Respawn.pl

Strona główna » Bloody W90 Pro – Nowa perełka. Recenzja świeżej myszy gamingowej

Bloody W90 Pro – Nowa perełka. Recenzja świeżej myszy gamingowej

Autor: Aleksander Kurcoń

Marka Bloody wprowadziła nowy produkt na salony – to mysz gamingowa W90 Pro, która ma w sobie najnowsze technologiczne rozwiązania, a przy tym nie jest potwornie droga. Ale działa jak potwór. Oto recenzja “gryzonia”.

Było W60 Pro, potem W70 Pro, a teraz przyszła pora na W90 Pro. Najświeższy model myszki od Bloody już jest dostępny w sprzedaży. Marka pozostała w dotychczasowej, ciemnej kolorystyce, a najważniejsze zmiany umieściła w urządzeniu. Pora zapoznać się z tą ciekawą, ale całkiem niedrogą propozycją. Mysz w sklepach z elektroniką można kupić już za około 170 złotych. Nie tak źle jak na absolutną nowość.

Specyfikacja techniczna Bloody W90 Pro:

Prędkość maksymalna:7.6 m/s
Wskaźnik odpytywania:125 – 2000 Hz
Przełączniki: 8 klawiszy
Sensor: Pro 3389 16K
USB:2.0
DPI:do 16 000 DPI
LOD (Odległość wzniesienia):Personalizowany
Lewy przycisk: 50.000.000 kliknięć
Prawy przycisk:  50.000.000 kliknięć
Przełączniki boczne: 60.000.000 kliknięć
Scroll: do 500 tysięcy scrollów
Wymiary:127 x 68 x 44 mm
Waga:  ok. 100g (bez kabla)
Kabel:Kabel sznurówka (1.8m)
Powłoka: Matowa, czarna
Podświetlenie: aRGB, grzbiet, scroll, dół myszki. 12 trybów

Platforma testowa:


Mysz

Opakowanie

Opakowanie, nazwijmy to, “typowo gamingowe”. Na froncie widzimy nazwę myszki, a także jej wygląd oraz najważniejsze cechy. Wszystko podrasowane jest graficznie, by jak najlepiej przyciągnąć wzrok, a także zaznaczyć, że jest to myszka gamingowa.

Na całym opakowaniu mamy dużo informacji, niestety wszystko po angielsku. Możemy poznać największe cechy tej myszki, brakuje jednak wyraźnych zdjęć, jak myszka się faktycznie prezentuje. Cóż, producent wyraźnie postawił jakość nad wygląd, dlatego eksponuje bardziej to, co mysz posiada w środku. 

Unboxing

Otwieramy opakowanie główne a tam… drugie, bardziej minimalistyczne pudełko. Niemniej jednak to nadal wszystko wygląda schludnie i można poczuć, że kupiło się faktycznie myszkę z nieco wyższej półki. Po otwarciu drugiego pudła mamy kontakt już z bardzo dobrze zabezpieczoną myszką, którą na razie oglądamy zza przeźroczystego plastiku.

Co znajduje się jeszcze w pudełku? Niestety nie mamy zapasowych ślizgaczy, dlatego pozostaje wierzyć nam, że te, które są oryginalnie zamontowane są na tyle wytrzymałe, że dadzą rady pracować wystarczająco długo. Ciekawym gratisem jest kartonik, na którym mamy wytłumaczone, jak pobrać “Secret Weapon Software”. Dzięki temu możemy swoją myszkę zaprogramować pod cztery typy użytkowania:

  • FTS i RPG
  • gry FPS
  • zaawansowane gry FPS
  • zaawansowane gry MMO

Bardzo ciekawy zabieg, wzmagający tzw. doświadczenie klienta. Jest to fajny dodatek, który wciąga nas niejako w “grę” i dzięki któremu mamy poczucie otrzymania czegoś “extra”. Sama możliwość dostosowania myszki pod cztery rodzaje gier również robi wrażenie.

Pierwsze wrażenia

Pierwsze wrażenie wizualne? Jest okej. Nie mamy tutaj do czynienia z rewolucją wizualną, myszka jest raczej standardową myszką, czyli czarną, z klasycznym wyglądem. O wiele lepsze doznania są po wzięciu jej do ręki. Bloody W90 Pro bowiem już po pierwszym kontakcie sprawia wrażenie bardzo solidnie wykonanej myszki. Nic tu nie trzeszczy, ani się nie kiwa. Producent wykonał bardzo dobrą robotę, korzystając z naprawdę porządnych komponentów.

Drugi pozytyw – kabel-sznurówka. Cieszy, że coraz więcej producentów zwraca na to uwagę, by produkować kable, które się nie plączą z taką łatwością jak kiedyś. Ponadto taka “sznurówka” jest bardziej uległa, nie wykrzywia się. Łatwiej nad nią zapanować, gdy nie posiadamy mouse bungee do podtrzymania kabla. Sznurówka to duży atut tej myszki i kolejny dowód na to, że jest to produkt ze świeżymi pomysłami.

Na końcu waga myszki. Nie jest ona ultra-lekka, co niektórzy producenci wykorzystują w swoich produktach. Z drugiej strony dzięki temu, że myszka jest solidna i swoje waży, odnosi się wrażenie, o którym już wspominałem – że produkt jest dobrze wykonany. Oczywiście by nie przesadzić, to Bloody W90 Pro nie jest także bardzo ciężka! Po prostu jest to standardowa waga, ale warto o tym wspomnieć w dobie, kiedy wielu producentów prześciga się na “odchudzenie” swojego produktu.

Budowa i wygląd

Bloody W90 Pro jest stworzona w większości z plastikowego, czarnego matu. Pojawiają się jednak również elementy błyszczące, które nieco zakłócają w mojej ocenie wygląda całej myszki. Jak już jednak wspomniałem, nie mamy tutaj do czynienia z rewolucją wizualną, a największe atuty myszki nie znajdują się “na zewnątrz”.

Warto za to wspomnieć o dwóch drobnych szczegółach, które ułatwiają korzystanie z myszy. Otóż boki W90 Pro są stworzone z nietypowej, niejednoznacznej gumy, uzupełnionej o swoiste bąbelki. Dzięki temu chwyt jest pewniejszy. Ciekawy zabieg zastosowano również na przednich przyciskach, które posiadają gumowatą, chropowatą nawierzchnię. W takich warunkach palec z przycisku raczej wam się nie ześliźnie.

Skupmy się teraz na ogólnej budowie. Myszka ma wymiary standardowe, jednak mi osobiście ciężko było się do niej przyzwyczaić. Mam dosyć duże dłonie, ale przy myszkach o tych wymiarach nigdy nie miałem problemu z chwytem. Co jest więc dla mnie nie tak? To drobny detal, czyli zakończenie przycisków, które są lekko wyprofilowane “ku górze”. Osobiście wolę myszy, których przyciski są profilowane w dół, jednak jest to już kwestia osobista. Poza tym szczegółem Bloody W90 Pro jest bardzo dobrze wyprofilowana i dobrze leży w dłoni.

Inne szczegóły. Mysz posiada osiem klawiszy. Dwa to standardowe klikacze, o których już wspomniałem. Ponadto na lewym boku myszki znajdują się dwa klawisze, którym można przypisać dowolne zadanie. Na grzbiecie zaś mamy do czynienia z dwoma przyciskami, którymi sterujemy DPI. Trzeci oznaczony cyfrą “trzy” zmienia kolory RGB. Te są również standardem w myszkach gamingowych, ale tutaj naprawdę ładnie świecą. Być może to sprawka kontrastu z czarnym kolorem myszy. Gdzie znajdują się pozostałe dwa przyciski? Pod spodem myszy. Zmieniamy nimi Hz od 125 do 2000, a także LOD od 1.5 do 3. Ciekawe rozwiązanie i nadające Bloody W90 Pro wiele możliwości samodzielnej konfiguracji.

Samo wykonanie myszki jest, tak jak wspominałem, stabilne. Nie trzeszczy ona pod mocniejszymi uciskami, klawisze lekko się kiwają ale pod mocnym naciskiem ze strony użytkownika. Ogromnym atutem jest tutaj scroll. Producent zamontował tutaj bardzo dobry element, który bardzo płynnie jeździ, a przy tym czujemy minimalnie stopnie, dzięki czemu przewijanie czegokolwiek nie sprawia kłopotu ani irytacji. Mam szczególne porównanie do swojej codziennej myszy, gdzie scroll jest bardziej “plastikowy”, co czuć gołą ręką. W Bloody W90 Pro “przewijak” jest przyjemnie gumowy.

Co pod spodem? Raczej standard. Co pod spodem? Oprócz wspomnianych już przycisków, mamy tutaj aż cztery potężne ślizgacze barwy czerwonej, co robi bardzo fajne wrażenie. Jest to Metal X’Glide Armor Boot, który nada myszce płynności ruchu. Wspominałem, że producent nie dodaje zapasowych ślizgaczy, ale patrząc po tym, co mamy dołożone oryginalnie, możemy spać spokojnie. Jest to naprawdę dobra jakość.

Całość kończy luźny przewód w oplocie o łącznej długości 1,8 metra, w postaci kabla-sznurówki. Materiał nie jest ściśle spojony z przewodem. Na samym końcu znajduje się to, co odpowiada za komunikację z komputerem, czyli złącze USB 2.0.

Działanie, użytkowanie

Przejdźmy do działania samej myszki. Co tutaj mamy? Optyczny sensor Pixart PMW 3389 o rozdzielczości 16 000 DPI powinien zagwarantować precyzyjne działanie. Zakres zmian DPI jest naprawdę imponujący. Serce Bloody W90 Pro idealnie sprawdzi się w grach takich jak CS:GO czy Valorant, ale także w innych kategoriach niż FPS, dzięki wspomnianej “Secret Weapon Software”. Ponadto użytkownik może zmieniać pod siebie częstotliwość od 125 do 2000 Hz.

To jest największy atut tej myszy – można ją w pełni konfigurować pod siebie, więc każdy tutaj może znaleźć optymalne ustawienie. Co ważne myszka posiada pamięć, więc nie musimy się martwić o to, że trzeba wszystko od zera ustawiać. Wystarczy zapisać ustawienia, by cieszyć się z nich na różnych urządzeniach.

Skupmy się na przełącznikach. Korzystanie z nich jest przyejmne, są one także bardzo szybkie, bo ich czas reakcji to zaledwie 1 ms. Przyczepić się można do żywotności, bo 50 milionów kliknięć jest raczej wynikiem przeciętnym w tym budżecie. Producent rekompensuje nam to tym, że przyciski działają w miarę cicho.

Jak ze ślizgaczami? Są bardzo dobre, a ich liczba – aż cztery – sprawia, że myszka doskonale odnajduje się na podkładkach. Bloody W90 Pro sunie po powierzchni bez problemu, z należytą celnością.

Co z podświetleniem? Jest ładne, a opcje mogą rozsadzić głowę, ale o tym potem. Ma trzy źródła światła – to logo na grzbiecie, scroll i spód myszki. Element do dopracowania? Ciemniejsze punkty na pasku strefy LED. Tutaj jest ewidentnie miejsce do poprawy, bo z czasem te  strefy rzucają się w oczy.

Oprogramowanie

Przejdźmy do oprogramowania dla mysz, które przygotowała firma Bloody. Pobieramy go z oficjalnej strony producenta. Program ważny 32,9 MB. Jest polskie tłumaczenie, za co spory plus. Przejdźmy dalej, bo tu się zaczyna zabawa.

CZYTAJ TAKŻE: degster – moja rodzina sceptycznie podchodziła do mojej gry w CSa

Program od Bloody jest przygotowany dla prawdziwych, gamingowych świrów. Posiadając mysz w wersji “Pro” tak jak W90 Pro mamy do wyboru dwie nowe konfiguracje, które pozwalają nam jeszcze mocniej eksplorować możliwości oprogramowania. Nie jest to najłatwiejszy program, dlatego trzeba chwilę nad nim spędzić.

Brak opisu.

Przede wszystkim można ustawić sterowanie myszy, ale jest to raczej standard. Tak samo to, że ustawiamy DPI, Hz i tak dalej:

Brak opisu.

To, co wyróżnia Bloody jest złożoność opcji pod względem ustawienia “gryzonia” stricte pod grę. Możemy bowiem ustawić niemalże wszystko. Idealnie dla prawdziwego, gamingowego freaka, który ma duże wymagania.

Otwórz zdjęcieBrak opisu.

Na koniec sekcja podświetlenia, która również robi wrażenie. Możemy zaprogramować tutaj całą sekwencję, wybrać dokładny kolor, a także miejsce, w którym ma się pojawiać. Szczerze wątpię, że ktoś jest aż takim perfekcjonistą, żeby ustawiać tutaj każdy szczegół, niemniej jednak Bloody rozpieszcza użytkownika pod względem możliwości. Może od tego wybuchnąć głowa, bowiem można śmiało uznać, że opcji podświetlenia w Bloody W90 Pro jest nieskończenie wiele, a wszystko zależy od użytkownika.

Brak opisu.

Podsumowanie

Tak jak wspominaliśmy na początku Bloody W90 Pro nie powala walorami estetycznymi, ale gwóźdź programu znajduje się wewnątrz myszy. Producent dba o szczegóły, dzięki czemu każdy element myszy jest dopracowany i ciężko się tutaj do czegokolwiek przyczepić. Komponenty są naprawdę solidne, a gumowe dodatki podnoszą komfort użytkowania. Wydając 179 złotych za myszkę właśnie tego poziomu powinniśmy oczekiwać.

W przypadku wersji W90 Pro firma Bloody rozpieszcza swojego klienta ogromną gamą możliwości. Słowo “Pro” w nazwie nie jest stosowane na wyrost. Ta mysz naprawdę powinna spełnić oczekiwania nawet najbardziej wymagających użytkowników. Co więcej, tylko prawdziwi zapaleńcy gamingowi, a być może nawet esportowcy mogą wycisnąć z tej myszy maksimum. Wszystko za sprawą oprogramowania, które jest wręcz zbyt skomplikowane dla niedzielnych graczy.

Podczas okresu testowania myszy miałem poczucie, że obcuję z produktem wysokiej półki. Czuć to pod palcami, jak i na serwerze podczas gry. Ruchy są płynne, mysz nie przeszkadza, a wspomniane wcześniej detale sprawiają, że nie musimy walczyć z problemami, które występują przy tańszych myszkach jak chociażby ześlizgiwanie się palca z klawisza.

Bloody stworzyło naprawdę dobry sprzęt, który raczej nie zawiedzie żadnego klienta. Jest to wciąż nowość na rynku, dlatego wiele osób nie miało jeszcze okazji przetestować tego gryzonia na własnej skórze. Jeśli jednak to zrobi, to się z pewnością nie rozczaruje. A nawet jeśli taka myśl przejdzie mu przez głowę, to polecam najpierw dokładnie zbadać wszystkie możliwości W90 Pro. Jest ich tak dużo, że odkrycie wszystkich wymaga z pewnością sporo czasu.