Respawn.pl

Zapomniany kontynent – czy Afryka ma szansę wrócić na Majora w CS2?

Autor: Maks Bartosik
Czy Afryka kiedyś wróci jeszcze na Majora?

Czy w przyszłości możemy doczekać się zespołów z Afryki na turnieju rangi Major w CS2? 

Na PGL Major Copenhagen 2024 zobaczyliśmy 24 drużyny CS2 z całego świata. No prawie całego, bowiem swoich reprezentantów mają Europa, Azja, Ameryka Południowa i Ameryka Północna. Brakuje tylko dwóch – Australii i Oceanii oraz Afryki. I o ile w przypadku Australii nie ma żadnej kontrowersji, bowiem jej reprezentanci mieli spore szanse na awans na azjatyckim RMR, tak Afryka ma zdecydowanie ciężej.

Mieszane kwalifikacje

Oczywiście, Afryka ma swoje kwalifikacje do RMR – połączone z bliskowschodnimi. I tak w tym roku mogliśmy tam zobaczyć trzy zespoły reprezentujące Afrykę, a dokładniej Republikę Południowej Afryki. Były to Bravado Gaming, Nixuh oraz Kitsune Esports. Cała trójka do zamkniętych kwalifikacji dostała się poprzez kwalifikację południowoafrykańskie.

Z kolei drużyny z północnej Afryki miały szanse w innych kwalifikacjach – Levantine & North African Open Qualifier. Tam oprócz zespołów z krajów takich jak Tunezja czy Algieria rywalizowały też drużyny z rejonu Lewant. Lewant to określenie na państwa leżące na wschodnim, azjatyckim wybrzeżu Morza Śródziemnego – Izrael, Syria czy Palestyna. Te kwalifikacje często są wykorzystywane przez zawodników z Europy, by mieć łatwiejszą drogę awansu na Majora.

Region wykluczony, ale nie bez powodu

No dobrze, wiemy już, że afrykańskie zespoły mają szanse na awans na najważniejszy turniej na scenie CS2. Ale czy jest to uczciwe? Nie, ale też i tak. Jednak po kolei. Czy Major, który jest teoretycznie Mistrzostwami Świata w Counter-Strike, powinien wykluczać któryś z regionów? Moim zdaniem nie, ale idzie to zrozumieć.

Nie oszukujmy się, afrykańska scena to nie są wyżyny Counter-Strike. Nie ma tam zbyt wielu zespołów, poziom nie jest zbyt wysoki. Wśród najbardziej rozpoznawalnych drużyn wyróżnić można Bravado Gaming. To właśnie reprezentanci tej organizacji byli ostatnimi zawodnikami z Afryki, którzy wystartowali na Majorze w CS:GO. Było to podczas Dreamhack Winter 2014.

Zresztą gdy spojrzymy na zawodników z Afryki grających w międzynarodowych składach, to też szału nie ma. Jest JT, jest Sonic, MIstem i w sumie to tyle. W żaden sposób Afryka nie daje argumentów za tym, by dostać gwarantowane miejsce na Majorze. Ale jednak, przyjrzyjmy się temu uważniej.

jt cs2

fot. PGL

Afryka stawia na gry mobilne, w CS2 gra niewielu

Afryka to jest ogromny rynek w świecie gamingowym. Według danych z 2023 roku, w Afryce jest niemal 200 milionów graczy. Jest w tym jednak mały haczyk – większość z nich to gracze mobilni. Według najnowszych danych, jest to aż 95% gamerów. Największym graczem na rynku jest Nigeria, w której jest nawet ponad 45 milionów graczy. Największe przychody generuje jednak Republika Południowej Afryki – niemal 300 milionów dolarów rocznie.

Według prognoz Mordor Intelligence, gdzie przestudiowano rynek gamingowy w Afryce, jego wartość wynosi obecnie nieco ponad 2 miliardy dolarów. W 2029 ma to być już niemal 4 miliardy dolarów, więc tendencja jest mocno wzrostowa.

obraz 2024 03 23 141704542

O potrzebie rozwoju afrykańskiej sceny Esportowej mówią zresztą lokalni zawodnicy. Sylvia Gathoni, kenijska zawodniczka Tekkena w rozmowie z African Business stwierdziła, że Afryka potrzebuje stworzenia kultury turniejów esportowych. Jej zdaniem jest to klucz do budowania silnych społeczności graczy, które mogą przyciągać inwestycje ze strony firm gamingowych i sponsorów. 

Jeśli mamy odpowiednio umocnić pozycję Afryki jako potęgi e-sportu, musimy stworzyć spójną kulturę turniejów z perspektywy obywateli

Sylvia 'QueenArrow' Gathoni: esports – Athlete Profile

Sylvia ‘QueenArrow’ Gathoni – fot. RedBull

A jak to przekłada się na CS2? Najświeższe statystyki z września 2023 mówią, że gracze z Afryki stanowią zaledwie 0.35% wszystkich graczy CS2. Oczywiście, jest to bardzo słaby wynik, jednak do przedostatniej Australii nie jest tak daleko – kontynent znany z Kangurów to tylko 1,5% wszystkich graczy.

Otwórzmy się na Afrykę (znowu)

I teraz należy sobie zadać pytanie – czy jest sens bić się o Afrykę? Moim zdaniem tak. CS2 jest jeszcze świeżą grą i nie jest za późno by otworzyć się na nowy rynek. Potencjał gamingowy Afryki jest dosyć spory i warto poczynić pewne kroki, by go wykorzystać. A jak to zrobić najłatwiej? Wrócić do tego, co było.

Tak, było i minęło. W 2017 roku ESL zorganizowało Mistrzostwa Afryki w stylu ESL Mistrzostw Polski. W pierwszym sezonie udział wzięły co prawda tylko zespoły z RPA, jednak w drugim było już lepiej. ESL zorganizowało dwie tury kwalifikacji – dla południowej Afryki i dla północnej Afryki. I w ten sposób na właściwym turnieju zobaczyliśmy też drużyny z Algierii i Tunezji. A warto też dodać, że w samych kwalifikacjach walczyły też drużyny z Maroko, Egiptu czy Syrii.

ESL African Championships: Finały drugiego sezonu

Niestety, drugi sezon był też ostatnim. I teraz po latach patrząc na to, widzę tu niewykorzystany potencjał na rozwój afrykańskiej sceny. Może gdyby zespoły nie walczyły tylko o nagrodę finansową, ale też slot do np. ESL Pro League czy choćby któregoś z turniejów ESL, to Afryka miałaby swojego reprezentanta, którego mogłaby wspierać. Jasne, wynikowo pewnie by się nie obronił, ale byłaby to ogromna szansa na wzrost zainteresowania Counter-Strike, a tym samym rozwój lokalnej sceny.

ESL próbowało, ale ostatecznie znowu nic z tego nie wyszło

ESL podjęło jeszcze jedną próbę w 2022. Zorganizowano wtedy przełomowy turniej Intel Africa Masters, w którym wzięły udział drużyny z RPA, Algierii i Nigerii. Wcześniej odbyły się regionalne mistrzostwa i wyłoniono także mistrzów Egiptu, którzy jednak nie byli w stanie zagrać na LANie w Johannesburgu. Mistrzami zostali wtedy Algierczycy z 15 Average Gaming, a w puli nagród turnieju było ponad 20 tysięcy dolarów.

No i wszystko fajnie, ale znowu popełniono ten sam błąd – zwycięzca poza nagrodą finansową nie otrzymał zaproszenia na żaden z turniejów ESL A przecież można było zrobić tak, jak w przypadku odbywającego się w kolejnym roku ESL Challenger 2023, gdzie jeden slot przypadł drużynie z RPA.

Ten wywalczyli zawodnicy Bravado Gaming, którzy co prawda odpadli po dwóch meczach, ale jednak pokazali się z dobrej strony, walcząc do końca z ENCE i wygrywając mapę w meczu z Party Astronauts. Problem w tym, że po ESL Challenger Katowice 2023, ESL zrezygnowało z przekazywania jednego slotu Afryce. A szkoda, bo naprawdę mogło to stworzyć zalążek rozwoju afrykańskiego kantera.

Bravado Gaming na ESL Challenger Katowice 2023

Fot. ESL

Dajmy Afryce szansę i czas, a w końcu się to zwróci

Warto też wspomnieć o nieoficjalnych mistrzostwach świata w Counter-Strike – IESF World Esports Championships 2023. W zeszłorocznej edycji udział wzięły aż trzy reprezentacje z Afryki: Tunezja, Algieria i Mauritius. Oczywiście, turnieju nie zawojowały, ale było to w końcu coś nowego, jakieś nowe zespoły i nowi zawodnicy. No i może właśnie te rozgrywki są szansą na rozpoczęcie ery CS2 w Afryce? Zobaczymy w tym roku.

Afryka dalej czeka

CS2 jest jeszcze na wstępnym etapie i można to wykorzystać, by podjąć jeszcze jedną próbę wejścia na afrykański rynek. Docelowo widziałbym nawet sytuację, gdzie liczba zespołów na Majorze zostanie zwiększona do 32 (co prędzej czy później raczej nastąpi), a Afryka jako kontynent dostanie nawet dwa sloty dla siebie. Bo w końcu Major to swego rodzaju mistrzostwa świata w Counter-Strike.

Jednak by to się stało, musimy poczekać zapewne kilka lat. Ale nic się nie wydarzy bez zaangażowania Valve, samych graczy jak i krajów afrykańskich. Potrzebna jest odpowiednia promocja CS2 w Afryce, organizacja turniejów, jakiekolwiek formy zachęcenia graczy do tytułu. Ale nie zapominajmy, że potrzebne są też pieniądze, choćby te dla organizacji. Bravado Gaming dzielnie walczy i od lat utrzymuje się na scenie, ale to niestety tylko jedna marka. Na ten moment Afryka w erze CS2 doczekała się tylko dwóch turniejów – VS Gaming League Masters 2023 i ESEA Season 48: Open Division – South Africa. To zdecydowanie za mało, jeśli chcemy w dłuższej perspektywie rozwinąć lokalną scenę CS2 i znaleźć nową bazę graczy. Ale cóż, to już zadanie dla Valve i innych dużych firm.