Po Esports World Cup 2025 w Rijadzie nie pozostało już nic, jak tylko podsumowania. Dlatego też wzorem z każdego dużego turnieju przyglądamy się liczbom – tym wypracowanym przez zawodników, drużyny, bronie czy mapy.
Jak Esports World Cup 2025 wypadł w liczbach?
Jeśli chodzi o samych zawodników, to najwyższy ani drugi najwyższy rating wcale nie należały do MVP turnieju. Sodbayar „Techno” Munkhbol, który został okrzyknięty mianem najbardziej wartościowego zawodnika imprezy, znalazł się dopiero na 3. miejscu pod kątem oceny indywidualnej (1,39). Liderem okazał się Jonathan „EliGE” Jablonowski, którego współczynnik to 1,50. Na drugiej lokacie znalazł się Russell „Twistzz” Van Dulken z wynikiem 1,49. Sama statystyka nie jest jednak miarodajna, bo obydwaj odpadli już po pierwszym meczu, rozgrywając odpowiednio po 3 i 2 mapy, podczas gdy Techno aż 11.
To właśnie The MongolZ było najlepszym zespołem – nie tylko pod kątem wygranego finału, ale też ratingu (1,17). Na kolejnych dwóch miejscach znalazły się Astralis i Team Falcons, które wspólnie zakończyły zmagania z ratingami 1,10. Warto jednak wziąć pod uwagę, że duńska organizacja ma za sobą jedynie trzy mapy, podczas gdy ta z Arabii Saudyjskiej dziesięć.
CZYTAJ TAKŻE: MIBR wypożycza zawodnika i kompletuje skład! To już nie w pełni brazylijskie zestawienie
Dystrybucja, co słychać wśród map?
O ile przytaczanie dystrybucji broni co turniej różni się ujęciem procentów trzech najpopularniejszych broni, o tyle wśród map zazwyczaj za każdym razem jest nieco inaczej. AK-47 stanowiło o 33,47% wyborów przy zakupach, M4A1-S 21,53%, a AWP 9,88%.
Zespoły na Esports World Cup najbardziej upodobały sobie Inferno. Na tej lokacji rozegrano aż dziesięć gier. Kolejne pozycje na podium zajęły Nuke i Mirage z dorobkiem odpowiednio ośmiu i siedmiu rozegrań. W połowie stawki uplasował się Ancient, na którym rywalizowano 5 razy. Overpass, Train i Dust2 na spółkę zajęły ostatnią posadę, notując po 4 gry.
W całym turnieju ujrzeliśmy cztery ace’y. Spośród nich za dwa odpowiedzialny był zawodnik Teamu Falcons, Nikola „NiKo” Kovac. Tym razem żaden z Polaków nie dał o sobie znać w tabelach liderów.