Virtus.pro w finale ELEAGUE!

Stało się. Virtus.pro pokonali mousesports 2:0 (16:7 Train, 16:10 Cache) i już dziś wieczorem staną naprzeciw Fnatic w wielkim finale ELEAGUE. Nim to nastąpi, podsumujmy spotkanie, które dało im awans.

Mecz rozpoczął się na mapie Train – wybranej przez Virtusów. Pistoletówka wygrana na korzyść Niemców w CT potoczyła się tak dzięki 4 fragom Denisa „denisa” Howella. Przy wyniku 1:4 na korzyść mousesports, clutch Janusza „Snaxa” Pogorzelskiego uratował jego drużynę od dalszych strat w rundach.

Nikolą „NiKo” Kovacsem zauważalnie bez formy Polacy nie mieli większych problemów z ugraniem pierwszej połówki Traina wynikiem 9:6. Druga pistoletówka tylko podwyższyła ich prowadzenie.

mousesports w terro ugrało tylko jedną rundę, co dało Filipowi „NEO” Kubskiemu i spółce wynik 16:7, po którym z pewnością siebie mogli podejść do mapy przeciwnika – Cache.

Tu pierwsza pistoletówka należała do VP, a konkretniej do Jarosława „pashy” Jarząbkowskiego, który wyciągnął 3 fragi. Mimo dobrego startu w CT Polaków pierwsze rundy były bardzo wyrównane i w pewnym momencie wynik wskazywał 4:4. mousesports udało się jednak wyprowadzić pierwszą połówkę do wyniku 6:9.

Kolejna pistoletówka trafiła w ręce Polaków i kolejny triple kill, tym razem Wiktora „TaZa” Wojtasa wywróżył drużynie dobrą połówkę. Nie mogło się stać inaczej – mapa zakończyła się wynikiem 16:10.

Virtus.pro tym samym awansowali do finału ELEAGUE, gdzie z Fnatic już dziś wieczorem zmierzą się o tytuł mistrza pierwszego sezonu ELEAGUE – i 390 tys. dolarów z puli nagród.

Powiązane posty

IEM Katowice 2025. Które drużyny zagrają w Spodku? [LISTA]

Complexity Gaming pożegnało amerykańskiego gracza

NEO zaczyna walkę w fazie play-off ESL Pro League