Nie tak dawno temu, jak ktoś zapytał mnie, jakie są najlepsze telefony do 3000 zł, odparłem, że wśród nich znajdziemy wielkie cegły oraz jeden rodzynek, w postaci kompaktowego modelu dla filigranowych dłoni, a dokładnie ASUS Zenfone 8, który oprócz niewielkiego ekranu oferował naprawdę świetną wydajność i jakość foto/wideo. Sporo od tamtego czasu jednak się zmieniło, bo oto właśnie stoi przed wami zupełna nowość, Zenfone 11 z dopiskiem Ultra, który oficjalnie zrywa z kompaktowością, na rzecz komfortu użytkowania. Co potrafi?
Recenzja ASUS Zenfone 11 Ultra. Rozmiar ma znaczenie!
ASUS w swojej ofercie ma tylko dwie rodziny smartfonów – Zenfone, o bardziej biznesowym i eleganckim wyglądzie oraz ROG Phone, dedykowaną graczom. Analizując sprzęt Zenfone od razu było widać do jakiej grupy odbiorców kierowany jest ten sprzęt – mających serdecznie dość „phabletów” i szukających zdecydowanie mniejszych telefonów. Próbowałem poprzednika, oznaczonego numerem 10 i pomimo tego, że jak najbardziej przypadł mi do gustu, na koniec zadałem sobie tylko jedno pytanie: Dlaczego ASUS nie wyda drugiej, większej wersji?
„Dyszka” posiada ekran o przekątnej 5,92” i choć moje dłonie nie należą do największych, miałem wrażenie, że dodatkowe kilka centymetrów pozytywnie wpłynęłoby na komfort użytkowania. Jak tylko zobaczyłem pierwsze przecieki odnośnie „Jedenastki” z dopiskiem Ultra, natychmiast chciałem go wypróbować i sprawdzić, czy rozmiar faktycznie ma znaczenie.
Ekran
Zenfone 11 Ultra to smartfon z ekranem AMOLED o przekątnej 6,78”, rozdzielczości Full HD+ (2400 x 1080 pikseli) i częstotliwości odświeżania na poziomie 144 Hz. Wyświetlacz dość standardowy, jak na dzisiejsze smartfony z wysokiego przedziału cenowego, ale już podczas pierwszego kontaktu powiedziałem, że niczego więcej do szczęścia nie potrzebuję. Fenomenalne kolory, głęboka czerń, płynność, ostrość i responsywność.
Sceptycy zapewne powiedzą, że „REEEE!!! Zbyt niska rozdzielczość!”, ale w przeszłości miałem już styczność z ekranami nawet o rozdzielczości „4K” i w zasadzie jedyną różnicą między nimi, a standardowymi „Full HD”, była energooszczędność na niekorzyść „lepszego”. W normalnym, codziennym użytkowaniu PPI na poziomie 388 pikseli w zupełności wystarcza i trzeba mieć nadprzyrodzone umiejętności, żeby dostrzec pojedyncze piksele. Dla mnie Full HD to rozdzielczość idealna i wcale nie muszę nosić okularów. Jeśli Wy uważacie inaczej, powinniście rzucić okiem na nieco bardziej rozbudowane modele smartfonów.
Ekranem można sterować z poziomu ustawień. Możecie zmieniać temperaturę kolorów, wybierać tryby (optymalny, naturalny, kinowy, standardowy i niestandardowy, czyli personalizowany). Jest też tryb nocny, Always-on-Display z dość limitowanymi możliwościami personalizacji i inne, mniejsze aspekty z nim związane. Sam ekran wspiera HDR10, HDR10+, HLG i Widevine L1.
Wydajność
ASUS przy swojej rodzinie smartfonów Zenfone ma w zwyczaju instalować w nich topowe lub niemal topowe podzespoły i na szczęście nie zmienił swojej polityki, wydając „Jedenastkę” z dopiskiem Ultra. Snapdragon 8 Gen 3, wraz z 16 GB pamięci LPDDR5X i 512 GB pamięci na dane UFS 4.0 to trio idealne, co zresztą uwidacznia się nie tylko w codziennym użytkowaniu i grach wideo, ale również na słupkach popularnych benchmarków.
Przyznam szczerze, że jeszcze takiej wydajności w smartfonie nie widziałem, bo najmocniejszy, przed testem Zenfone 11 Ultra, jaki wylądował w moich dłoniach osiągał w AnTuTu ok. 1,59 miliona punktów (ASUS ROG 7 Ultimate ze Snapdragonem 8 Gen 2), a nowy Zenfone bez problemu przekracza 2,1 miliona. Wcześniejszy realme GT, czyli ultrapopularny „zabójca flagowców” nie dobijał nawet do miliona, a nadal uważam, że do codziennych zadań w zupełności wystarcza – mowa o Snapdragonie 888.
Aparaty
Główna matryca na pleckach ma 50 MP, światło f/1.9 i wspiera zarówno PDAF, jak i optyczną stabilizację obrazu. Na tylnej części znajdziemy jeszcze ultraszeroki kąt (120 stopni) o rozdzielczości 13 MP, z jakiegoś powodu bez stabilizacji i PDAF oraz teleobiektyw z 3-krotnym zoomem optycznym, PDAF i OIS o rozdzielczości 32 MP. Główna matryca jest w stanie nagrywać wideo w rozdzielczości 8K przy zachowaniu płynności 24 FPS lub „standardowe” (przynajmniej jak na potencjalne flagowce) 4K 60 FPS czy 1080p 240 FPS. Dlaczego nie przynajmniej 30 klatek na sekundę, jak w przypadku S23 Ultra? Tego nie wiem. Na szczęście wiem, że kamerka do selfie ma 12 MP i PDAF (bez OIS) i potrafi nagrywać w 4K 60 FPS.
Zdjęcia wychodzą na pierwszy rzut oka bardzo dobrze, ale po bliższej analizie widać typowe artefakty związane z przetwarzaniem obrazu i „AI”. Do flagowców mu daleko, ale jeśli ktoś chce zamienić niemal bezkompromisową jakość aparatów z Samsunga S23 Ultra, bo zależu mu przede wszystkim na wydajności, Zenfone 11 Ultra powinien być w centrum jego uwagi.

Główna matryca

Główna matryca

Główna matryca, tryb nocny
Budowa i jakość wykonania
Nie lubię tego, ale w pudełku Zenfone 11 Ultra nie znajdziemy ładowarki – bądźmy EKO i w ogóle. Jest natomiast przewód USB-C do USB-C, więc bez problemu możecie skorzystać ze swojej starszej cegiełki – najlepiej 65 W, bo taką moc przyjmuje Zenfone 11 Ultra.
Nie mogę przyczepić się jednak do jakości wykonania. Po dwóch stronach telefonu jest szkło, a oba te elementy przedzielone zostały aluminiową ramką. Żadnego plastikowego badziewia, choć w smartfonie za tyle monet już należy raczej tego wymagać. Podoba mi się natomiast niebieska wersja kolorystyczna. Jest nieco matowa i nie zbiera wszystkich odcisków palców. Miejcie jednak na uwadze fakt, że nadal mowa o dość „śliskich” powierzchniach kontaktu z dłonią, więc zalecam stosowanie ochronnego etui, które zresztą też znalazło się w pudełku. Telefon mierzy 163 x 76 x 8,9 mm i zapewne część, z etui lub bez, będzie miała problemy z obsługą tego zawodnika jedną ręką. Nie to co w Zenfone 10.
Oprogramowanie
ASUS Zenfone 11 działa w oparciu o Androida 14 i klasycznie mogłem zdecydować, czy chcę czystą wersję OS, czy „Optymalizację ASUS” z ustawieniami często wybieranymi przez użytkowników smartfonów tej marki. To drugie obejmuje modyfikację trybu głośności, powiadomień, zegara na ekranie, stylu panelu sterującego czy menu przycisku zasilania. Tak czy owak, znajdziecie tu całe mnóstwo opcji personalizacji. W Zenfone 11 Ultra dodatkowo znalazły się tryby wydajności, konserwacja akumulatora czy system zarządzania energią OptiFlex.
Zenfone 11 Ultra wyróżnia się wsparciem dla narzędzi opartych na sztucznej inteligencji (AI), takich jak redukcja szumów AI (AI Noise Cancellation) oraz wyszukiwanie semantyczne przy użyciu języka naturalnego. Te funkcje mają na celu nie tylko poprawienie jakości rozmów, ale i ułatwienie dostępu do informacji w urządzeniu. ASUS planuje wprowadzić więcej zaawansowanych opcji AI, w tym tłumacza konwersacyjnego, personalizowane tapety generowane przez modele AI oraz transkrypcję w czasie rzeczywistym, które mają pojawić się w kolejnych aktualizacjach.
Niestety nie mogłem sprawdzić ani tłumacza, ani personalizowanych tapet, ani transkrypcji. To pierwsze na prezentacji wyglądało fenomenalnie i będzie – według mnie – głównym sposobem do przełamywania barier językowych.
Bateria
ASUS twierdzi, że akumulator w Zenfone 11 Ultra pozwala na 7 godzin pracy więcej niż ten zamontowany w Zenfone 10. Szczerze w to wątpiłem, ale żeby to sprawdzić, sięgnąłem po PCMark for Android: Work 3.0 Battery Test, czyli popularny tester wydajności baterii. W standaryzowanym teście „Jedenastka” osiągnęła 868 minut pracy, czyli o 120 minut więcej niż Zenfone 11 z wynikiem ok. 750 minut. Nie jest to 7 godzin więcej, a zaledwie dwie, ale tak czy owak więcej = lepiej, więc nie narzekam. Bateria ma jednak 5500 mAh, a nie 4300, więc to zapewne przez to, ale należy wspomnieć, że 11 Ultra to zdecydowanie mocniejszy smartfon ze zdecydowanie większym ekranem.
Korzystając z ładowarki o mocy 65 W, Zenfone 11 Ultra od 0 do 100% naładował się w ok. 45 min, więc naprawdę nieźle. Dobrze też, że producent nie zapomniał o ładowaniu bezprzewodowym. To ma 15W i znakomicie sprawdza się w trasach, w samochodach z ładowarką bezprzewodową i bezprzewodowym Android Auto.
Podsumowanie
No i stało się. ASUS wyszedł naprzeciw oczekiwaniom fanów marki, którzy do tej pory mogli wybierać między smartfonem biznesowym, ale mniejszym i większym, ale gamingowym. Przeciwnicy powiedzą zapewne, że producent niepotrzebne pcha się w segment zajęty przez tak ogromną konkurencję, ale jeśli wyda na świat zwykłą wersję bez Ultra, o nic więcej tak naprawdę nie trzeba prosić.
Zenfone 11 Ultra wypadł bardzo dobrze w testach. Może nie jest to smartfon idealny, bo ma swoje mankamenty, ale w ogólnym rozrachunku, przede wszystkim pod względem wydajności, nowy model broni się rękami i nogami. Musicie tylko pamiętać, że nie jest to telefon z najlepszym aparatem i modele takie jak Samsung S23 Ultra czy iPhone 15 Pro Max wyraźnie go w tym kontekście wyprzedają. Ja czekam na oficjalne uruchomienie wszystkich funkcji AI, o jakich tu pisałem, bo znaczącym stopniu mogą wesprzeć użytkownika w codziennych zadaniach wykonywanych na telefonie.
ZOBACZ NASZE INNE RECENZJE!
Recenzja napisana przez redaktorów partnera technologicznego portalu Respawn.pl. Portal Respawn.pl za publikację niniejszej recenzji przyjął gratyfikację w formie pieniężnej.









