O tej mapie podopieczni NEO będą chcieli zapomnieć. Srogie lanie

Rozpoczęły się zmagania w ramach BLAST Open Lisbon 2025. W inauguracyjnym dniu widzowie z Polski mieli okazję do obserwowania tylko jednego rodzimego talentu. Podopieczni Filipa „NEO” Kubskiego z FaZe Clanu pierwszego dnia zmierzyli się z Virtus.pro. Starcie obfitowało w trzy mapy. Pierwsze dwie? Wspaniałe, zakończone dogrywkami. Niemniej trzecia niemalże na 99% przesądziła o tym, że amerykańska organizacja będzie chciała zapomnieć o starciu. Przegrała bowiem na Duście2 do… zera. 

Całkowita niemoc podopiecznych NEO na trzeciej mapie

Podopieczni trenera Filipa „NEO” Kubskiego z FaZe Clanu jako ostatni w kolejności wraz z graczami Virtus.pro rozgrywali swoje spotkanie w pierwszym dniu BLAST Open Lisbon 2025. Finn „karrigan” Andersen i jego koledzy śmiało mogli mówić o udanym wejściu w zawody za sprawą wybranego przez siebie i wygranego Anubisa. Organizacja zza oceanu mimo przegranej rundy pistoletowej od razu zaczęła podróż dobrymi torami, będąc po stronie terrorystów. Na dwanaście możliwych do wygrania rund była lepsza w ośmiu. Po zmianie stron jednak role się odwróciły i to nie tylko w kontekście misji, ale także punktowania. FaZe nie wygrało chociażby dwóch rund z rzędu i było zagrożone porażką. To VP bowiem wygrywało 12:11. Summa summarum o zwycięzcy zadecydowała dogrywka. W niej mimo rozpoczęcia w defensywie, amerykańska organizacja nie pozostawiała złudzeń. Wygrała cztery odsłony z rzędu i zamknęła mapę.

Role odwróciły się na Anciencie. Na tym zespoły zgodnie wygrały po sześć rund w obronie, a następnie w defensywie. Dziwić jednak może fakt, że FaZe nie zdołało zamknąć lokacji w regulaminowych 24 odsłonach, zważając na fakt, że wzięło górę w obydwóch rundach pistoletowych. Zawiodła postawa tuż po zmianie stron, kiedy to gracze polskiego szkoleniowca będąc antyterrorystami, przegrali kolejną odsłonę. Mimo stanu 8:11 nie tylko doszło do remisu, ale i punktu meczowego. Ten nie został wykorzystany. Jonathan „EliGE” Jablonowski i jego kompani spoczęli na wygranej pierwszej rundzie w dogrywce.

CZYTAJ TAKŻE: Astralis się zabezpieczyło! Przedłużony kontrakt z zawodnikiem na co najmniej 2 lata

O tym, komu przyjdzie cieszyć się z pierwszego zwycięstwa na BLAST Open Lisbon 2025 rozstrzygał Mirage. Widzowie wobec tego planu mogli mieć zdecydowanie bardzo duże oczekiwania po dogrywkach na dwóch poprzednich lokacjach. Tymczasem los tak chciał, że była to najbardziej jednostronna mapa, chociaż i te słowa nie oddają tego, co miało miejsce na arenie snajperów. „Niedźwiedzie” całkowicie przejechały się po graczach FaZe, odsyłając ich z niechlubnym rezultatem 0:13. Najjaśniejszym punktem amerykańskiej organizacji okazał się David „frozen” Čerňanský, który jako jedyny ze swojego zespołu zakończył starcie z dodatnim K-D (50-47). Jego rating wskazał na 1.10. W szeregach drużyny z regionu CIS karty rozdawał Timur „FL4MUS” Marev, który eliminował rywali 62 razy, upadając przy tym na ziemię 43-krotnie. Jego rating był imponujący, mowa konkretnie o współczynniku 1,46.

Podopieczni trenera Kubskiego wykorzystali zatem do maksimum już margines błędu w fazie grupowej. Nie mogą sobie pozwolić na żadną porażkę w walce o fazę play-off. Pierwsze z możliwych trzech starć w dolnej drabince stoczą w piątek, 21 marca. Wówczas zagrają z Astralis, które cechuje się zauważalnym progresem w ostatnich tygodniach.

FaZe Clan vs. Virtus.pro 1:2 – Anubis 16:12, Ancient 13:16, Dust2 0:13

Turniej BLAST Open Lisbon 2025 rozgrywa się w dniach 19-30 marca. Mimo wymienienia stolicy Lizbony w nazwie imprezy – ta odbędzie się w dwóch lokalizacjach. Szesnaście zespołów zawitało najpierw do Kopenhagi, by w niej rywalizować w studiu BLAST-a. Sześć najlepszych drużyn, które awansują do etapu play-off uda się do stolicy Portugalii, by tam zaprezentować się szerokiej publiczności w arenie. Łączna pula nagród przeznaczona na całe zmagania to 400 tysięcy dolarów. 150 tysięcy przeznaczone jest dla mistrzowskiej formacji. Biało-czerwoną flagę w tych zmaganiach reprezentują: podopieczni Wiktora „TaZa” Wojtasa z G2 Esports na czele z Januszem „Snaxem” Pogorzelskim, podopieczni Filipa „NEO” Kubskiego z FaZe Clanu, a także Roland „ultimate” Tomkowiak z Teamu Liqud.

Powiązane posty

Koniec ostatniego dnia pierwszej fazy IEM Kraków 2026. Polscy zawodnicy żegnają się z turniejem

Ostatni dzień pierwszej fazy Intel Extreme Masters Kraków 2026. Polacy bez miejsca na błędy

3DMAX i PARIVISION meldują się w głównej fazie IEM Kraków