Mateusz „mantuu” Wilczewski obecnie dochodzi do siebie po złamanej ręce. Polak ostatnie spotkanie rozegrał 1 czerwca. W rozmowie z Pawłem Książkiem z Esporcika snajper z podwójnym obywatelstwem nie tylko odniósł się do swojej kariery, ale porównał też realia życia w Londynie i Warszawie.
mantuu bardzo pozytywnie o Polsce
Przez większość dotychczasowej kariery Mateusz „mantuu” Wilczewski występował pod brytyjską flagą. Polak nie udzielał też wywiadów po polsku z uwagi na niekomfortowe czucie się w tym języku. Wraz z czasem wiele uległo zmianie w tych zagadnieniach. 28-latek nie tylko zaczął występować pod biało-czerwoną flagą, ale doszlifował też ojczysty język. Mało tego – przeprowadził się do kraju nad Wisłą. Do Anglii wraz z rodzicami przeprowadził się jeszcze w swoich dziecięcych latach. Początki nie były łatwe, jak ma to miejsce zazwyczaj. Nie pomógł też rasizm. – Tuż po przyjechaniu do Anglii spotkałem się z dużym rasizmem wobec Polaków. Zacząłem się trochę oddzielać od Polski. Zauważyłem po nauczycielach, że inaczej i źle mnie traktowali. Wprost w twarz mówili: „Jesteś Polakiem, jesteś nikim. Musisz zostać po szkole, bo jesteś Polakiem”. Głupie sytuacje. Nie chciałem pokazywać, że jestem z Polski – powiedział w rozmowie z Pawłem Książkiem w podcaście „Esporcik”.
Polska? Pozytywny szok
mantuu zamieszkał w Warszawie wraz ze swoją małżonką. Dzięki zarobkom z OG Esports mógł pozwolić sobie na apartament w centrum stolicy Polski. Wilczewski porównał realia życia w obydwóch stołecznych miastach z dużą korzyścią na rzecz polskiej metropolii. W Londynie doświadczał niebezpieczeństwa. – Mieszkanie samemu w Polsce i zobaczenie jak w niej jest, było dużym wyzwaniem. Okazało się pozytywnym szokiem. Kiedy mieszkałem w Londynie, to w dzielnicach handel narkotykami, noże i strzelaniny były na porządku dziennym. Nie wychodziło się z domu. Wszyscy byli negatywni, towarzyszyła depresja. W Warszawie zobaczyłem szczęśliwych ludzi i rodziny. Miałem takie sytuacje, że kiedy przechodziła obok mnie grupka ludzi w Londynie, to zawsze był jakiś problem. Ciągle oglądałem się, co się dzieje za mną. Zrelaksowałem się, mieszkając w Polsce. Nie martwiłem się i wytłumiłem wszystko – wyjaśnił snajper.
CZYTAJ TAKŻE: PGA Mistrzostwa Polski w Brawl Stars i FC 26. Zapisz się i zagraj o miano najlepszego w kraju!
Dodał, że zaprzestał też wychodzenia z domu. Nawet grając w Counter-Strike’a doświadczał przykrych sytuacji za oknem, jak chociażby poszukiwania jednych ludzi przez drugich na rowerach, skuterach czy też samochodami. Zrezygnował też ze studiów z uwagi na późniejsze powroty. Po opuszczaniu pociągów zdejmował kaptur, by pokazać, że jest miejscowym. – Przestałem wychodzić z domu do kina, na imprezy czy koncert. Non-stop w twoim kierunku leci jakaś butelka, gostek wychodzi z nożem i jest jakiś problem. Nie lubiłem takich sytuacji. Wzmaga się adrenalina, jestem zmrożony i niczego nie mogę zrobić. Było dużo takich sytuacji. Zdecydowałem, że nie chcę tego doświadczać. Nie wychodziłem z domu, bo po co miałem to robić? Nawet kiedy wychodziłem z psem, to już stanowiło kłopot. Po trzech krokach poza domem pojawiał się gostek i chciał mi coś sprzedać – narkotyki, bądź też dochodziło do pytań, czy jestem stąd. Cały Londyn tak wygląda. Kilka ulic walczy z innymi ulicami – tłumaczył Mateusz „mantuu” Wilczewski.