W dzisiejszych czasach niektórzy powiedzą, że myszka na baterię to już przeżytek. Mimo wszystko Logitech wprowadza model G309 na rynek wbrew podążającej technologii. Pora zobaczyć jak się sprawdza.
Specyfikacja techniczna myszy Logitech G309:
- Sensor: HERO 25K
- DPI: 100–25600
- Maksymalna częstotliwość próbkowania: 1000 Hz
- Rodzaj przełączników: optyczno-mechaniczne przełączniki LIGHTFORCE
- Wymiary: 120 x 64 x 39 mm
- Waga (z baterią AA): 86 g
- Kształt: symetryczna
- Powierzchnia: matowa
- Typ ślizgaczy: PTFE
- Podświetlenie: nie
- Typ połączenia: bezprzewodowe, Bluetooth
Recenzja Logitech G309 – czy myszka gamingowa może być na baterie?
Moim oczom ukazało się pudełeczko dość małych wymiarów. Utrzymane w dość minimalistycznym stylu, na froncie przedstawia samą myszkę oraz nazwę modelu G309. W przeszłości widziałem już podobne pudełka innych marek, więc jest to dość standardowy pomysł.
Po wyjęciu zawartości, zobaczyć można tekturową formę, na której zamieszczone są najpotrzebniejsze instrukcje. Zazwyczaj takie informacje umieszczano na kawałkach papieru, więc jest to dość niecodzienny pomysł. Sama zawartość oprócz myszki to nanoodbiornik, grip tape’y, bateria AA oraz kabel, który wbrew pozorom połączy się tylko z odbiornikiem.
Pierwsze wrażenia
Na pierwszy rzut oka kształt G309 jest nieco szerszy na tyle bryły, natomiast zwężony na froncie. W porównaniu np. do sygnaturowego SUPERLIGHT’a, w mojej opinii jest ona mniej uniwersalna. Jednocześnie może nieco lepiej wypełniać wewnętrzną część dłoni, z racji tyłu podobnego kształtem do diamentu. Centralny punkt myszy również zdaje się być nieznacznie wysunięty do tyłu.
Kolorystycznie w przypadku mojego egzemplarza dominuje tutaj biel z szarymi akcentami. Patrząc z boku, można dostrzec wystające przyciski główne nieco poza resztę bryły od przodu. Rolka myszy pośrodku wykonana jest z przyjemnej w dotyku, lekko chropowatej gumy. Tuż obok rolki znajduje się przycisk zmiany DPI, który dość mocno wystaje nad obudowę. To samo można powiedzieć o przyciskach bocznych, które są mocno wyczuwalne pod kciukiem. Podobnie jak w SUPERLIGHT, boki są pionowe, bez wyprofilowania do środka, co nie każdemu może odpowiadać. Grzbiet myszki otwiera się za pomocą przesunięcia plastikowej klapki do tyłu, by naszym oczom ukazało się gniazdo na baterię. Warto wspomnieć, że we wewnętrznej części klapki jest miejsce na odbiornik, który w innych modelach można było umieszczać na spodzie myszki.
Jeśli o spodzie mowa, zobaczymy tu trzy ślizgacze, przy czym nie są one tak obszerne jak w przypadku droższych wersji Logitech’ów. Postawiono tutaj na minimalizm, więc na przodzie i tyle umieszczono paski PTFE, z dodatkowym trzecim wokół sensora. W opakowaniu nie dołączono zapasowych ślizgaczy i nie wymienimy ich po mocniejszym zużyciu, zwłaszcza że są dość cienkie. Dotychczas pod magnetyczną zaślepką można było chować odbiornik, lecz teraz miejsce to służy do korzystania z ładowania systemem POWERPLAY, sprzedawanym oddzielnie. Poza tym jest oczywiście chropowaty przełącznik włączenia/wyłączenia oraz aktywacji połączenia Bluetooth.
Użytkowanie
Pod głównymi przyciskami spoczywają optyczno-mechaniczne przełączniki LIGHTFORCE, które przypadły mi do gustu. Podczas aktywacji słychać przyjemny, lekko metaliczny dźwięk, natomiast sam klik jest gdzieś pomiędzy miękkim a twardym. Nieco lżejsze w aktywacji są przyciski boczne, natomiast ten od zmiany DPI wymaga największej siły z nich wszystkich. Matowa powierzchnia myszki jest wystarczająco przyczepna, prawdopodobnie taka sama jaką wykorzystano w poprzednich modelach. Rolka myszki działa bardzo swobodnie, jednocześnie z wyczuwalnym skokiem. Sensor w tej myszce to nieco starszy, lecz sprawdzony HERO 25K, który występował już w poprzednich modelach.
Waga myszki to około 86 gramów wraz z baterią. Nie jest to więc propozycja dla wymagajacych graczy, a bardziej budżetowa, skierowana do przeciętnego użytkownika. Jeśli posiadamy system POWERPLAY (~400zł), który jest w stanie naładować naszą myszkę bezprzewodowo, waga zmniejszy się do 68 gramów. Istnieją również lżejsze baterie, które pozwalają utrzymać wagę na poziomie poniżej 80 gramów. Jedna bateria pozwala na używanie sprzętu przez aż 300 godzin w trybie LIGHTSPEED (odbiornik), natomiast tryb Bluetooth wydłuża ten czas dwukrotnie. Według instrukcji kabel, do którego podłączamy odbiornik powinien znajdować się w odległości około 20 centymetrów od myszki, aczkolwiek bez obaw można podłączać go bezpośrednio do komputera, gdy zachodzi taka potrzeba. Koniec końców, maksymalny zasięg to 10 metrów.
W oprogramowaniu GHUB postawiono na prostotę i znaczna większość dostępnych opcji widoczna jest w jednym oknie. Maksymalna częstotliwość próbkowania myszki to standardowe 1000 Hz, co w dzisiejszym stanie rzeczy może być dla niektórych zbyt małą wartością. Poza ustawianiem poszczególnych stopni czułości istnieje też opcja zapisania ustawionego profilu pod konkretną nazwą. Dodatkowo mamy do wyboru dwie opcje, jeśli chodzi o działanie przełączników. Tryb optyczny oznacza większe zużycie energii, natomiast tryb hybrydowy wydłuży czas użytkowania. Dzięki trybowi pamięci wbudowanej można zapisać profile dla konkretnych gier, by móc używać ich bez konieczności posiadania włączonego oprogramowania.
Recenzja Logitech G309 – Podsumowanie
Spoglądając na myszkę Logitech G309 oczywiście mógłbym wskazać kilka minusów, lecz najpierw należy się zastanowić, czy warto to robić. Sprzęt ten w moim mniemaniu ma w zamyśle spełniać podstawowe potrzeby przeciętnej osoby, jednocześnie będąc łatwym w użyciu. Aktualna cena na poziomie 240 złotych może sprawiać wrażenie lekko wygórowanej, aczkolwiek jakość wykonania w przypadku tego modelu stoi na wysokim poziomie względem starszych wersji. G309 może okazać się dobrą propozycją dla osoby korzystającej z komputera przenośnego, która oczekuje trochę więcej od myszki bezprzewodowej.
ZOBACZ NASZE INNE RECENZJE!
Materiał partnerski. Sprzęt do recenzji został dostarczony przez firmę Logitech lub firmę marketingową/PR’ową obsługującą markę na rynku polskim. Firma miała wgląd w tekst recenzji przed publikacją ale nie miała wpływu na treść opinii wystawionej przez portal Respawn.pl oraz nie miała wpływu na autora niniejszej recenzji. Autor rozumiany jako redaktor portalu Respawn.pl









