Ćwierćfinałowa rywalizacja w 21. sezonie ESL Pro League dobiegła końca! Ostatnim półfinalistą turnieju odbywającego się w Sztokholmie okazało się The MongolZ, które bardzo gładko wygrało z Natus Vincere. Ekipa z Azji dwukrotnie triumfowała do sześciu. W sobotnich zawodach o wielki finał przyjdzie jej się zmierzyć z Teamem Vitality, który przed jej spotkaniem wyeliminował z imprezy Team Liquid.
The MongolZ góruje nad Teamem Vitality i sięga po półfinał ESL Pro League
Przypomnijmy, że przedostatnim półfinalistą 21. odsłony CS-owej Ligi Mistrzów okazał się Team Liquid. Organizacja z Francji wyeliminowała ostatniego Polaka będącego na placu boju, a więc Rolanda „ultimate’a” Tomkowiaka i jego kolegów. The MongolZ wzięło przykład z mistrza IEM Katowice, który dwukrotnie triumfował do dziewięciu. W przypadku Azjatów – ci byli jeszcze skuteczniejsi. W starciu, które czysto teoretycznie zapowiadało się bardziej pasjonująco i uchodziło za istny hit ćwierćfinałowych przepraw, było najbardziej jednostronne. Organizacja z Ukrainy nie 'dojechała’ na serwer.
Ostatnie starcie premiowane półfinałem ESL Pro League rozpoczęło się na Mirage’u. Plan ten został wybrany przez Natus Vincere, które z początku potwierdzało słuszność takiej, a nie innej predykcji. Organizacja z Ukrainy będąca w roli terrorystów wygrywała 4:1. Była w stanie także zastopować pierwszą szarżę rywala (4:3, 5:3), ale nie następnej, w wyniku czego przed zmianą stron traciła punkt. Dziwić może z przekroju całej lokacji fakt, że Na’Vi wygrało drugą rundę pistoletową, by przegrać sześć kolejnych odsłon i całą lokację do sześciu.
CZYTAJ TAKŻE: Zdecydowane działania ESL! Organizator zdyskwalifikował i wykluczył organizację
Na Anciencie natomiast 9. zespół światowego rankingu Valve punktował nieregularnie. Mimo okazania się lepszym w boju na pistolety, na dzień dobry przegrywał 1:3. Natus Vincere było w stanie zainkasować tylko trzy punkty w pierwszej połowie. W drugiej części natomiast nie doszło do niczego więcej, jak jedynie kosmetycznej poprawy wyniku. Raz jeszcze przegrana do sześciu stała się faktem.
Prym w szeregach MongolZ wiódł Sodbayar „Techno” Munkhbold, którego K-D to 36-21. Zazwyczaj na rundę 'rozdawał’ po 91,1 obrażeń, a jego rating i KAST wskazały na 1,50 i 84,2%. Najjaśniejszym punktem Na’Vi był natomiast Ihor „w0nderful” Zhdanov, którego stosunek zabójstw do śmierci wyniósł 32-34, a rating 1,07. W wielkim finale The MongolZ zagra z Teamem Vitality. Formacja z Mongolii będzie miała świetną okazję do rewanżu za półfinał Intel Extreme Masters 2025. Wówczas bez żadnych trudności triumfowały „pszczoły”, które w całokształcie wygrały 2:0, a na Mirage’u i Nuke’u kolejno do 7 i 9.
Natus Vincere vs. The MongolZ 0:2 – Mirage 6:13, Ancient 6:13
Główne zmagania 21. sezonu ESL Pro League (faza grupowa + faza play-off) odbędą się w dniach 7-16 marca. Łączna pula nagród wyniesie okrągły milion dolarów, z czego do najlepszej drużyny powędruje 100 tysięcy dolarów, a do finalisty połowa tej kwoty. W turnieju będziemy świadkami polskich zagrań oraz myśli szkoleniowych. W stolicy Szwecji rywalizują bowiem podopieczni trenera Wiktora „TaZa” Wojtasa z G2 Esports na czele z Januszem „Snaxem” Pogorzelskim, Roland „ultimate” Tomkowiak i jego koledzy z Teamu Liquid, a także Jan „cej0t” Dyl wraz ze spółką z SAW.