Recenzja Razer Seiren V3 Chroma – nie pogardziłby nim żaden streamer?

Mikrofon to bezsprzecznie nieodłączny element streamerskiego wyposażenia. Każdy z twórców, który nadaje na żywo przede wszystkim z domu i chce jednocześnie odgrywać pierwsze skrzypce na scenie streamerskiej zobowiązany niejako jest do dołożenia wszelkich starań, by jego twórczość pod kątem technicznym stała na możliwie najwyższym poziomie. Co za tym idzie –  audio z zestawu słuchawkowego może nie wystarczyć, choć i nie taki sprzęt dostarczał już Razer na rynek. Mowa o tym producencie dlatego, że w swojej gamie posiada m.in. mikrofon Razer Seiren V3 Chroma. To superkardioidealne urządzenie wyposażone w charakterystyczne dla marki podświetlenie Chroma przeznaczone jest przede wszystkim właśnie do nagrywania głosu i streamowania. Sprawdźcie, jak wypada w akcji! 

Recenzja Razer Seiren V3 Chroma

Nie od dziś wiadomo, że dobrego streameara powinna cechować dobra jakość. Oczywiście – nie ma tutaj zależności i stwierdzenie to rzecz jasna nie stanowi żadnej reguły. Niemniej, trudno w dzisiejszych czasach spotkać na scenie Twitcha czy też YouTube’a twórcę, który nie miałby profesjonalnego sprzętu do przechwytywania audio. Pełna zgoda – nie brakuje również takich twórców, jak chociażby Bartosz „Hyper” Wolny czy Sebastian „Neex” Trela, którzy nadają na żywo przy użyciu mikrofonu ze słuchawek, co stanowi niejako samo w sobie wartość dodaną i urozmaicenie do streamów. Niemniej, wystarczy 'przelecieć’ po transmisjach na żywo popularnych twórców na platformie należącej do Amazona, by zobaczyć, że zdecydowana większość z nich używa dedykowanych mikrofonów.  Godną rozważenia opcją w kontekście myśli o profesjonalnym stramingu, a także tworzeniu materiałów opartych o głos jest Razer Seiren V3 Chroma. Jak sprawuje się mikrofon po roku od swojej premiery?

Specyfikacja techniczna Razer Seiren V3 Chroma

  • Zasilanie: 5V / 500 mA
  • Częstotliwość próbkowania: 96 kHz
  • Szybkość transmisji: 24 bit
  • Membrana: 16 mm
  • Charakterystyka kierunkowości: Superkardioidalna
  • Pasmo przenoszenia: 20 Hz – 20 kHZ
  • Czułość: – 34 dB
  • Maksymalny poziom ciśnienia akustycznego: 110 dB
  • Sygnał do szumu: 96 dB
  • Wysokość: 211 mm
  • Średnica: 56 mm
  • Średnica podstawki: 91 mm
  • Waga: 474 g

Jak dociera Razer Seiren V3 Chroma?

Mikrofon został zapakowany w podłużne opakowanie w charakterystycznych dla marki barwach, a więc czarnej i zielonej. Pierwsza z nich dominuje jedynie na przedniej oraz tylnej ścianie, podczas gdy druga stanowi swego rodzaju obwódkę, znajdując swoją egzystencję na wszystkich bocznych przestrzeniach. Na pierwszym planie widnieje oczywiście odbitka dania głównego – mikrofonu, który kryje się w opakowaniu. Poza tym znajdziemy także logo producenta marki w prawym górnym rogu, podczas gdy w lewym otrzymujemy jasno do zrozumienia, że urządzenie zostało wyposażone w Razer Chroma RGB, a także wielofunkcyjnym czujniku wyciszania dotykowego. Z kolei na dole poza napisem z modelem, wzmiance o tym, że jest to mikrofon z podświetleniem RGB i przewodem USB otrzymujemy raz jeszcze powtórzoną informację o dotykowym wyciszaniu. Niemniej – dołożone zostały także wieści o iluminacji reaktywnej na streamowanie i granie, a także, że Seiren V3 Chroma to superkardioidalny mikrofon pojemnościowy.

Prawa strona może urzekać elegancją – to właśnie na niej swoje miejsce znalazła jedna z wersji loga RAZER. Jak przystało na odwrót i drugą boczną ścianę – to przestrzenie na zawarcie największej dawki danych. W przypadku lewej flanki dowiadujemy się, co zastaniemy wewnątrz kartonu. Zawarte zostały również wymagania sprzętu, do którego podłączymy urządzenie, a także jego specyfikacja techniczna, w tym dane fizyczne, które przytoczyliśmy powyżej.

Na odwrocie, jak to zazwyczaj bywa już w zdecydowanej większości sprzętu gamingowego – nie obyło się bez przedstawienia mikrofonu z innej perspektywy względem przedniej części opakowania. Poza tymi cechami, o których już wspomniałem, amerykańska marka zdecydowała się na wspominki o plug and play, możliwości zaawansowanej personalizacji za pośrednictwem aplikacji Razer Synapse, a także wbudowanym cyfrowym ograniczniku wzmocnienia i wbudowanym amortyzatorze, które zapewniają czysty i stabilny dźwięk.

Unboxing Razer Seiren V3 Chroma

Z górnej części opakowania wystaje uchwyt, dzięki któremu chociażby całe opakowanie może zostać zawieszone na wieszaku w sklepie. W dodatku twórcy zdecydowali się na zabezpieczenie wieka prostokątnym plastrem solidnej taśmy. Po jego zerwaniu nie pozostaje nam nic innego, jak tylko otworzyć karton i przejść do 'konsumpcji’.

W głównym kartonie umiejscowiona jest solidna, gruba kuwetka, która do absolutnego minimum ogranicza szanse na jakiekolwiek przemieszczanie się zasadniczo każdego z elementów. Poza samym mikrofonem producent oddaje do naszego użytku także wkręcaną podstawkę na 'majka’, dzięki której ten będzie mógł spokojnie spoczywać na blacie biurka. Na tym jednak nie koniec, bowiem w skład zestawu wchodzi także gruby, solidny przewód w oplocie. Nie mogło również obyć się bez instrukcjo-przewodnika. Ten jak przystało na Razera – został oddany w charakterystycznym i podniosłym stylu. Miłych wrażeń można dostać także po zastaniu dwóch naklejek.

 

Pierwsze wrażenia po unboxingu Razer Seiren V3 Chroma

Tuż po otwarciu mikrofonu minimalnie ciekawsze i fajniejsze wrażenie zrobiły woreczki, w których zapakowane były mikrofon oraz podstawka. Nie były to zwykłe, przezroczyste i popularne saszetki ze strunowym zamknięciem, a czarne, trwalsze i solidniejsze z domieszką pianki. Również i instrukcja okazała się czymś bardziej interesującym, aniżeli samym ograniczeniem się do standardowej treści w ujęciu jej wykonania, koloru i formy. Wyciągając z kolei mikrofon z opakowania i worka, od razu zdałem sobie sprawę, że obcuję z porządnym sprzętem. Nieciężkim, ale raz jeszcze użyję tego słowa – solidnym. Po wcześniejszym przeczytaniu informacji znajdujących się na pudełku zdawałem sobie sprawę, że górna przestrzeń przeznaczona jest do wyciszania 'majka’. Sama ikonka jest nieco mniej zauważalna w porównaniu z białą wersją kolorystyczną mikrofonu, bo taka też występuje – pozwoliłem sobie sprawdzić.

Pierwsze 'obadanie’ sprzętu w rękach jedynie utwierdziło mnie w przekonaniu, że mam do czynienia z urządzeniem wyższej klasy.  Ten płynnie się obracał na osi, do której został przytwierdzony. Na próżno spodziewać się ewentualnego skrzypienia czy innych brzydszych dźwięków w trakcie przykręcania podstawki. Gdybym miał podsumować pierwsze wrażenia – te były jak najbardziej udane. Już w trakcie unboxingu i tuż po nim najbardziej wyczekiwanym przeze mnie było nagranie sample’a i odsłuchanie go.

Jak wygląda i jest zbudowany Razer Seiren V3 Chroma?

Jak już zdążyłem zaznaczyć – mój mikrofon jest w czarnej wersji kolorystycznej. Niemniej, fani udoskonalania czy też budowy stanowisk w konkretnym stylu i charakterze również znajdą coś dla siebie. Dostępne bowiem są nie tylko urządzenia w wersji białej, ale także różowej (quartz). Będąc na oficjalnej stronie Razera – do obydwóch tych opcji trzeba będzie dołożyć po 10 euro, podczas gdy przy czarnym przyoszczędzimy. Nie wliczając podświetlenia – na próżno szukać jakichkolwiek innych odstępstw od określonej odmiany kolorystycznej.

Poczynając od samego dołu – do widelca, który jest już przytwierdzony do mikrofonu, możemy dokręcić podstawkę. Jej średnica wynosi dokładnie dziewięć centymetrów. Jest także wyposażona od samego spodu w pięć bardzo minimalnie wystających kółek, które mają stanowić o swego rodzaju antypoślizgu. Warto z tego miejsca nadmienić, że chociażby zamiast podstawki – do wspomnianego widelca można chociażby przykręcić końcówkę statywu – mnogość zastosowań wydaje się być w tej materii nieoceniona.

 

A skoro o mnogości zastosowań mowa, warto także zaznaczyć, że sam widelec można odkręcić. Opiera się on na dwóch solidnych śrubach. Również to, jak mocno je dokręcimy będzie decydować o tym, czy urządzenie do przechwytywania głosu będzie się obracać 'gładko’, czy też z oporem. Razer Seiren V3 Chroma posiada po obu stronach dwie dziury na wspomniane śruby i na tym też bazuje spojenie go z widelcem. Również i w tym przypadku gdyby ktoś z Was posiadał statyw bądź inny pomysł na przyczepienie mikrofonu pod coś innego niż dołączony widelec – nie powinno być problemu.

Spoglądając już na Seiren V3 z samego przodu – nie sposób nie wskazać na zaznaczające dość wyraźnie swoją obecność pokrętło. To posiada na całym swoim obwodzie przyjemny w dotyku pattern. Obraca się z wyraźnym, ale co istotne – płynnym oporem. Nieco wyżej znajduje się logo RAZER, które w zależności od światła jest mniej bądź bardziej zauważalne. Zasadniczo na tym kończy się frontalna część, bowiem jej nieco większą część stanowi już góra, która przechwytuje dźwięk, a jednocześnie zajmuje się prezentacją podświetlenia. Zależność ta ma miejsce na całym obwodzie.

Dopiero na tylnej części można znaleźć dwie kolejne warte odnotowania rzeczy. Poza informacjami technicznymi jest także bardzo mały panel, który zawiera dwa gniazda. Jedno z nich to oczywiście USB-C na dołączony w zestawie przewód. Możliwe jest także podłączenie mikrofonu przy pomocy kabla jack 3.5 mm. Na tym zasadniczo kończą się konkretna budowa oraz wygląd tego mikrofonu. Byłbym zapomniał! Jest także sama góra. Ta odgrywa pierwsze skrzypce, zwłaszcza dla streamerów, o czym wspomnę również w sekcji z oprogramowaniem. To na niej znajduje się dotykowy button, za pomocą którego można wyciszyć mikrofon bez ingerencji w pokrętło i ściszanie go do zera, czy też chociażby OBS-a. Wystarczy delikatnie 'pacnąć’ palcem i mikrofon od razu się wyciszy, dając również o tym znać zmianą podświetlenia na kolor czerwony – taki jest ustawiony domyślnie.

Sam mikrofon i podstawka to jednak nie wszystko, co znajduje się w pudełku. Gdyby nie przewód – trudno byłoby o komunikację Seiren V3 Chroma z komputerem. Jak zawsze – jestem ogromnym fanem wykańczania przewodów solidnym zabezpieczeniem, aniżeli oddawanie do użytku 'surówki’. Producent ze Stanów Zjednoczonych po raz kolejny stanął na wysokości zadania, stawiając na gruby, sztywny i pleciony kabel, który zakończony jest złączami USB typu A oraz USB typu C.

Dźwięk z Razer Seiren V3 Chroma

Razer Seiren V3 Chroma jest mikrofonem o charakterystyce superkardioidalnej. Celem szybkiego wprowadzenia należy zatem wyjaśnić i wspomnieć, że urządzenie to przechwytywać będzie przede wszystkim i w głównej mierze dźwięk z frontu. Tak więc w czystej teorii recenzowany sprzęt w niewielkim stopniu powinien rejestrować dźwięki z tyłu i otoczenia. Nie oznacza to jednak, że wcale nie będzie ich zbierać, bo owszem – będzie i dźwięki zza niego również. Jednak typ ten dobrze powinien sprawdzać się właśnie dla streamerów i osób nagrywających, które chcą uzyskać jak najczystszą jakość dźwięku, nie rejestrując przy tym przesadnie pozostałych akcentów. Gdyby w skrócie podsumować superkardioidalność? Przechwytywanie audio z jednego kierunku – w tym przypadku z przodu.

Kiedy tę fundamentalną kwestię mamy już za sobą, można co nieco powiedzieć o tym, co konkretnie oferuje mikrofon, który swoją premierę święcił w marcu ubiegłego roku. Odsłuchując kilka nagranych przez siebie próbek, muszę przede wszystkim odnotować, że 'majk’ dobrze radzi sobie z przechwyceniem każdej pojedynczej głoski. Nie ma w tej materii trudności z przechwytem niedokładniej wypowiedzianych słów. Seiren V3 Chroma równie świetnie radzi sobie w sytuacjach, kiedy mielibyśmy mówić za głośno. Wszystko za sprawą cyfrowego limitera wzmocnienia, który zapobiegnie przesterom czy też zbyt dużą głośnością mikrofonu.

Mimo że w przeszłości nie miałem zbyt dużej styczności z mikrofonami, co by nie powiedzieć, że żadnej – z czystym sumieniem mogę oddać Seiren V3 Chroma, że dźwięk nagrany przy jego pomocy był najlepszym jakościowo, który dotychczas udało mi się uzyskać. Dotychczas obcowałem przede wszystkim z 'majkami’ ze słuchawek, lecz nie tylko. Dość dawno temu miałem w swoich rękach także bardzo popularnego swego czasu Noxova NC-1, jednak to nieco różne kalibry.

Oprogramowanie do Razer Seiren V3 Chroma

Za zarządzanie mikrofonem odpowiada aplikacja Razer Synapse. Za sprawą jeszcze nie tak dawnej recenzji słuchawek Razer Kraken V4 Pro z połowy grudnia zaznajomiłem się z nią lepiej. Gdybym miał tylko na dzień dobry powiedzieć, czego mi w niej brakuje, odparłbym, że języka polskiego i w głównej mierze tylko do tego mógłbym się przyczepić. Samo oprogramowanie jest jak najbardziej udane, choć szkoda, że ewentualne aktualizacje należy pobierać ze strony producenta, aniżeli cały proces nie sprowadza się jedynie do wewnątrz aplikacji. Sporym plusem jest, że Synapse nie ogranicza się wyłącznie do posiadanego produktu, ale wchodzi również w interakcję z komputerem. Co natomiast konkretnie i szczegółowo możemy ustawić, skonfigurować i dostosować z poziomu dedykowanego programu Razera?

Urządzenie do przechwytywania audio posiada w Razer Syanpse dokładnie trzy zakładki. Pierwsza z nich to 'MIC’, w której konkretnych opcji nie brakuje. Pierwsza sekcja oddana jest przedniemu pokrętłu, które można dwojako skonfigurować. Za jego pomocą nie tylko istnieje możliwość ustawienia poziomu głośności mikrofonu, który ma nagrywać, ale także poziomem głośności słuchawek. Można przełączać się pomiędzy obiema głośnościami. Tuż po prawej stronie z kolei dostosowujemy przycisk wyciszania, który znajduje się na samym szczycie urządzenia. Nie jest to jednak typowy guzik, a coś na zasadzie dotykowej przestrzeni, która szczególnie przydatna okaże się w streamingu, kiedy niekiedy dochodzi do potrzeby natychmiastowego wyłączenia mikrofonu. Jednak button ten nie służy tylko wyciszaniu (wówczas kolor podświetlenia mikrofonu jest czerwony). Kiedy dwukrotnie naciśniemy, wtedy to włączą się efekty podświetlenia chroma, a po trzech naciskach dojdzie do ich wyłączenia. Co warte podkreślenia – jeżeli aplikacja Razer Synapse działa w tle – istnieje możliwość włączenie wielofunkcyjnych elementów sterujących, jak chociażby określenie konkretnego efektu podświetlenia.

Ostatnia przestrzeń w pierwszej zakładce jest oddana stricte mikrofonowi. To tutaj możemy wyłączyć audio, a także dostosować trzy poziomy głośności – nagrywania dźwięku, a także tego odtwarzanego. Przełączać się możemy pomiędzy trzema częstotliwościami próbkowania: 44,1 kHz, 48 kHz oraz 96 kHz. Można także włączyć bądź wyłączyć filtr górnoprzepustowy, wybrać w zaawansowanych ustawieniach wzmocnienia pomiędzy cyfrowym ogranicznikiem a automatycznym. W dodatku kolejne dwie możliwości to włączenie korektora głosu radiowego i bramy szumów.

Druga zakładka to 'STREAM MIXER’. W niej możemy połączyć kanały wirtualne, zarządzać ich routingiem w celu kontroli, które kanały są słyszalne.

Nie mogłoby oczywiście zabraknąć miejsca, w którym solidnie i konkretnie można dostosować wszystkie szczegóły związane z podświetleniem. Pierwsza z nich to jasność, do dyspozycji jest 100-poziomowa skala. Drugim zagadnieniem jest ustawienie koloru wskaźnika. Włącza się on wtedy, kiedy sygnał wejściowy przekroczył limit analogowy. Można go również wyłączyć. To samo tyczy się wskaźnika poziomu głośności, na którym przechwytuje mikrofon. Kiedy kręcimy pokrętłem, zwiększając wartość – wówczas podświetlenie zmierza ku zielonemu. Z kolei, kiedy jego głośność jest na najniższych wartościach – przemierza od żółtego przez pomarańczowy – na czerwonym kończąc. Identycznie sprawy się mają w przypadku poziomu głośności słuchawek.

Pozostałe trzy aspekty to dostosowanie wyłączenia mikrofonu, kolor, który ma się świecić wtedy, kiedy wyciszymy urządzenie, a także najbardziej rozległe zagadnienie sekcji podświetlenia, czyli jego efekty. Już na starcie do wyboru posiadamy dwie możliwości – szybkie efekty oraz zaawansowane. Pierwsze z nich oferują: audio meter, brathing, fire, spectrum cycling, starlight, static, wave i wheel. W dodatku należy także wybrać kolor czy kierunek w zależności od efektu. Warto z tego miejsca podkreślić, że osoby, które posiadają inne urządzenia Razera wyposażone w podświetlenia Chroma – mogą je ze sobą zsynchronizować!  W przypadku zaawansowanych efektów możemy je ustawić za sprawą Chroma Studio.

Recenzja Razer Seiren V3 Chroma – podsumowanie 

Docierając na sam finisz recenzji mikrofonu od Razera należy ogólnie powiedzieć, że to bardzo dobre urządzenie. Nie trzeba jednak być specjalistą od rynku, by wiedzieć, że sprzęt od amerykańskiego producenta do najtańszych nie należy. Tak samo jest w przypadku Seiren V3 Chroma. Osobiście markę zza oceanu postrzegam na zasadzie dostarczającej jakościowego sprzętu, ale w niemałej cenie. Razer ponad przeciętnie wypada w stosunku oferowanej jakości do ceny. W przypadku mikrofonu również łatwiej będzie mi o ewentualną rekomendację. Tak naprawdę sami musicie zadać sobie pytanie, czy potrzebujecie zewnętrznego mikrofonu i do czego. Jeśli już czytacie tę recenzję, to zapewne jesteście nim zainteresowani bądź skupiacie się na poszukiwaniach nowego urządzenia. Jeżeli jednak chcecie świetnie brzmieć w obliczu wspólnej gry ze znajomymi i nie jest wam szkoda pół tysiąca złotych – to jak najbardziej, śmiało. Ja osobiście dołożyłbym część tej kwoty do solidnych słuchawek, z wyższego segmentu, które również zaoferują ciekawą jakość dźwięku z dołączonego 'majka’.

Seiren V3 Chroma to mikrofon z nie pierwszej łapanki – przeznaczony do czegoś więcej, aniżeli jedynie powszechnego gamingu. To urządzenie, które śmiało ma być eksploatowane do nagrywania dźwięku oraz streamowania. Dlatego też, jeżeli jesteście nawet graczami w ujęciu profesjonalnym, ten mikrofon najprawdopodobniej Wam się nie przyda. Niemniej, snując rozważania już nie o streamingu półprofesjonalnym czy średniozaawansowanym – urządzenie od amerykańskiej firmy śmiało spełni swe zadanie nawet wśród twórców grających pierwsze skrzypce. Jak w zwyczaju mam okazję powtarzać przy produktach od Razera – obniżenie ceny nawet o sto złotych pozwoliłoby mu wspiąć się jeszcze wyżej i przede wszystkim zachęcałoby chociażby do rozważenia ewentualnego zakupu.

Jeżeli już wydacie pół tysiąca na Razer Seiren V3 Chroma, to jednego możecie być pewni. Nie zawiedziecie się. Mikrofon ten poprowadzi Wasze transmisje bądź też nagrania na wysokim, czyli odpowiednim poziomie.

KLIKNIJ, ABY ZOBACZYĆ INNE RECENZJE

Sprzęt do recenzji został dostarczony przez firmę Razer lub firmę marketingową/PR’ową zajmującą się daną marką na rynku polskim. Portal Respawn.pl za tę recenzję przyjął tylko gratyfikację w formie recenzowanych słuchawek. Firma nie miała żadnego wpływu na opinię wystawioną przez portal Respawn.pl oraz nie miała wpływu na autora niniejszej recenzji. Autor rozumiany jako redaktor portalu Respawn.pl.

Powiązane posty

MSI RTX 5080 Vanguard SOC – karta dla najbardziej wymagających!

iiyama GB2741QSU – 165 Hz, 1 ms i QHD w rozsądnej cenie

Więcej niż fotel gamingowy – recenzja Trust GXT 721SM Ruya Pro