Liquid utrzymuje się w grze o finały BLAST Open London

fot. ESL

Team Liquid w dalszym ciągu jest „żywy” na BLAST Open London. Organizacja ze Stanów Zjednoczonych odniosła premierowe zwycięstwo, wygrywając po pełnej serii z Imperial. Rodzimy duet od LAN-owych finałów dzielą jeszcze dwie wiktorie. 

Liquid z pierwszą wygraną na BLAST Open London

Roland „ultimate” Tomkowiak oraz Kamil „siuhy” Szkaradek, przystępując do sobotniej rywalizacji w ramach BLAST Open London mieli nóż na gardle. W przypadku konfrontacji z Imperial byli jednak faworytami i tym razem nie doprowadzili do wpadki, jak w przypadku inauguracyjnej potyczki z G2 Esports. Niemniej, zwycięstwo nie przyszło łatwo, amerykańska organizacja potrzebowała trzeciej mapy do udowodnienia wyższości. W dalszym ciągu zresztą będzie mieć nóż na gardle. Tym razem Polacy nie wiedli prymu, byli dwoma najsłabszymi ogniwami drużyny, a ich ratingi jako jedyne były niższe od 1,00.

Spotkanie rozpoczęło się na Duście2, który stanowił o wyborze właśnie Liquid. Imperial przystąpiło do rywalizacji po stronie terrorystów i prowadziło 2:0. Po chwili przegrywało 2:3 i raz jeszcze cieszyło się ze skromnej zaliczki (4:3).  Po upływie siedmiu odsłon ekipa z Kraju Kawy nie była w stanie już niczego zdziałać. Nie tylko uległa w kolejnych pięciu odsłonach, ale jednocześnie stała się bezradna po zmianie stron (5:13).

CZYTAJ TAKŻE: Kapitalne rozwiązanie dla początkujących streamerów? Recenzja Marvo Blast 60

Formacja z Ameryki Południowej odpowiedziała na Trainie. Przystąpiła do niego w bojowych nastrojach, czego wyrazem było prowadzenie 5:0 w defensywie. Świetny początek nijak miał się do upływu czasu. Brazylijczycy roztrwonili swoją przewagę i zaledwie jedna wygrana odsłona uchroniła ich od możliwości przegrywania do przerwy (6:6). Dość powiedzieć, że zabrakło z początku wyciągnięcia wniosków, bo to zespół rodzimego duetu po zmianie stron wygrywał 9:7. Za ciosem jednak nie poszedł. Przespał sześć kolejnych rund i tym samym musiał swojej szansy upatrywać na Nuke’u.

Tą upatrzył. Rozstrzygająca arena obfitowała w największą liczbę rund. Sam początek był pasjonujący, bo Liquid mimo zwycięstwa w premierowej rundzie po stronie terrorystów nie zdołało chociażby podłożyć ładunku już w następnej. Efektem jednak nie tylko był remis, ale też przegrywanie 1:5. W ofensywie, jak to zresztą bywa na Nuke’u, atakujący nie mieli zbyt wiele do powiedzenia – tak też było w tym przypadku. Liquid uległo 4:8. Przejście do bronienia podziałało jednak od razu korzystnie. Podopieczni trenera Viktora „flashiego” Tamasa Bei odrobili straty i dynamicznie wyszli „na swoje”. Triumfowali 13:10.

ultimate w całym meczu eliminował rywali 35-krotnie, upadając przy tym na ziemię 45 razy. Analogiczne statystyki siuhego to 29-43. Ich ratingi to odpowiednio 0,76 i 0,75. Team Liquid w półfinale dolnej drabinki grupy B czeka wymagające zadanie. W niedzielę o 17:00 zmierzy się bowiem z Teamem Spirit.

Team Liquid vs. Imperial 2:1 – Dust2 13:5, Train 9:13, Nuke 13:10

BLAST Open London odbędzie się w dniach 27 sierpnia – 1 września. W turnieju, którego stawką jest 6 slotów na LAN-owe finały w stolicy Wielkiej Brytanii rywalizuje w sumie 16 drużyn. Wśród Polaków są: trener FaZe Clanu, Filip „NEO” Kubski wraz z Jakubem „jcobbbem” Pietruszewskim, a także duet z Teamu Liquid – Roland „ultimate” Tomkowiak i Kamil „siuhy” Szkaradek. Spotkania wraz z polskim komentarzem można oglądać na platformach YouTube oraz Twitch Piotra „Izaka” Skowyrskiego.

Powiązane posty

Ostatni dzień pierwszej fazy Intel Extreme Masters Kraków 2026. Polacy bez miejsca na błędy

3DMAX i PARIVISION meldują się w głównej fazie IEM Kraków

ultimate i siuhy jeszcze bez gwarancji gry w fazie grupowej IEM Kraków