filmu. 

Parowanie trochę mi zajęło, ponieważ kilkukrotnie na liście nie pojawiło się szukane urządzenie, ale w końcu się udało. Nie trzeba nawet grać w gry, by cieszyć się padem na telefonie! Za jego pomocą możemy sterować systemem naszego telefonu i przemieszczać się pomiędzy aplikacjami. Dosłownie, możemy robić wszystko! 

Na sam koniec warto jeszcze powiedzieć parę słów na temat zasięgu łączności zarówno bezprzewodowej przy użyciu adaptera 2.4 GHz, jak i Bluetooth. Jeśli chodzi o tę drugą metodę, to bez problemu wyciągniemy na niej pięć metrów, jak nie sześć. Powyżej szóstki zaczynają się jednak zakłócenia i smartfon raz złapie, a raz nie. Podobnych liczb uświadczymy przy korzystaniu z adaptera.

Trzeba jeszcze pomówić o baterii. Wbudowany akumulator cechuje się pojemnością 600 mAh, co rzekomo ma dawać 19 godzin pracy urządzenia. Jak sprawy mają się w samej praktyce? Oczywiście nie korzystałem z kontrolera przez bite dziewiętnaście godzin bez przerwy. Codziennie grałem na Clutchu przez trzy godziny, a podpiąć przewód musiałem po około siedemnastu, tak więc czas pracy jest bardzo zbliżony i co najważniejsze – przyzwoity.

Podsumowanie

Nie da się zaprzeczyć, że HyperX to pad, który może nie tyle, co pozytywnie zaskoczył, a wywarł pozytywne wrażenie. To bezsprzecznie nieco inny pad w porównaniu zwykłych, które służą jedynie do konsoli czy komputera. Amerykańska marka przede wszystkim postawiła na to, by dotrzeć do jak największej ilości potencjalnych użytkowników i to jej się udało, co potwierdza też liczba możliwości komunikacji Clutcha. 

“Klacz” został wykonany z tworzywa sztucznego, jednak nie jest to pójście po linii najmniejszego oporu, aczkolwiek zawsze mogłoby być lepiej. Byłem nieco zawiedziony, że teksturowane gripy nie przełożyły się na to, że ręce nie będą się pocić, bo w praktyce się pociły. Pozostałe czynniki ergonomiczne były już w porządku, a przede wszystkim zadowalająca jest waga bez przewodu. 

Doczepić się można, ale to już opcjonalnie do nieco mniejszego kształtu całego urządzenia. W cenie 289 złotych jest to kusząca propozycja i cena co prawda nie jest wygórowana jak na fakt, że kontrolera możemy używać zarówno przy komputerze, konsoli, jak i smartfonie. Koszt mógłby być jednak nieco niższy. Uważam, że poniżej 250 PLN byłaby to już naprawdę bardzo atrakcyjna propozycja.