Jak po każdym turnieju przychodzi czas na wyciągnięcie wniosków. Virtusi niewątpliwie zagrali świetnego CS-a w ostatni weekend, ale przegrany finał wywołał niedosyt – zarówno u fanów, jak i samych graczy.
Virtus.pro zeszłej nocy zagrało jedne z najpiękniejszych pojedynków, w jakie w ostatnich miesiącach mogli oglądać fani Counter-Strike’a. Najpierw po trzech mapach, dwóch dogrywkach w pierwszej, niezliczonych clutchach i obronionych BS-ach pokonali SK Gaming, które wcześniej bezapelacyjnie było nazywane najlepszą drużyną na świecie. Po ostatnim show podejście analityków może się nieco zmienić.
Wieczór zwieńczyło spotkanie finałowe ESL One New York, gdzie przeciwnikiem Polaków było Na’Vi. Drużyna Wiktora „TaZa” Wojtasa niemal bezpośrednio po zakończeniu poprzednich rozgrywek musiała usiąść do monitora. Na polski czas, z przerwami grali od 21 wieczorem do 7 rano.
Zdaniem graczy finał rozgrywany w tym samym dniu co poprzednie mecze jest nieporozumieniem. W półfinale szliśmy równo całym zespołem, jednak w finale nasza starsza część zespołu lekko osiadła – napisał na Facebooku 29-letni Filip „Neo” Kubski, który jest obecnie jednym z najstarszych profesjonalnych graczy CS:GO. System turnieju nie powinien tak wyglądać. Finał nie może być tego samego dnia co półfinały – dodaje.
Pełna wersja wpisu Neo: