Budżetowe rozwiązania w gamingowym świecie peryferii to najpewniej jedna z najważniejszych ich gałęzi. Nieprzerwanie na rynku pojawiają się coraz to kolejne rozwiązania do określonej kwoty. Tym razem udało nam się przetestować słuchawki, które można dorwać w okolicach kwoty 200 złotych. Co oferują Monka Echo RS?
Recenzja Monka Echo RS
Rynek peryferiów gamingowych ulga nieustannemu wzrostowi i jest to faktem. Kolejne marki są zainteresowane wejściem na rynek i skonsumowaniem kawałka „tortu”. To samo tyczy się Monki – firmy niekoniecznie odgrywającej przecież pierwsze skrzypce, ale będącej w stanie zaoferować coś ciekawego przede wszystkim tym, którzy w niewygórowanej cenie chcą czegoś stosunkowo solidnego i konkretnego, a niżeli najprostszej gamy produktu ze sklepowej półki.
Specyfikacja Monka Echo RS:
Dźwięk: stereo
Tryb: 2,4G & BT5.3 & przewodowo
Pasmo przenoszenia: 20Hz – 20KHz
Średnica membrany: 40mm
Moc zmianowa: 20mW
Tym mikrofonu: wielokierunkowy
Rozmiar mikrofonu: 6*2,7mm
Specyfikacja baterii: 3,7V-1000mAh
Waga: 290g
Jak docierają Monka Echo RS?
Słuchawki zapakowane są w skrojone na ich potrzeby opakowaniu. To jest dość spore. Dominują barwy biała i czerwona, z czego pięć z sześciu ścian jest w pierwszej z nich. Jedynie spód został wykończony w oparciu o czerwony. Na froncie jawi się sam zrzut słuchawek, ale poza nimi ukazany jest także adapter. Poza tym otrzymujemy wzmiankę w prawym dolnym rogu, że mamy do czynienia z podświetleniem RGB. W prawym górnym rogu usytuowano logo producenta. Już na starcie dowiadujemy się, że Monka Echo RS to headset, który można skomunikować z komputerem na trzy różne sposoby.
Lewa i prawa strona nie wnoszą niczego przełomowego. Prawa jest zdecydowanie schludna i stanowi jedynie powielenie tego, co na samym przodzie. Na lewej flance natomiast poza tym samym jest także odbitka urządzenia z innej perspektywy.
Odwrót z kolei to powielony skan słuchawek z przodu, lecz nie tylko. Monka właśnie w tej przestrzeni oddała specyfikację urządzenia, a także ramkę z najważniejszymi wieściami w ośmiu językach. Twórcy wyróżnili również w okręgach sześć najważniejszych ich zdaniem cech charakterystycznych Echo RS. To m.in. fakt, że konstrukcja jest obrotowa i składana, posiada średnicę membrany 40 mm, bezprzewodową komunikację czy wtykowy mikrofon.
Unboxing Monka Echo RS
Opakowanie zostało zabezpieczone czterema okrągłymi plasterkami taśmy. Na każdym z nich widnieje logo producenta. Wystarczy zerwać tylko dwa dolne, by wysunąć z cienkiej warstwy ścianek główną zawartość. Od razu, na dzień dobry naszym oczom jawi się pokrywa ze stylową postacią. Po podniesieniu w górę, są już dania główne. Mała koperta sprawia wrażenie, jakoby miałby w niej być ciekawy dodatek, może niespodzianka. W praktyce jest w niej jedynie krótka instrukcja obsługi. Oddzielnie Monka zdecydowała się także na umieszczenie w pudełku odczepianego mikrofonu, a także adaptera USB.
Na tym jednak nie koniec, ponieważ na samej górze jest także kolejne czerwone opakowanie sygnowane logiem Monki. To zawiera dwa przewody. Jeden zakończony jest złączami USB typu A i USB typu C, a drugi jackiem 3.5mm i USB typu C.
Całe opakowanie wypełnia czarna gąbka z wymiarowymi nacięciami na każdy komponent. Dlatego też słuchawki zostały w maksymalnym ujęciu zabezpieczone przed przemieszczaniem się w przypadku różnego rodzaju potrząśnięć, do których może dojść chociażby w trakcie transportu. Gąbka spełnia swoje zadania bardziej niż należycie, wszak samo wyjęcie urządzenia nie jest wcale takie oczywiste. Headset wychodzi z 'zabezpieczenia’ z wyraźnym oporem.
Pierwsze wrażenia po unboxingu Monka Echo RS
Echo RS przede wszystkim na mnie osobiście robią wrażenie swoją wagą. Na co dzień korzystam z urządzenia ważącego około 400 gramów, dlatego też 'zejście’ o 110g jest dla mnie odczuwalne. Ciekawe wrażenie na początku wywołało na mnie w miarę stylowe połączenie pałąka z muszlami- bez żadnych zbędnych kombinacji. Same nauszniki również są charakterystyczne, bo w głównej mierze bliżej im do kwadratu, jednak rogi nie są ostro ścięte. Faktem natomiast jest, że przy pierwszych oględzinach słuchawek w rękach mamy tu do czynienia z plastikiem. Na plus jeszcze przed założeniem z pewnością materiałowe wykończenia nauszników, choć o ich jakości zadecyduje użytkowanie, zwłaszcza w obecnych temperaturach.
Jak wyglądają i są zbudowane Monka Echo RS?
Monka w przypadku Echo RS postawiła na niekrzyczącą kolorystkę. Zdecydowanie dominuje biały, ale nie jest też szereg szarego. Ten ma miejsce chociażby pod pałąkiem, w części stykowej z głową. Cała mini poduszka ze skóry ekologicznej to mocny odcień szarego. Minimalnie jaśniejsze są materiałowe nauszniki, które zresztą posiadają poszycie na wzór plastrów miodu. Po drugiej stronie nauszników jest także logo. To jednak nie będzie podświetlane. Twórcy zdecydowali się na czarne wstawki. Na lewym nauszniku są także namalowane w szary połysk ikonki informujące o funkcjach przycisków. Adapter również jest biały. Z kolei przewód mikrofonu to niejako szary 'pośredni’ będący niejako odcieniem szarego pomiędzy białym a szarym już wykorzystanym. Jego wykończenie to również biały.
Kiedy mamy już za sobą tę jakże zapewne mało kogo interesującą kolorystkę, czas przejść do konkretów i rzeczy znacznie istotniejszych. Głównym materiałem, którego użyto do wykonania słuchawek, jest tworzywo sztuczne. Odstępstw od plastiku na dobrą sprawę nie ma zbyt wiele. Mowa jedynie o wspomnianej już skórze ekologicznej pod pałąkiem, pod którą najpewniej znajduje się niewielka warstwa pianki bądź gąbki. Jeśli natomiast chodzi o nauszniki od strony uszu, spotykamy się w tej materii z materiałową siatkę. Z kolei po zewnętrznej stronie Monka zastosowała delikatne, cienkie i chude paski, które odpowiedzialne będą za podświetlenie RGB.
Warto skupić się również na lewym nauszniki, bowiem to ten stanowi swego rodzaju panel sterowania całym headsetem. To właśnie na nim znajduje się złącze na jacka 3.5mm, by podłączyć do niego mikrofon. Jest także złącze USB typu C, dzięki któremu można naładować sprzęt, ale też przycisk do włączania i wyłączania, pokrętło do regulacji głośności oraz suwak do wyciszenia mikrofonu. Gdyby przyszło nam zapomnieć który nausznik jest którym, to Monka wygrawerowała także literki tuż pod pałąkiem ze skórą ekologiczną po obu stronach.
Warto także odnieść się do adaptera. Posiadałem ogromne trudności do oddzielenia złącza USB typu C. Palcami, wkładając nawet bardzo dużą siłę, nie udało się wyciągnąć złącza przeznaczonego pod smartfony. Muszę przyznać, że czułem ryzyko i niepokój związane z potencjalnym uszkodzeniem czy też wyrwaniem styku. Użyłem linijki, finalnie udało się bez 'katastrofy’. Po raz pierwszy mam do czynienia z tego typu rozwiązaniem, lecz o tym opowiem w dalszej części recenzji. Mikrofon z kolei jest elastyczny. W tym miejscu szkoda, że twórcy nie zdecydowali się na wzmocnienie 'majka’. Cenię sobie zawsze elastyczność i tak też jest w tym przypadku, niemniej obawy związane z nadmiernym lataniem mikrofonu po upływie czasu nie są wcale bezzasadne. Minusem może okazać się także brak popfiltra. Mimo że to jedynie kawałek gąbki, to jednak niejednokrotnie jest w stanie poprawić jakość generowanego przez nas dźwięku.
Na sam koniec tej sekcji – przewody. W sumie każdy użytkownik zostaje wyposażony w dwa kable, które są naprawdę możliwie najcieńsze. Jeśli Monka miała gdzieś szukać oszczędności, to zdecydowanie na mikrofonie oraz kablach. Byłbym w stanie jeszcze przeboleć brak oplotu (którego wielkim fanem jestem), jednak trudno przejść obok obydwóch kabli, które są zdecydowanie za cienkie.
Dźwięk z Monka Echo RS
Nadrzędnym przeznaczeniem Monka Echo RS jest gaming. Niemniej, kiedy człowiek stał się nieco starszy, używam słuchawek znacznie częściej do odtwarzania muzyki, aniżeli grania w gry. Jeśli jednak mowa już o Counter-Strike’u 2, to jakość audio jest lekko ponadprzeciętna. Pojedynczymi chwilami można będzie doświadczyć trudności ze zlokalizowaniem rywala, to jednak wyrywkowe sytuacje. Same słuchawki mocno skupiają się na basach, co zresztą stanowi swego rodzaju codzienność w sprzęcie z tej półki cenowej. Zaznaczenie niskich tonacji nie oznacza jednak niedopracowania tych wyższych, bo te również są względnie czyste. Koniec końców fakty są takie, że zdecydowana większość słuchawek w tym segmencie cenowym nie będzie diametralnie różnić się dźwiękiem i jego jakością przede wszystkim przy wykorzystywaniu do gier takich, jak właśnie CS2, ale też innych FPS-ów.
Ogólne wrażenia z użytkowania Monka Echo RS
Owe słuchawki to urządzenie nastawione przede wszystkim na bezprzewodowe użytkowanie. Posiadają w sumie trzy możliwości skomunikowania się z urządzeniem (z czego dwie dotyczą wariantu bezprzewodowego). Już na samym wstępie omówienia muszę przyznać, że istnym strzałem jest dodatkowy adapter na USB-C do smartfonów. To czyni Echo RS urządzeniem wszechstronnym i nie są to słowa na wyrost. Coraz częściej dostrzegam, że ludzie korzystają na mieście ze słuchawek właśnie tych stricte od komputera. Dzięki takiemu obrotowi spraw nie będą musieli specjalnie się wysilać z przejściówkami, choć istnieje przecież też możliwość komunikacji przez Bluetooth. Poza kablem i wspomnianą technologią całą gamę uzupełnia także adapter 2,4 GHz, a więc standard standardów.
Po włączeniu i wyłączeniu słuchawek otrzymujemy o tym informację. Brakuje mi jednak przycisku do zarządzania w jakikolwiek sposób podświetleniem. Nie ma też możliwości wyłączenia 'światełek’. Pokrętło od regulacji głośności chodzi z wyraźniejszym oporem. Na plus z pewnością duża swoboda w obracaniu nauszników. Te posiadają sporo przestrzeni i dobrze przylegają do uszu, jak i cała konstrukcja do czaszki.
Monka ECHO RS są również wyposażone w oczepiany mikrofon, choć można spodziewać się, że jego jakość oszałamiająca nie będzie. Dźwięk generowany z mikrofonu słuchawek Monka Echo RS prezentuje się następująco:
Szkoda jednak, że słuchawki nie posiadają oprogramowania. Tym bardziej przecież, że szereg innych modeli od Monki posiada dedykowane aplikacje (recenzowany model posiada oznaczenie HG9070W).
fot. www.marvo-tech.com
Podświetlenie Monka Echo RS
Iluminacja w recenzowanych słuchawkach dla jednych może być za biedna, dla drugich wyważona, a dla jeszcze innych zbędna. Faktem jest, że Monka zdecydowała się na schludne podświetlenie, które wydaje się nie dominować, a jedynie stanowić uzupełnienie całego designu. Największą bolączką całokształtu jest to, że zasadniczo nie ma jak zarządzać efektem podświetlenia którego de facto nie ma – brak przycisku, brak oprogramowania. Sam jeden efekt neonów jest statyczny i na tym zasadniczo kończy się zagadnienie podświetlenie w Echo RS.
Recenzja Monka Echo RS – podsumowanie
Wyświechtanym frazesem wcale nie będzie stwierdzenie, że Monka Echo RS to ciekawa pozycja. To pozycja, którą w przypadku zakupu słuchawek do umownych dwustu złotych trzeba wziąć pod uwagę i prześledzić wszystkie za i przeciw. Więcej jest plusów, choć nie można nie zwrócić uwagi na minusy – przeciętna jakość mikrofonu, utarty model audio skupiający się przede wszystkim na basach czy też detale jak brak oprogramowania w 2025 roku, ale też brak niemożność zarządzania podświetleniem. Z cech dodatnich należy wyłonić przede wszystkim mnogość komunikacji – w sumie trzy opcje: po przewodzie, po Bluetooth oraz po adapterze 2,4 GHz, z czego należy wyróżnić w tym miejscu swego rodzaju rozgałęzienie na komputery, jak i smartfony, co najbardziej zaskoczyło mnie w tym zestawie. Słuchawki powinny spokojnie posłużyć na kilka lat i spełnić większość oczekiwań tych, którzy grają chociażby w Counter-Strike’a.
KLIKNIJ, ABY ZOBACZYĆ INNE RECENZJE
Sprzęt do recenzji został dostarczony przez firmę Monka lub firmę marketingową/PR’ową zajmującą się daną marką na rynku polskim. Portal Respawn.pl za tę recenzję przyjął tylko gratyfikację w formie recenzowanego plecaka. Firma nie miała żadnego wpływu na opinię wystawioną przez portal Respawn.pl oraz nie miała wpływu na autora niniejszej recenzji. Autor rozumiany jako redaktor portalu Respawn.pl.