Respawn.pl

Strona główna » SteelSeries Aerox 5 Wireless: Uniwersalność, którą doceni wiele osób

SteelSeries Aerox 5 Wireless: Uniwersalność, którą doceni wiele osób

Autor: Filip Woszczek

Dotychczasowo marka SteelSeries wiele kultowych modeli myszek, które używane są do dziś przez wielu użytkowników na świecie. Po rozpoczęciu serii Aerox, przyszedł czas na modele, które podniosły poprzeczkę dosyć wysoko, jeśli chodzi o myszki bezprzewodowe.

Początkowo linia Aerox obfitowała w Aerox 3, który nie do końca przypadł mi do gustu z wielu powodów, mimo dobrego kształtu. Pojawiła się więc zaktualizowana wersja “2022“, której nie miałem jeszcze okazji testować, ale dziś zajmiemy się czymś innym. Mianowicie chodzi o uniwersalny model Aerox 5 Wireless, który razem z Aerox 9 są obecnie najdroższymi propozycjami z tej serii. W momencie, gdy Aerox 9 (499zł) jest myszką bardziej przeznaczoną do gier MOBA, tak “piątka” jest bardziej wyważona i wpasowana w szersze grono użytkowników.

W cenie około 459zł otrzymujemy myszkę bezprzewodową ważącą 74g, wyposażoną w dziewięć programowalnych przycisków oraz podświetlenie RGB. Marka SteelSeries poprawiając trzeci model Aerox nauczyła się na błędach, tworząc te dwa modele pozbawione wad, których można było doświadczyć w przeszłości. O tym jak sprawdził się ten sprzęt po dwóch tygodniach testów przeczytacie poniżej.

SensorSteelSeries TrueMove Air
Częstotliwość próbkowania125/250/500/1000 Hz
Ilość przycisków9
Wymiary129 mm x 68 mm x 42 mm
Waga (bez przewodu)74 g
Długość przewodu2 m
Kształtasymetryczny
PrzełącznikiGolden Micro IP54
DPI18000
Oprogramowanietak
Powierzchniamatowa
Platforma testowa:

W tym zestawie nie znajdziemy dodatków typu zapasowe ślizgacze, czy grip tape. W skład zestawu wchodzi kabel łączący komputer z adapterem, w który wpinamy odbiornik z wtyczką typu C. Wiele marek zdało sobie sprawę, że typ C staje się powoli standardem w wiodących myszkach bezprzewodowych, więc i takie gniazdo znajdziemy na przodzie Aeroxa 5.

Kształt i budowa

Bryła, którą zaimplementowano w tym modelu dopasowana jest do użytkownika praworęcznego, ponieważ jest widocznie pochylona w prawą stronę, by powodować uczucie podobne do używania długopisu. Prawy bok myszki jest zaokrąglony i płaski, natomiast w lewym znajdziemy wgłębienie dla naszego kciuka, ale nie znajdziemy tu gumowanej powierzchni jak w innej serii, np Rival. W przeszłości miałem okazję korzystać z myszek takich jak Glorious Model O oraz Logitech G Pro SUPERLIGHT i wydawały się one dosyć duże, jak na moje osobiste preferencje. W przypadku myszki Aerox 5 nie było inaczej, ponieważ wymiary są w tym przypadku jeszcze większe. Niemniej jednak dla osób, które preferują mocny i pewny chwyt, ten model będzie bardzo dobrym wyborem. Elementem wartym wspomnienia jest odporność klasy IP54 tej myszki, czyli wodoodporność i ochrona przed kurzem, brudem, olejem, sierścią i tak dalej. Sam jednak nigdy nie doświadczyłem żadnych wypadków przy korzystaniu z myszek (nawet tych z dziurami), aczkolwiek jest to miły ukłon w stronę użytkownika.

Co prawda rolka jest tutaj jedynym elementem pokrytym gumową powierzchnią, aczkolwiek plastik wykorzystany przy tworzeniu tego sprzętu jest nadzwyczaj wysokiej jakości. W pierwszym modelu z serii Aerox pojawiały się problemy ze skrzypiącą, źle spasowaną bryłą, natomiast tutaj mamy do czynienia z solidnym wykonaniem, którego niejedna marka może pozazdrościć. Idąc za trendami, na grzbiecie myszki zastosowano strukturę plastra miodu, tak chętnie wykorzystywaną przez marki w dzisiejszych czasach. Ilość otworów jest jednocześnie mądrze przemyślana, by nie ryzykować utraty pewnego chwytu po bokach.

Przyciski

W tym uniwersalnym modelu znajdziemy dziewięć przycisków, gdzie cztery z nich mieszczą się po lewej stronie. W dwóch głównych przyciskach zastosowano przełączniki Golden Micro IP54, które działają świetnie i mają chrupiący feeling. W tym modelu to boczne przyciski przykuwają jednak największą uwagę, ponieważ niemal każdy z nich aktywujemy w inny sposób. Idąc od góry, mamy podłużny przycisk, który wciśniemy wykonując tylko ruch w górę lub w dół. Przyznam szczerze, że w przeszłości nie spotkałem się jeszcze z takim rozwiązaniem i jest to dla mnie czymś nowym.

Podczas użytkowania najwygodniej jest jednak używać standardowych przycisków bocznych, które znajdują się ciut niżej. Nieco bardziej na przód wysunięto srebrny przycisk, do aktywacji którego potrzebujemy dosyć dużej dłoni, by spokojnie go dosięgnąć. Z racji tylu przycisków bocznych sama wysokość myszki jest dosyć duża, by nie powodować dyskomfortu dla kciuka. Na górze standardowo znajdziemy przycisk służący do zmiany wartości DPI, z którym dość trudno o przypadkowe wciśnięcie. Oprócz tego rolka którą również możemy wcisnąć. Działa ona przyjemnie, z lekkim, wyczuwalnym skokiem.

Podświetlenie i podwozie

W momencie, gdy marki takie jak Razer czy Logitech w swoich najnowszych modelach zrezygnowały z podświetlenia, w tym modelu mamy coś nowego, a mianowicie RGB, które ma swoje trzy strefy wewnątrz myszki. Kolor każdej ze stref oraz rodzaj podświetlenia możemy dostosować w oprogramowaniu SteelSeries Engine. Odniosłem jednak wrażenie, że zastosowanie owych stref mija się trochę z celem w momencie, gdy podświetlenie widoczne jest właściwie tylko na tylnej części sprzętu. Dlatego też jedna strefa podświetlenia w tym przypadku byłaby zdecydowanie wystarczająca.

Poprawie uległy ślizgacze, które znajdziemy na przodzie, tyle i wokół sensora. Zrobione z materiału PTFE, następnie odpowiednio wygładzone sprawiają, że o niczym lepszym nie trzeba tutaj myśleć, ponieważ ich jakość to zdecydowanie topowy szczebel, podobnie jak np. Hyperglides. Standardowo już dla nowszych modeli SS znajdziemy tu sensor TrueMove Air, który działa tak, jak należy.

Przechodząc do oprogramowania, jest tutaj dość mnoga ilość różnych opcji, nie zapominając o tych podstawowych, jak częstotliwość próbkowania, ustawianie wartości DPI dla każdego z poziomów czy przypisywanie funkcji każdemu z przycisków. W zakładce “Illumination” ustawimy kolor oraz tryb dla każdej ze stref podświetlenia, o którym pisałem wcześniej. Dla wymagających użytkowników na pewno zabrakło tu opcji zmiany LOD (Lift Off Distance), oraz zmiany wartości debounce time, czyli opóźnienia w rejestrowaniu kliknięcia przycisku. Te opcje mogliśmy znaleźć nawet w modelach mniej popularnych niż te spod szyldu SteelSeries.

Połączenie

W Aerox 5 zastosowano dwa rodzaje połączenia, czyli SteelSeries 2.4GHz Quantum 2.0 Wireless, oraz Bluetooth 5.0. Zdecydowana większość użytkowników wybierze ten pierwszy, który bardzo trudno odróżnić od połączenia kablowego, jeśli chodzi o jakość. W nielicznych sytuacjach przyda nam się połączenie Bluetooth, które jest opcją przygotowaną bardziej pod np. laptopy z uwagi na większe opóźnienie.

Myszkę podładujemy za pomocą cienkiego, oplecionego kabla, zakończonego wtyczką USB typu C. Sam kabel jest zaskakująco elastyczny, czego nie mogłem w przeszłości doświadczyć spotykając się z tą marką. W kilkanaście minut jesteśmy w stanie podładować naszą myszkę, by uzywać jej przez kolejne kilkadziesiąt godzin. Szacowany czas działania myszki w trybie 2,4GHz to około 80 godzin, zaś Bluetooth wydłuża ten czas ponad dwukrotnie. Dorzucając do tego podświetlenie, oczywiście owe liczby diametralnie spadną.

Podsumowanie

Jeśli chcecie zmaksymalizować swoje umiejętności np. w grach FPS, to Aerox 5 nie będzie właściwym wyborem. To myszka stworzona z myślą o trafieniu do jak największego grona użytkowników, będąca uniwersalnym, funkcjonalnym sprzętem. Jej dosyć spore wymiary zdecydowanie nie pomagają w precyzyjnym namierzaniu rywali, przez co lepszym wyborem dla strzelanek będzie chociażby odświeżony Aerox 3. Poza tym aspektem i bocznymi przyciskami, z których nie każdy jest trafionym pomysłem, to myszka nadzwyczaj dobrze spasowana i trafi w gusta dużej ilości osób, które nie chcą zbyt często wymieniać swojego sprzętu na nowy.