mhL: mogę być jednym z najlepszych graczy na świecie

fot. ESL

Wszyscy obecnie z uwagą obserwujemy, jak mhL toczy walkę na azjatyckim RMR o awans na Majora. Zawodnik TALON rozmawiał ostatnio z portalem HLTV i w tej rozmowie poruszył kilka ciekawych tematów!

mhL i jego TALON świetnie zaczęli RMR, pokonując faworyzowane FlyQuest. Niestety, w drugim meczu, który mógł dać im bezpośredni awans na Majora, zespół Polaka przegrał 0:2 z Rare Atom i na awans jeszcze będzie musiał poczekać. Dziś skupimy się jednak na rozmowie, którą portal HLTV przeprowadził z Polakiem po wygranym meczu z FlyQuest. Początkowa faza rozmowy skupiła się właśnie na tym spotkaniu, po którym mhL nie ukrywał zadowolenia z wygranej, jednak zdaje sobie sprawę, że robota nie została jeszcze skończona.

Miło jest być o jeden mecz od Majora. Zadanie nie zostało jeszcze wykonane, więc musimy skupić się na jutrze.

mhL: miałem kilka ofert z NA i Europy

Następnie został poruszony temat samego przejścia do TALON, które było nieco zaskakujące, zwłaszcza że mhL wcześniej występował tylko na europejskiej scenie. Polak zdradził, że miał kilka ofert z Europy i Ameryki, jednak nie zadowalały go w stu procentach i chciał spróbować czegoś nowego.

Miałem kilka ofert z NA i Europy, ale nie wydawały mi się wystarczająco dobre. Chciałem spróbować czegoś innego. Nie znałem wcześniej chłopaków, z wyjątkiem AZR. Chciałem po prostu wrócić do formy, bo wiem, że nadal mogę być najlepszym, jednym z najlepszych graczy na świecie.

Poruszył również kwestię tego, co nie wypaliło w Falcons. mhL wprost powiedział, że ciężko gra się w zespole, w którym dwóch zawodników nie przychodzi na treningi.

I’ll be brutally honest, it’s hard to play in a team when two guys don’t come to practice.

Czytaj także: Cztery drużyny, jedno miejsce, mhL w akcji. Czas na ostatni dzień azjatyckiego RMR-a

Wracając do tematu przenosin do Australii, Polak wspomniał także pierwsze tygodnie wspólnej gry z TALON. Nie ukrywa, że na początku były problemy, zwłaszcza dla Australijczyków, którzy nie do końca odnajdywali się przeciwko europejskim zespołom. Teraz jednak sytuacja się już poprawiła, a zespół jest po dwóch bootcampach i zdaniem Polaka, efekty są widoczne.

Wiedziałem, że dołączenie do tego zespołu nie będzie łatwe, nie jest to zespół krótkotrwały. Po dwóch tygodniach w drużynie widziałem, że chłopaki mieli trudności z grą w europejskim CS-ie.

Myślę, że na razie wykonujemy świetną robotę, przez ostatni miesiąc robiliśmy bootcampy w Serbii i na Malcie i widzę, że to procentuje. Na razie nie mamy zbyt wielu oczekiwań, a organizacja nas nie naciska

Powiązane posty

Ostatni dzień pierwszej fazy Intel Extreme Masters Kraków 2026. Polacy bez miejsca na błędy

3DMAX i PARIVISION meldują się w głównej fazie IEM Kraków

ultimate i siuhy jeszcze bez gwarancji gry w fazie grupowej IEM Kraków