Respawn.pl

Strona główna » Dostosuj wagę myszki! Recenzja MSI Clutch GM20 Elite

Dostosuj wagę myszki! Recenzja MSI Clutch GM20 Elite

Autor: Marcin Skrętkowicz

MSI w jednej ze swoich myszek dokonało bardzo, ale to bardzo ciekawego zabiegu. Mowa tu dokładnie o manipulowaniu, a zasadniczo to zmienianiu wagi. Ta sama myszka może być cięższa lub lżejsza. Przyjrzeliśmy się modelowi Clutch GM20 Elite.

Trudno sprostać każdemu, by myszka była dobrze wyważona pod względem wagi. Jednakże producent z Tajwanu postanowił wyjść naprzeciw i zastosować w swoim produkcie odważniki, dzięki czemu można dostosować wagę gryzonia. Zobaczcie, jak w praktyce sprawuje się MSI Clutch GM20 Elite!

Specyfikacja techniczna:

  • Interfejs: USB 2.0;
  • Długość przewodu: 2 metry;
  • Rozdzielczości DPI: 400 / 800 / 1600 / 3200 / 6400;
  • Wymiary: 129.5 x 83.2 x 41.2 mm;
  • Waga: 98 +/- 3 g (bez przewodu i odważników) / 240 g;
  • Podświetlenie LED: RGB;
  • Czas reakcji: 1000;
  • Główne przełączniki: OMRON (20 milionów kliknięć);
  • Sensor: PixArt PAW-3309;
  • Typ sensora: Optyczny;
  • Liczba przycisków: 6;
  • Odważniki: 1x5g, 2x3g;
  • Wspierane systemy operacyjne: Windows 10 / 8.1 / 8 / 7.

Produkt dotarł do mnie w zwyczajnych rozmiarach pudełka. Na samym przodzie umieszczony oczywiście został zrzut przedstawiający samą myszkę, a także można dostrzec, że urządzenie zostało wyposażone w podświetlenie RGB. Natomiast jeszcze lewa strona przedniej strony została poświęcona na pasek z samym logo producenta. Jeśli chodzi o lewą stronę kartonu, to na niej przeczytać możemy jedno zdanie w kilkunastu językach. Odwrót z kolei to przedstawienie najważniejszych funkcji, w które został wyposażony gryzoń.   Całość została pokryta w stosunkowo spokojnych barwach, wszak dominuje tu przede wszystkim biały kolor, aczkolwiek jest też szara i czarna barwa.

Clutch GM20 Elite został bardzo dobrze zabezpieczony przed ewentualnymi uszkodzeniami podczas transportu. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że pojedyncze pudełko może nie wystarczyć, dlatego zastosowanie czegoś na wzór double boxa w dzisiejszych czasach to wręcz obowiązek. Jeśli chodzi o MSI, to tutaj właśnie taki wzór mamy, ponieważ produkt jest unieruchomiony w swego rodzaju wycince, tak więc nie musimy się niczym przejmować w samych kwestiach dotarcia sprzętu. Ponadto dzieło tajwańskiego producenta zostało jeszcze zapakowane w folię. Do tego wszystkiego w środku znajdziemy jeszcze instrukcję.

Pierwsze wrażenia

Kiedy przychodzi mi opisać pierwsze wrażenia, zazwyczaj staram się powiedzieć to, co myślę na temat pierwszego kontaktu ze sprzętem, a nie samego wyglądu. W przypadku gryzonia od MSI obie te warstwy się ze sobą przecięły, ponieważ tuż po odpakowaniu bez żadnych przeszkód zauważyłem, że myszka jest zarówno szeroka, jak i długa. Kiedy natomiast dokonałem pierwszej przymiarki, byłem pozytywnie zaskoczony, ponieważ moja dłoń jest większa, a współcześnie producenci decydują się na produkowanie myszek o wiele, wiele mniejszych.

Na dobrą sprawę moje pierwsze odczucia byłyby naprawdę bardzo pozytywne, gdyby nie to, że przewód niestety nie jest w oplocie. Co prawda znajduje się pozłacane złącze USB, aczkolwiek w żadnym stopniu nie wynagradza ono tego, że kabel nie otrzymał dodatkowego zabezpieczenia. Tak więc trzeba będzie na niego uważać dwukrotnie bardziej, wszak oplot byłby tym poziomem “przed” pierwotną warstwą.

Budowa

Nikogo raczej nie powinien zdziwić fakt, że myszka została wykonana z tworzywa sztucznego. W dzisiejszych czasach jednakże producenci dobierają dobrej jakości plastik i nie inaczej jest w przypadku GM20. Jeśli mowa o górnej powierzchni, na której spoczywać będzie nasza dłoń – już z daleka idzie dostrzec, że została ona wykonana z matu. Jedynie łączenie w połowie pomiędzy dwoma głównymi klikami a częścią, na której będzie spoczywać nasza dłoń, jest lśniące. Na froncie nie mogło oczywiście zabraknąć loga producenta, którym jest smok. Jednocześnie trzeba dodać, że po podłączeniu myszki do komputera będzie ono podświetlone.

Pomiędzy górą a dołem myszki producent umiejscowił taśmę, która oczywiście odpowiadać będzie za podświetlenie RGB.

Lewa i prawa strona została wykończona swego rodzaju skórą, która powinna zapewniać ergonomię i powodować pocenia się ręki przy dłuższych sesjach. Na odwrocie mamy klasyczną naklejkę jak w przypadku każdego sprzętu. Bardzo fajnym rozwiązaniem okazał się wygrawerowany smok. Nie można przy okazji zapomnieć o ślizgaczach. Tych łącznie mamy cztery, aczkolwiek przy tego typu kształcie nie ma mowy o symetrycznym rozmieszczeniu. Dwa, prawie że identycznej długości znalazły się na samej górze. Z lewej strony mamy jeden średniej długości, a na dole swego rodzaju obwódkę.

Clutch GM20 Elite ujrzał łącznie sześć przycisków. Poza dwoma głównymi klikami i “buttonami” rolki i zmiany DPI mamy także dwa przyciski z lewej strony, które często, a w zasadzie to najczęściej służą do nawigowania stronami w karcie przeglądarki.

Całość została wykończona 2-metrowym przewodem, który jak już wcześniej wspomniałem, nie został wyposażony w oplot, co jest minusem. Złącze USB typu A jest pozłacane, aczkolwiek osobiście wolałbym zabieg w drugą stronę.

Działanie, użytkowanie

MSI Clutch GM20 Elite został wyposażony w sensor optyczny PixArt PAW-3309. To “serce” gryzonia jest w stanie zaoferować maksymalną rozdzielczość na poziomie 6400 DPI. Każdy, kto choć troszkę siedzi w myszkach doskonale zdaje sobie sprawę, że te sensory charakteryzują się konkretnym działaniem. Całkiem przyzwoicie, chociaż nie wybitnie jest w przypadku PAW-3309. O wiele lepiej spisywały się te z oznaczeniem 3335 czy 3389, aczkolwiek nie można też mówić, że 3309 nada się jedynie do przeglądania Internetu, bo w praktyce tak nie jest.

Przełączniki z kolei to Omrony, dzięki którym będziemy mogli korzystać z produktu bardzo długo, ponieważ ich żywotność to aż 20 milionów kliknięć. Nie ma co jednak spoczywać na suchych informacjach. Przez okres użytkowania nie odnotowałem żadnych chybotań na boki. Co również jest w miarę istotne – przyciski do najcichszych nie należą, ale tragedii nie ma. Rolka chodzi płynnie, aczkolwiek stawia minimalny opór.

Waga? To ty o niej decydujesz!

Dosyć ciekawym rozwiązaniem, na jakie zdecydowało się w swojej myszce MSI, jest dostosowanie wagi gryzonia. Zanim jeszcze omówię co i jak, to trzeba na wstępie pochwalić markę z Azji, ponieważ bardzo często miewałem problemy właśnie z wagą gryzonia. A to za ciężki, a to za lekki – trudno było się przyzwyczaić.

Jeśli mowa o GM20 to po zdjęciu głównej klapki znajdziemy się aż z trzema odważnikami o następujących wartościach: 1x 5 gramów oraz 2x 3 gramy. Tak więc po ich wyjęciu nasz gryzoń staje się lżejszy o jedenaście gramów, co robi swego rodzaju różnicę, choć też nie aż tak dużą. Oryginalna masa to 98 gramów, tak więc po dodaniu “ciężarków” możemy mieć 109 gramów. Warto jednak pamiętać, że jest to wartość bez przewodu, ponieważ z nim kompletna waga to aż 240 gramów.

Jednakże te jedenaście gramów to dobre pole do manewru i jestem zdania, że warto poeksperymentować z owymi odważnikami, wszak to właśnie te małe detale mogą sprawić, że będzie nam się z gryzonia korzystać o wiele lepiej i wygodniej.

Oprogramowanie

MSI nie zapomniało oczywiście o oprogramowaniu. W obecnych czasach każdy sprzęt gamingowy (no może z wyjątkiem podkładek) bez software’u to nie sprzęt gamingowy. W przypadku MSI GM20 pobieramy “MSI Center”, które jest swego rodzaju “centrum dowodzenia”, a więc z poziomu jednej aplikacji możemy operować więcej niż jednym urządzeniem od MSI.

Aplikacja wiele nie waży, a przy okazji instaluje się ją sprawnie i szybko. Jedynie co w tej kwestii można byłoby poprawić, to pobieranie z oficjalnej strony MSI, a nie ze sklepu Microsoftu, aczkolwiek jest to już drobny szczegół.

Aplikacja oferuje nam przypisanie przycisków pod konkretne czynności. Na tym oczywiście się nie kończy, ponieważ makra czy DPI to kolejne z opcji, które możemy konfigurować.

Podsumowanie

MSI Clutch CM20 Elite to produkt, który idealny i wybitny oczywiście nie jest. Mnie przede wszystkim zabrakło oplotu. Nie można zapominać, że sam sensor w porównaniu do innych PixArtów “nie grzeszy”, aczkolwiek na średnim szczeblu rywalizacji powinien w zupełności wystarczyć.

Gryzoń ten posiada jednak bardzo fajną opcję w postaci “manipulowania” wagą poprzez odważniki. To swego rodzaju innowacja, a przynajmniej mnie pierwszy raz przyszło się spotkać z takim zabiegiem i muszę przyznać, że jest on jak najbardziej trafiony. Nie zabrakło też podświetlenia LED RGB i przejrzystego oprogramowania.

Jak na myszkę, którą możemy dostać za nieco mniej niż 150 złotych, to jest to kusząca i całkiem warta przemyślenia oferta. Oferty na różne akcesoria od MSI odnajdziecie tutaj.