Respawn.pl

Strona główna » Recenzja Logitech G303 Shroud Edition Wireless

Recenzja Logitech G303 Shroud Edition Wireless

Autor: Filip Woszczek

Wraz z biegiem czasu, znane osobistości ze świata esportu co raz częściej wchodzą w kolaboracje z markami, by współtworzyć ciekawe projekty. O taką współpracę pokusił się były profesjonalny gracz CS:GO Michael “Shroud” Grzesiek z marką Logitech. Poprzeczka została zawieszona dość wysoko po premierze G PRO X SUPERLIGHT, ale w tym przypadku chodziło o odświeżenie myszki G303, wyróżniającej się specyficznym wyglądem, który nie odpowiadał każdemu graczowi.

Wspomniana myszka posiada kształt, którego nie próbowała skopiować żadna inna marka gamingowa. I słusznie, bo jest on na tyle abstrakcyjny, że naprawdę tylko nieduże grono osób będzie w stanie wykorzystać jego pełny potencjał. Nowa bryła odświeżonej G303 została nieco zmodyfikowana, a nawet jej całkowita objętość uległa powiększeniu. Jedną z najważniejszych zmian jest oczywiście pozbycie się kabla na rzecz łączności bezprzewodowej, która powoli staje się standardem jeśli chodzi o najnowsze modele myszek.

SensorHERO™ 25K
Częstotliwość próbkowania125/250/500/1000 Hz
Ilość przycisków5
Wymiary125 mm x 63,5 mm x 40 mm
Waga (bez przewodu)75 g
Długość przewodu2 m
Typ przewodustandardowy
Kształtsymetryczny
PrzełącznikiOmron
Tryby DPI100-25 000
Oprogramowanietak
Powierzchniamatowa
Platforma testowa:

Zawartość zestawu:

  • Bezprzewodowa mysz G303 Shroud Edition Wireless
  • Odbiornik bezprzewodowy LIGHTSPEED
  • Kabel do ładowania/przesyłania danych
  • Adapter do odbiornika
  • Dokumentacja

Mimo, że jest to myszka nowsza od G PRO X SUPERLIGHT, to nie znajdziemy tutaj zapasowych ślizgaczy, co pojawiało się wraz z tamtym modelem. Jedynym z dodatków, które można tu znaleźć jest naklejka z logiem Logitech G. Wszystko było również zapakowane podobnie jak poprzednie modele myszek.

Na spodzie myszki znajdziemy dwa duże ślizgacze oraz jeden mały wokół sensora, co zaczyna być standardem w sprzęcie Logitecha. W tym przypadku pokrywają one nawet nieco więcej powierzchni, niż w Superlight’cie. Jeśli chodzi o jakość, są one jak najbardziej w porządku. Oczywiście, można pokusić się o zamontowanie szybszych, lecz jak dla mnie są one dosyć dobrze wyważone. O samym sensorze chyba nie trzeba zbyt wiele wspominać, bo zwyczajnie nie ma mu czego zarzucić w dzisiejszej dobie myszek gamingowych. HERO™ 25K sprawuje się jak należy, a podczas użytkowania nie doświadczyłem żadnych zakłóceń.

 

Pod przyciskami znajdziemy klasyczne przełączniki Omron, w których nie zauważyłem żadnych niepokojących zmian po dwóch tygodniach używania. Jednocześnie same przyciski są należycie wkomponowane w resztę szkieletu, natomiast nie doszukamy się w nich jakiegokolwiek niepożądanego ruchu na boki, czy pre i post travelu.

Jeśli wspominamy o nowościach, to zdecydowanie uwagę oczu przykuwają boki, które są lekko wygładzone względem poprzedniej wersji. Nie oznacza to, że nie miałem problemów z zastosowaniem odpowiedniego gripu, a wspomniane 2 tygodnie nie pozwoliły mi w pełni zaadaptować się do nowego kształtu, by grać równie komfortowo, co na moim domyślnym sprzęcie.

Powierzchnia myszki podatna jest na odciski palców, ale sam plastik sprawia wrażenie dobrej jakości i wszystko tutaj gra, jak należy. Scroll myszy jest całkowicie gładki, ale nie przypadł mi aż tak do gustu. Gdy go wciskamy, można wyczuć wibracje, które po czasie mogą być irytujące. Warto wspomnieć, że waga myszki (75g) jest nieco bardziej skupiona w tylnej części myszki, co subtelnie wpłynie na jej użytkowanie.

 

Jeśli boczne przyciski są dla was istotnym elementem myszki, to zdecydowanie G303 nie będzie najlepszym wyborem. Są one na tyle niewygodne, że sprawne posługiwanie się nimi będzie trochę trudniejsze. Przycisk zmiany DPI nie wystaje poza resztę, więc szansa na to, że przypadkowo go wciśniemy jest naprawdę mała. Miłym dodatkiem jest światełko tuż pod scrollem informujące nas o stanie naładowania baterii, której żywotność wynosi aż dwa razy więcej, niż poprzedni model bezprzewodowy Logitecha. W ciągu pięciu minut myszka jest w stanie naładować się na przynajmniej 2,5h działania, co jest imponującym wynikiem.

To, co przykuwa uwagę w tej myszce to z pewnością schowek na odbiornik bezprzewodowy, znajdujący się w tylnej części. Prawdopodobnie zdecydowano się na taki ruch z uwagi na mniejszą powierzchnię na spodzie myszki, natomiast jest to ciekawa opcja i nie jest w żaden sposób uciążliwa. Kabel, który jednocześnie posłuży nam jako przedłużacz do odbiornika i jako kabel do myszy nie jest najlepszym kablem, jaki istnieje, ale na pewno jest wystarczający.

W oprogramowaniu dla myszy Logitech standardowo mamy te same opcje, co zawsze. Mowa tu o zmianie wartości DPI, przypisywanie funkcji przyciskom i częstotliwość próbkowania. Nie ma tutaj opcji zmiany LOD (Lift Off Distance), ale właściwie nie ma potrzeby jego zmiany, bo jest po prostu odpowiedni, przynajmniej w moim odczuciu.

Podsumowanie

G303 Shroud Edition Wireless to myszka zdecydowanie nie dla każdego. Większość graczy prawdopodobnie nie będzie w stanie wykorzystać pełnego potencjału tego sprzętu, z uwagi na abstrakcyjny kształt. Nie wiem ile czasu musiałbym na nią poświęcić, by czuć się w pełni komfortowo podczas rozgrywek w grach FPS. Cena (550zł w momencie publikacji) oscyluje na podobnym poziomie, co G PRO X SUPERLIGHT, więc należy dogłębnie się zastanowić, który model bardziej przypadnie nam do gustu. Ogólny obraz tej myszki nie zmienia jednak faktu, że należy docenić markę Logitech za remaster sprzętu, który nie miał w przeszłości wielu entuzjastów.

Partnerem recenzji jest marka