Respawn.pl

Strona główna » Modernizacja myszki dzięki dodatkowym panelom bocznym – recenzja myszki Genesis Xenon 770

Modernizacja myszki dzięki dodatkowym panelom bocznym – recenzja myszki Genesis Xenon 770

Autor: Krzysztof Sarna

Czy myszka może wytrzymać próbę czasu? Jest to pytanie, na które często trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. W naszej najnowszej recenzji na warsztat wzięliśmy gryzonia Genesis Xenon 770, który swoją premierę miał kilka lat temu. Faktem natomiast jest to, że pomimo upływu czasu jest to nadal ciekawa propozycja.

Przede wszystkim modernizacja. Genesis Xenon 770 to taki sprzęt, który możemy modernizować za pomocą wymiennych paneli bocznych. To bezsprzecznie najważniejszy aspekt wyróżniający ten sprzęt. Rzeczą jasną natomiast jest, że w testach przyjrzymy się także innym, o wiele ważniejszym rzeczom. Serdecznie zapraszamy do lektury!

Specyfikacja techniczna Genesis Xenon 770:

Maksymalna rozdzielczość:10200 DPI
Rozdzielczość:200 – 10200 DPI
Sensor: Optyczny
Model sensora:Pixart PAW3327
Liczba przycisków:14
Programowalne przyciski:Tak
Podświetlenie:Tak, RGB
Akceleracja: 30 G
Częstotliwość próbkowania: 1000 Hz
Maksymalna szybkość śledzenia: 220 inch/s
Maksymalna szybkość przetwarzania danych: 8000 FPS
Komunikacja:Przewodowa
Długość przewodu:180 cm
Właściwości: Wytrzymałe przełączniki Huano
Żywotność przycisków: 20 mln
Wbudowana pamięć:Tak
Typ ślizgacza: Teflon
ZłączeUSB typu A
Długość:128 mm
Szerokość:69 mm
Wysokość: 39 mm
Waga: 110 g

Opakowanie

Nikogo specjalnie nie zdziwi fakt, że opakowanie produktu Genesisa owiane jest głównie czerwoną i ciemnoszarą barwą. Na pierwszy rzut oka widzimy oczywiście odbitkę gryzoniem, a po obu jego bokach dodatkowe, wymienialne boczki.

Lewa strona pudełka to ukazanie produktu z jego lewej strony wraz z panelem numerycznym, liczącym dziewięć przycisków. Po przeciwległej stronie natomiast widnieje pięć najważniejszych cech tego produktu. Należą do nich: 10200 DPI generowane przez sensor PAW3327, oprogramowanie gamingowe, wbudowana pamięć, czternaście programowalnych przycisków oraz przełączniki Huano. 

Odwrót to oczywiście przedstawienie raz jeszcze funkcji. Jednakże w tym miejscu mamy o wiele bardziej rozbudowaną i wyszczególnioną liczbę cech. 

Unboxing

Do myszki docieramy po zerwaniu plasterka taśmy na samej górze pudełka. W trakcie wyjmowania całej zawartości nie udało się ominąć panującego chaosu, ponieważ Rodzimy producent postanowił umieścić gryzonia w wytłoczonym plastiku połączonym z cienką tekturą, przez co wszystko przy wyjmowaniu się wysypuje. 

W mojej opinii najlepszym rozwiązaniem byłby po prostu double box, który z perspektywy (przynajmniej) jednego zamówienia nie podniósłby kosztów produkcji. W końcu mamy do czynienia z pozycją o wartości 200 PLN, a zapakowanie jej do głównego opakowania sprawia wrażenie, jakbyśmy obcowali z propozycją za 50 złotych – nie obrażając oczywiście tańszych opcji. 

Jeśli chodzi natomiast o zawartość, to można być zadowolonym, ponieważ poza myszką oraz instrukcją w środku jest jeszcze dodatkowy zestaw ślizgaczy i wymienialne panele boczne. Warto jednak od samego startu mieć na uwadze, że owe panele nie są zapasowe jak w przypadku ślizgaczy, a inne, dzięki czemu możemy urozmaicić naszego gryzonia o dodatkowe przyciski numeryczne, czy też zmienić jej szerokość.

Pierwsze wrażenia

Jeśli chodzi o samą myszkę tuż po wyjęciu z opakowania to trudno nie być mile zaskoczonym. Przede wszystkim ucieszyłem się na widok dodatkowego zestawu ślizgaczy. Wymienne panele boczne to także ten aspekt, który powinien zadowolić wiele osób, chociaż z nim zaznajamiamy się już na etapie nabywania produktu, a nawet jeszcze przed całym procesem. 

Uśmiech na mojej twarzy wywołało także pozłacane złącze USB typu A czy logo na sprzączce od przewodu. Całość wygląda po prostu zachęcająco. 

Wspomniałem o tym w unboxingu i napomknę raz jeszcze tutaj. Nie podoba mi się zapakowanie myszki w środku. Genesis już niejednokrotnie udowodnił, że potrafi i w innych swoich peryferiach stosuje double boxa. Jest to jednak kwestia stricte stylistyczna i nie przekłada się ona też zasadniczo na nic. Wspominam o tym jedynie z mojej perspektywy, bowiem nie podoba mi się, że przy takiej kwocie niektóre elementy są wykonywane po macoszemu. 

Budowa i wygląd

Cała myszka jest czarna i na próżno doszukiwać się elementów w innych kolorach. No chyba, że mówimy o logo w odcieniu szarego, dolnej obwódce od podświetlenia LED i od scrolla, a także plusie i minusie na górnym pasku od zmiany wartości DPI w bieli. Białe także są cyferki od przycisków numerycznych z lewej strony, ale nadal nie zmienia to faktu, że czerń najzwyczajniej w świecie zdominowała ten produkt. 

Gryzoń oczywiście został wykonany z plastiku, ale nie brakuje elementów, a wręcz przestrzeni matowych. Chodzi głównie o całą kopułę. Oczywiście na rolce jest guma, a tuż pod nią śliski, czarny plastik – to właśnie pasek od zmiany wartości rozdzielczości. 

Największym czynnikiem wyróżniającym Xenona 770 na tle innych myszek są dodatkowe, wymienne panele boczne. Jak już wcześniej wspomniałem, nie są to zapasowe panele jak w przypadku ślizgaczy, a opcja rozbudowania urządzenia. Domyślnie na myszce z lewej strony założony jest panel aż z dziewięcioma przyciskami numerycznymi. Jak nietrudno się domyślić, tego typu rozwiązanie świetnie sprawdzi się przede wszystkim w grach MMORPG. W pudełku z kolei zastaniemy panel z trzema przyciskami. Dwa z nich doskonale znamy, ponieważ znajdują się one już w zdecydowanej większości myszek i zajmują się nawigacją kart w przeglądarce. Trzeci natomiast znalazł się nieco niżej i jest wysunięte w przód. 

Prawa strona już tak przełomowa nie jest. Standardowo jest tu cieńszy, ścięty panel. Druga opcja to już grubsza przestrzeń. Niektórzy podczas użytkowania tego drugiego panelu zapewne zdecydują się na to, by ich mały palec spoczywał na wyżłobionym “brzuszku”. Nie jestem do końca pewny, czy właśnie o to Gensisowi chodziło, ale muszę przyznać, że swoją rolę spełnia należycie. 

Panele boczne są przymocowane do myszki dzięki magnesom. By wymienić taki panel nie potrzeba żadnych narzędzi, a jedynie lekko podważyć palcem. 

Co kryje w sobie spód? Na dole myszki plasują się trzy ślizgacze. Jeden z nich na samej górze rozciąga się praktycznie na całej szerokości. Dwa symetryczne usytuowane są po bokach. Na samym środku widnieje naklejka, a samo centrum to oczywiście laser.

Całość zakończona jest przewodem o długości 180 centymetrów. Jego zwieńczeniem jest pozłacane złącze USB typu A. Kompletny kabel jest w oplocie. 

Działanie, użytkowanie

Myszka jest sporych rozmiarów, bo jej wymiary to 128 x 69 x 39 milimetrów. Korzystanie z niej pod względem fizycznym jest jak najbardziej normalne, ale ergonomii temu produktowi nie można odmówić. Tak więc klasycznie już trzeba wspomnieć o tym, że dłoń się poci podczas użytkowania, a cały design sprawia, że ręce jest wygodnie. 

Główne przyciski chodzą lekko, aczkolwiek trudno nie odnieść wrażenia, że prawy wchodzi trochę głębiej w porównaniu do lewego. Scroll chodzi płynnie, ale brakuje mu jakby naoliwienia. Z kolei w aktywację przycisków z lewej strony trzeba włożyć już nieco więcej siły. 

Sercem Xenona 770 jest PixArt PAW3327, a więc dobry sensor. Dzięki niemu możemy przebierać pomiędzy 200 a 10200 DPI. Uświadczymy w tym przypadku dużą responsywność oraz niski LOD. 

Użytkowanie kończymy podświetleniem, którego recenzowanej myszce rzeczywiście nie brakuje. Iluminacja skupiona jest w trzech miejscach: rolce, logo na grzbiecie oraz pasku na samym dole. Sterować i dostosowywać kolorystykę możemy za pomocą oprogramowania, o którym będzie w dalszej części tej recenzji. 

“Świecidełka” dysponują efektem “Prismo”, a więc ponad 16 milionami kolorów. Przede wszystkim listwa, na której skupiają się wszystkie efekty, wygląda wyśmienicie i płynnie przełącza się między barwami.

Oprogramowanie

Występowanie dedykowanego oprogramowania do sprzętu gamingowego już dawno nas przyzwyczaiło. Nie inaczej jest w kontekście Xenona 770. Aplikacja waży tyle, co nic, bo 2,31 MB. Software graficznie nie odbiega od innych modeli produktów “Czerwono-czarnych”. Wszystko w nim zawarte jest intuicyjne i nie wymaga żadnego zastanawiania się podczas korzystania.

Marka znad Wisły przewidziała możliwość programowania przycisków. Do dyspozycji użytkownika są cztery zakładki. W pierwszej z nich ustawić można wartość DPI, a także przypisać jej dedykowany kolor. Druga sekcja to podświetlenie, w której przede wszystkim wybiera się efekt spośród łącznie dziewięciu. Jeśli “LED OFF” można także uznać za efekt, wówczas jest ich dziesięć. W zależności od tego, który efekt wybierzemy – dostosowujemy do niego jeszcze prędkość i kolor. 

Następnie jest zakładka “Mouse Parametr”, w której dostosowuje się czułość myszy, szybkość scrolla i szybkość dwukliku. Ostatnia z przestrzeni to częstotliwość próbkowania. Nie ma tu żadnej nowości, ponieważ przebieramy wyłącznie w wartościach 125, 250, 500 i 1000Hz.

Nie można jeszcze zapominać o możliwości tworzenia profili i edytorze makr. Szkoda jedynie, że po raz kolejny brakuje języka polskiego. Co prawda nie ma w całej aplikacji niezrozumiałych rzeczy i w angielskim na spokojnie da się wszystko dostosować, tak brak polskiego jest szczegółem, do którego musiałem się przyczepić.

Podsumowanie

Nie da się zaprzeczyć, że Xenon 770 to przede wszystkim urządzenie bardzo ciekawe. Jeszcze bardziej urozmaica je fakt dodatkowych paneli bocznych. Mimo że gryzoń do najnowszych nie należy, bo można w sieci znaleźć materiały nawet z 2019 roku to udowodnił on, że próba czasu nie jest dla niego zła. Ogólna jakość wykonania na dobrym poziomie, całkiem przyzwoity sensor, czy świetne podświetlenie to m.in. najważniejsze rzeczy, jakie otrzymamy w cenie 160 złotych. Za tyle możemy zakupić tę myszkę w niektórych sklepach. Natomiast na oficjalnej stronie producenta kwota to 199 PLN.

Najfajniejsze w myszce od Genesisa jest to, że jest ona uniwersalna. Nada się zarówno dla graczy FPS-ów, jak i MMO. Poza gamingowym zastosowaniem jest to także bardzo dobra propozycja biurowa.

Recenzja powstała na zlecenie firmy Genesis lub firmy marketingowej/PR’owej zajmującą się daną marką na rynku polskim. Portal Respawn.pl za tę recenzję przyjął gratyfikację w formie recenzowanej myszki jak i pieniędzy. Firma nie miała żadnego wpływu na opinię wystawioną przez portal Respawn.pl oraz nie miała wpływu na autora niniejszej recenzji. Autor rozumiany jako redaktor portalu Respawn.pl