Amerykańska scena CS2 jest w kryzysie od kilku lat, to nie ulega żadnym wątpliwością. Ale to, co dzieje się w zamkniętych kwalifikacjach do PGL Bukareszt dla tego regionu, to już jest kuriozum.
Normalnie zajmowalibyśmy się teraz zamkniętymi europejskimi kwalifikacjami do PGL Bukareszt 2025, ale skoro organizator postanowił je przesunąć, to z braku łaku, spojrzeliśmy na amerykańskie. Ten region również walczy o jednego slota na turniej i też ma taki sam format – 32 drużyny, które walczą o dosłownie jedno miejsce dające awans. O tym, że jest to bardzo słaby format, wypowiadano się już nie raz, ale pewna niesprawiedliwość jest tu aż zbytnio widoczna. Bo gdy spojrzymy na drużyny w europejskich kwalifikacjach, to zobaczymy w nich czternaście zespołów z TOP50 rankingu VRS. Z kolei w przypadku amerykańskich kwalifikacji, będą to zaledwie trzy. Oczywiście, nie oznacza to, że Ameryce powinno się odebrać slot, chociaż nie oszukujmy się, jest to trochę nie równe i pokazuje, jak trudno jest się przebijać zespołom z europejskiego T2 na większe turnieje.
Jesteś z Kazachstanu? Śmiało, w NA jest taka pustka, że jak zbierzesz kolegów, to może awansujecie na PGL Bukareszt
Ale to nie jest jedyny problem związany z kwalifikacjami do PGL Bukareszt 2025. Gdy ponownie przyjrzymy się na listę uczestników, to zobaczymy chyba najlepsze podsumowanie upadku amerykańskiej sceny. Poza dobrze nam znanymi Wildcard i Complexity, pozostałe zespoły są praktycznie anonimowe, no może wyłączając BLUEJAYS i Nouns. Ale i to nie jest największym problemem tych kwalifikacji. Największym ich problemem jest to, że znajdziemy tam drużyny nie tylko z USA, Kanady czy Meksyku, ale także z Rosji, Ukrainy, Kazachstanu czy nawet mieszane składy europejskie, w których większość stanowią zawodnicy z różnych krajów Europy.
PGL Bucharest 2025 North America Closed Qualifier pic.twitter.com/QDgaOLxelx
— Kamil Kozak (@KozakLkr) March 6, 2025
Scena CS2 wymarła i nie widać szansy na ratunek. Ale może Major w Austin to uratuje?
Czyja to wina? PGL, że nie ma wymogu posiadania core złożonego z graczy z regionu? Trochę tak. Ale z drugiej strony, nie ma co się temu dziwić. Ze sceny, którą kiedyś reprezentowało Cloud 9, Liquid, CLG czy Evil Geniuses, nie pozostało praktycznie nic. Tak naprawdę Complexity to ostatnia organizacja, która jeszcze się trzyma na amerykańskiej scenie, bo Wildcard ma tylko dwóch graczy z regionu. Bolesny upadek amerykańskiej sceny Counter-Strike’a, który nastąpił na przełomie 2019 i 2020, trwa do dzisiaj, chociaż teraz to już nie jest upadek, tylko spadanie z prędkością światła. Region, który kiedyś dostarczył nam takich zawodników jak Stewie2K, Skadoodle, Nitro, Hiko czy Elige, teraz jest praktycznie martwy. Nie ma nawet żadnej nadziei, by powstał choć jeden dobry skład złożony z amerykańskich graczy, bo takich po prostu nie ma. Co najwyżej sklejka zawodników Wildcard, Complexity i NRG, ale nawet i tu mam spore wątpliwości, czy to mogłoby zadziałać.
CZYTAJ TAKŻE: Legenda CS zakończyła karierę! Nie przełamał klątwy Majora
Może powinniśmy zadać sobie pytanie, czy w takim wypadku, organizacja turnieju rangi Major w Ameryce ma sens? Moim zdaniem, ma. To nie jest tylko wina regionu, że zainteresowanie CS’em umarło. Valve też nie starało się o to, by je ożywić. Oprócz IEM Dallas, Ameryka praktycznie nie dostawała dużych turniejów. A co ma zmobilizować graczy, jak nie szansa występu przed własną publicznością na dużym turnieju? No właśnie, więc BLAST.tv Major Austin być może ma być taką formą reanimacji tej sceny. Ale jeśli to nie zadziała, to chyba trzeba powoli pogodzić się z tym, że region NA w CS2 po prostu stanie się tym, czym przez lata była Australia.