Jarosław „pasha” Jarząbkowski mógł zawalczyć w KSW! Sam zainteresowany oficjalnie potwierdził zainteresowanie swoją osobą przez Konfrontację Sztuk Walki. W długim oświadczeniu wyjaśnił jednak, dlaczego walka w grudniu z jego udziałem nie dojdzie do skutku.
pasha z propozycją walki na KSW
Jeszcze w ostatnich dniach można było przeczytać pogłoski związane z propozycją występu na grudniowej gali KSW dla Jarosława „pashyBicepsa” Jarząbkowskiego. Sam zainteresowany postanowił się do nich odnieść za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych, potwierdzając owe doniesienia. – Tak, to prawda – miałem zadebiutować w klatce KSW. Internet coś tam huczy, trzymają za mnie kciuki i chcieliby zobaczyć mnie jeszcze w rękawicach. Otrzymałem ofertę walki na grudniowej gali, spotkałem się z jednym z włodarzy, kawka i dobra rozmowa, potem wymienialiśmy się też kilkoma wiadomościami. Jest mi niezmiernie miło, że jako gracz, mistrz świata w CS, miłośnik sportu w każdej odmianie zostałem dostrzeżony i doceniony przez taką organizację, której gale oglądałem jak każdy nasielszczak w TV (słyszę wciąż te słynne słowa Jurasa: „kłopoty, kłopoty Najmana”) – rozpoczął Jarząbkowski.
CZYTAJ TAKŻE: Wiemy już, gdzie gla1ve trafi po raz pierwszy jako trener?
Koniec końców w 113. edycji gali KSW, którą zaplanowano na 20 grudnia w łódzkiej Atlas Arenie ujrzymy Adama „AJ-a” Josefa oraz Piotra Liska. Dla Jarząbkowskiego występ w stricte sportowej organizacji byłby debiutem, ale nie pierwszym doświadczeniem w MMA czy sportach walki. W formule bokserskiej pokonał Michała „Owcę” Owczarzaka z WK. Z kolei w MMA uległ Marcinowi Dubielowi. Miało dojść też do trzeciej potyczki, tym razem w FAME MMA, jednak po zawiłościach nie doszło do konfrontacji z Krzysztofem „Diablo” Włodarczykiem.
I dodał: – Do brzegu: niestety, my friends, to nie był najlepszy okres na takie propozycje. Nie chodzi tylko o to, że od 12 miesięcy, czyli od przygotowań do walki z Diablo nie byłem na macie. Najważniejszą kwestią stał się debiut w roli mikroprzedsiębiorcy i budowanie firmy i projektów esportowo-sportowych bliskich mojemu sercu. Poświęciłem się w stu procentach tworzeniu Papito Energy, stawianiu Esport Ninja Life, pracy nad sportowo-esportowymi obozami Pasha Gaming Camp. Po prostu nie mogłem zawieść swojego zespołu i ludzi, którzy mi zaufali. O rodzinie też w tym wszystkim trzeba pamiętać, bliscy przy walce mają mnie zwyczajnie bardzo mało w domu. Znacie mnie – jeśli przyjąłbym walkę, przez trzy miesiące żyłbym na sali, trenując dwa razy dziennie. Trening, szama, odpoczynek, trening, szama, odpoczynek. Inne tematy zawodowe zeszłyby na drugi plan: ucierpiałaby najmocniej rodzinka. Ogromne strzały kasowe są super, ale ja w tym momencie szukam stabilizacji finansowej. Chce stworzyć coś swojego i wielkiego – i wokół tego budować swoje przyszłe aktywacje. A czas nie jest z gumy. Niektórzy pewnie przyjęliby propozycję. Mógłbym przecież wyjść do walki nieprzygotowany, zgarniając szybki oklep, ale za to przytulając okrągłą sumkę na konto. Tylko że ja tak nie potrafię. Straciłbym do siebie szacunek – i Wy w takiej sytuacji też powinniście go do mnie stracić. Jak coś robię, to na sto procent. Szczególnie gdy dochodzi do tego aspekt rywalizacji – wtedy odpuszczać po prostu nie potrafię. Muszę wiedzieć, że zrobiłem wszystko, by finalnie wygrać. Walki w klatce to super przygoda – cały ten proces mega mnie kręci. Na razie skupiam się na rozwoju w roli mikroprzedsiębiorcy, ale spokojnie – mam tu jeszcze coś do zrobienia i ostatniego słowa nie powiedziałem. Wrócę, bo potrzebuje sam sobie coś jeszcze udowodnić – wyjaśnił dogłębnie i dosadnie pasha.
INFO: Tak, to prawda – miałem zadebiutować w klatce KSW
Internet cos tam huczy, więc wypada dac obraz sytuacji tym, którzy od lat mnie śledzą, trzymają za mnie kciuki i chcieliby zobaczyć mnie jeszcze w rękawicach Otrzymałem ofertę walki na grudniowej gali, spotkałem się z… pic.twitter.com/f2bv3HzlbM
— paszaBiceps (@paszaBiceps) December 3, 2025