Jesteśmy już po inauguracji dwudziestego sezonu ESL Pro League. Na Malcie rozegranych zostało pierwsze sześć spotkań w ramach jubileuszowej odsłony CS-owej Ligi Mistrzów. Spośród czterech Polaków, którzy rozegrali swoje pierwsze mecze, triumfowało w sumie trzech. Doszło do sensacji sporych rozmiarów, ponieważ Dawid „SaMey” Stańczak i jego koledzy z Sangal pokonali po pełnej serii podopiecznych trenera Filipa „NEO” Kubskiego z FaZe Clanu.
Sensacja już pierwszego dnia ESL Pro League
Jeszcze w porannej zapowiedzi śmiało twierdziliśmy, że FaZe Clan jest faworytem starcia z Sangal. W końcu ostatnie wyniki, a także znacząca różnica w światowym rankingu HLTV pozwalały wysnuwać tezę, że to organizacja ze Stanów Zjednoczonych koniec końców święcić będzie triumf. W praktyce jednak okazało się znacznie inaczej.
29. zespół światowego rankingu HLTV już na samym starcie meczu udowodnił rywalowi, że ten nie będzie miał wcale łatwej przeprawy. Na wybranym przez siebie Anubisie Dawid „SaMey” Stańczak i spółka z Sangal całkowicie rozbiły przeciwnika. FaZe na przestrzeni całej mapy zdobyło zaledwie dwa punkty. Prawdziwe granie rozpoczęło się na drugiej mapie, którą był Ancient. Gracze trenera Filipa „NEO” Kubskiego udanie się zrehabilitowali. Już na starcie grając w ofensywie, prowadzili 3:0, choć do przerwy tracili do rywala dwa oczka (7:5). Zmiana stron zadziałała korzystnie na Finna „karrigana” Andersena i jego kolegów, gdyż ci wygrywali w kolejnych czterech rundach z rzędu, wysuwając się tym samym na prowadzenie (9:7). Sangal broni nie złożyło i były nawet momenty, w których było bliżej zwycięstwa (11:10), ale do rozstrzygającej mapy doprowadzili reprezentanci amerykańskiej organizacji. Tą był Nuke. Na nim z wysokiego „c” ruszyli” gracze FaZe, prowadząc 4:0, 6:1 czy 9:4. Mimo wygranej pistoletówki inicjatywę od razu zaczęło przejmować Sangal, które nie tylko wróciło do meczu, ale wygrało także bez konieczności dogrywki, triumfując 13:11.
CZYTAJ TAKŻE: Znamy pełną listę uczestników IEM Rio! Ujrzymy pięciu Polaków
W półfinale górnej drabinki grupy A Sangal zmierzy się z Eternal Fire. W 1. rundzie dolnej drabinki natomiast FaZe rywalizować będzie z FlyQuest. Przegrany tego meczu odpadnie z 20. sezonu ESL Pro League.
G2 Esports natomiast należycie wywiązało się ze swojej roli faworyta. „Samuraje” w dwóch mapach rozprawiły się z KOI. Niemniej jednak 43. zespół globu zagrał swojego solidnego Counter-Strike’a, stawiając niekiedy opór światowej klasy rywalowi. KOI rozegrało świetną pierwszą połowę na wybranym przez siebie Inferno, prowadząc 7:5. Później jednak ekipa ta przegrała wszystkie rundy w drugiej części areny i w ogólnym rozrachunku uległa do siedmiu. Na drugiej arenie było podobnie. 8:4 po pierwszej połowie prowadzili Tiago „JUST” Moura i jego kompani. Po zmianie stron jednak na serwerze była zasadniczo już tylko jedna drużyna, która triumfowała finalnie 13:10. W półfinale górnej drabinki grupy B Janusz „Snax” Pogorzelski i jego kompani zmierzą się z wygranym meczu The MongolZ vs. 3DMAX.
Komplet wtorkowych (3.09.2024) wyników 20. sezonu ESL Pro League prezentuje się następująco:
FlyQuest vs. Eternal Fire 0:2 – Inferno 10:13, Dust2 7:13
Lynn Vision vs. Natus Vincere 0:2 – Dust2 14:16, Ancient 4:13
FaZe Clan vs. Sangal 1:2 – Anubis 2:13, Ancient 13:11, Nuke 11:13
HEROIC vs. Ninjas in Pyjamas 1:2 – Ancient (walkower dla NiP-u), Nuke 13:7, Vertigo 6:13
MIBR vs. 9z 2:0 – Anubis 13:11, Nuke 13:10
KOI vs. G2 Esports 0:2 – Inferno 7:113, Mirage 10:13
20. sezon ESL Pro League rozgrywa się w dniach 3-22 września. W całych rozgrywkach partycypują 32 zespoły. Impreza odbywa się na Malcie. Łączna pula nagród to 750 tysięcy dolarów. Do najlepszej formacji trafi dokładnie 170 tysięcy dolarów, podczas gdy do wicemistrza 80 000$.
