Recenzja MSI Claw 8 EX AI+ CG3EM – konsola w dłoniach, komputer pod obudową

MSI Claw 8 EX AI+ próbuje pogodzić dwa sposoby korzystania z komputera. Po pracy ma pozwalać usiąść wygodnie z grą w dłoniach, a po podłączeniu monitora, klawiatury i myszy przejąć rolę niewielkiego peceta. To atrakcyjny pomysł, zwłaszcza dla osoby z rozbudowaną biblioteką gier na PC. Nie trzeba budować kolekcji od początku ani ograniczać się do jednego sklepu. Trzeba za to zaakceptować wszystkie zalety i obowiązki wynikające z obecności Windowsa.

Wersja EX otrzymała procesor Intel Arc G3 Extreme, grafikę Arc B390 i wyraźnie wyprofilowane uchwyty. Do tego dochodzą 8-calowy ekran 120 Hz z VRR, analogi i spusty Hall Effect, akumulator 80 Wh oraz dwa porty Thunderbolt 4. Całość zamknięto w charakterystycznej fioletowo-czarnej obudowie. Już taki zestaw pokazuje, że mamy do czynienia z ambitnym handheldem, którego możliwości wykraczają poza samo uruchamianie gier. Najważniejsze pytanie dotyczy jednak sensu takiego połączenia. Czy Claw potrafi zaoferować wygodę uzasadniającą wysoką cenę, skoro pozostaje urządzeniem ważącym niemal 800 gramów, z niewielkim ekranem i systemem wymagającym czasem sięgnięcia po pulpit? Przyjrzyjmy się osobno jego konsolowej i komputerowej stronie.

Specyfikacja MSI Claw 8 EX AI+ CG3EM

  • rodzina: MSI Claw 8 EX AI+ CG3EM, Copilot+ PC
  • kolor: Void Purple
  • procesor: Intel Arc G3 Extreme, rodzina Panther Lake
  • rdzenie i wątki: 14 rdzeni, 14 wątków; 2 P-core + 8 E-core + 4 LP E-core
  • maksymalne taktowanie CPU: do 4,7 GHz
  • pamięć podręczna: 12 MB Intel Smart Cache
  • grafika: zintegrowany Intel Arc B390, 12 rdzeni Xe, architektura Xe3
  • technologie obrazu: XeSS, w tym Multi Frame Generation w zgodnych grach, sprzętowa obsługa ray tracingu
  • NPU: do 46 TOPS
  • konfiguracja pamięci i dysku omawiana w tekście: 32 GB LPDDR5x i SSD 1 TB
  • rozbudowa RAM: pamięć wlutowana, bez wymiennych modułów
  • dysk: NVMe PCIe 4.0, jedno gniazdo M.2 2280
  • ekran: 8 cali, dotykowy IPS-Level, proporcje 16:10
  • rozdzielczość: 1920 x 1200 pikseli
  • odświeżanie: 48-120 Hz z VRR
  • deklarowana jasność i przestrzeń barw: 500 nitów i 100% sRGB, wartości typowe
  • sterowanie: asymetryczne analogi Hall Effect, spusty Hall Effect, bumpery, D-pad, ABXY
  • dodatkowe sterowanie: przyciski M1/M2, Menu, View, MSI Center M i szybkich ustawień
  • czujniki i wibracje: 6-osiowy IMU, haptyka HD
  • podświetlenie: RGB analogów i przycisków ABXY
  • łączność: Wi-Fi 7 i Bluetooth 6
  • porty: 2 x Thunderbolt 4 USB-C z DisplayPort i Power Delivery 3.0, audio combo 3,5 mm
  • czytnik kart: microSD Express
  • logowanie: czytnik linii papilarnych w przycisku zasilania
  • dźwięk: dwa przednie głośniki po 2 W, wbudowane mikrofony
  • akumulator: 4-komorowy, 80 Wh
  • zasilacz: USB-C Power Delivery 65 W
  • chłodzenie: Cooler Boost Hyperflow z dwoma wentylatorami
  • system i aplikacja sterująca: Windows 11 Home, MSI Center M
  • wymiary podawane na stronie MSI: 296-321 x 130 x 25-48 mm
  • masa z akumulatorem: 785 g

Specyfikację rodziny publikuje MSI na stronie Claw 8 EX AI+. Polska karta przedstawia wariant CG3EM-046PLY z 32 GB RAM i dyskiem 1 TB. Przy zakupie trzeba sprawdzić pełny symbol oraz wyposażenie pudełka: dopisek Launch Pack ma znaczenie, a sama nazwa CG3EM nie opisuje wszystkich różnic między ofertami.

Launch Pack, wykonanie i ergonomia dużego handhelda

Zestaw widoczny na zdjęciach obejmuje urządzenie, zasilacz USB-C, dokumentację, etui transportowe, szkło ochronne oraz nakładki na drążki. Oficjalny opis Launch Pack wymienia również brelok. Z praktycznego punktu widzenia najcenniejsze są etui i ochrona ekranu. Przy sprzęcie, który ma regularnie trafiać do plecaka, nie są to wyłącznie ozdobne dodatki. Etui ma usztywnioną zewnętrzną formę, uchwyt do przenoszenia i profilowane wnętrze. Miejsca na analogi ograniczają nacisk na najbardziej wystające elementy kontrolera. Trzeba jednak uwzględnić rozmiar całego pakunku: Claw z etui zajmuje zauważalną część torby. To sprzęt do zabrania w podróż, a nie urządzenie, które po zakończeniu rozgrywki wsuniemy do kieszeni kurtki.

Sam wygląd wypada bardzo korzystnie. Fioletowy front dobrze współgra z czarnymi przyciskami i tylną częścią obudowy. Faktura w miejscach podparcia dłoni przełamuje gładkie powierzchnie, a ukośne otwory głośników nadają urządzeniu rozpoznawalny charakter. RGB można potraktować jako dodatek do tej stylistyki; nawet przy wyłączonym podświetleniu Claw nie wygląda nijako. Najważniejszą zmianą konstrukcyjną są rozbudowane, zaokrąglone uchwyty. Kształtem przypominają boki tradycyjnego kontrolera, dzięki czemu dłoń ma wyraźne miejsce podparcia. To rozsądny kierunek w urządzeniu z tak dużym ekranem. Płaska obudowa wymagałaby mocniejszego zaciskania palców, żeby utrzymać ciężar całości.

Dobry profil nie usuwa jednak masy. Deklarowane 785 g oznacza, że podczas długiego grania znaczenie będzie miało podparcie przedramion. Na kanapie, przy stole albo z łokciami opartymi o podłokietniki łatwiej znaleźć wygodną pozycję niż podczas trzymania urządzenia wysoko przed twarzą. Osoby z mniejszymi dłońmi powinny też zwrócić uwagę na odległość między uchwytem a przyciskami, szczególnie tymi umieszczonymi przy ekranie. Sterowanie pozostaje częścią obudowy. Nie odłączymy bocznych kontrolerów, aby ustawić sam ekran dalej od siebie. Przy graniu na biurku alternatywą będzie zewnętrzny pad, natomiast w podstawowym zastosowaniu cały ciężar spoczywa w dłoniach. To jeden z najważniejszych kompromisów tej konstrukcji i kwestia istotniejsza od efektownego koloru.

Sterowanie: Hall Effect, D-pad i przyciski pod palcami

Układ analogów jest asymetryczny: lewy znajduje się wyżej, nad D-padem, a prawy poniżej przycisków ABXY. Dla użytkownika kontrolera Xbox rozmieszczenie będzie znajome. Osobne przyciski otwierają MSI Center M i szybkie ustawienia, więc podstawowa obsługa urządzenia nie musi zaczynać się od trafiania palcem w małe ikony Windowsa. Zastosowanie efektu Halla w drążkach i spustach należy zaliczyć do mocnych stron wyposażenia. Odczyt położenia korzysta z pola magnetycznego, co ogranicza problem zużywania ścieżek potencjometrów. Nie jest to gwarancja wiecznej sprawności całego mechanizmu, ale stanowi sensowny argument przy zakupie drogiego urządzenia ze zintegrowanym sterowaniem.

Ważna jest również możliwość dopasowania działania kontrolera. MSI Center M pozwala ustawiać martwe strefy drążków, próg pełnego wychylenia, zakres pracy spustów i siłę wibracji. Dzięki temu można zdecydować, czy priorytetem ma być spokojniejsze prowadzenie celownika, czy szybsza reakcja na niewielki ruch. Przy problemach z rozpoznawaniem skrajnych pozycji dostępna jest także kalibracja. D-pad wykorzystuje mechanizm z metalową kopułką, a jego zewnętrzna powierzchnia ma formę okrągłego, profilowanego pola kierunkowego. Taka konstrukcja może być atrakcyjna dla miłośników platformówek, bijatyk i starszych gier. Sam opis mechanizmu nie przesądza jednak o tym, czy konkretnemu graczowi spodoba się opór albo sposób wykonywania skosów. Podobnie jak przy doborze zwykłego pada liczą się własne preferencje.

Z tyłu umieszczono dwa przyciski M1 i M2. Ich najbardziej praktycznym zastosowaniem jest przeniesienie często używanej akcji pod dodatkowy palec: skoku, uniku, przeładowania lub wciśnięcia analoga. Możliwość wykonania takiej czynności bez odrywania prawego kciuka od sterowania kamerą ma większe znaczenie niż rozbudowane makra. Aplikacja obsługuje jednak także przypisania klawiatury i kombinacje poleceń, co przydaje się poza grami. Uzupełnieniem są czujnik ruchu i haptyka HD. Żyroskop pozwala wykorzystać ruch urządzenia jako dodatkowe wejście, zależnie od konfiguracji i obsługi przez grę. Wibracje mają wzbogacać reakcje kontrolera, ale nie należy automatycznie utożsamiać ich z adaptacyjnym oporem spustów. Claw oferuje analogowe triggery Hall Effect, a to inna funkcja.

Ekran 8 cali, VRR i dźwięk skierowany do gracza

Osiem cali to udany kompromis między czytelnością a mobilnością. Rozdzielczość 1920 x 1200 daje około 283 piksele na cal, więc na tak małej powierzchni nie brakuje szczegółowości. Proporcje 16:10 zapewniają też trochę więcej miejsca w pionie niż klasyczne 16:9, co pomaga w przeglądarce, dokumentach i grach wykorzystujących całą powierzchnię panelu. Największą zaletą odświeżania 120 Hz jest elastyczność. W lżejszych produkcjach można wykorzystać szybszą prezentację obrazu, natomiast wymagające gry nie muszą osiągać 120 FPS, aby panel miał sens. VRR dostosowuje odświeżanie do tempa dostarczania klatek w obsługiwanym zakresie, ograniczając rozrywanie obrazu i nierówności wynikające z niedopasowania tych dwóch wartości.

MSI określa zakres VRR jako 48-120 Hz. Nie warto więc obiecywać identycznego zachowania przy dowolnej liczbie klatek poniżej dolnej granicy. Przy graniu z limitem 30 lub 40 FPS nadal znaczenie mają ustawienia synchronizacji, równe odstępy między klatkami i tryb pracy ekranu. Sam napis VRR nie zastępuje dobrej konfiguracji gry. Panel jest dotykowy i ma błyszczącą powierzchnię. Dotyk pomaga obsłużyć okno logowania, klawiaturę ekranową czy ustawienia systemowe, lecz w jasno oświetlonym otoczeniu odbicia mogą konkurować z obrazem. Deklarowane 500 nitów jest korzystnym parametrem, ale nie oznacza pełnej odporności na bezpośrednie słońce. W podróży ustawienie ekranu względem okna nadal będzie miało znaczenie.

IPS-Level z typowym pokryciem 100% sRGB stanowi dobry punkt wyjścia do gier i multimediów. Przy tej cenie brak OLED-a pozostawia jednak pewien niedosyt. W ciemnych scenach panel LCD nie zaoferuje charakterystycznej dla OLED-a czerni, a 100% sRGB nie należy mylić z szeroką paletą barw ani potwierdzeniem profesjonalnej kalibracji. Dwa głośniki skierowano do przodu, po bokach ekranu. To korzystniejsze położenie do grania niż wyloty kierujące dźwięk wyłącznie na blat. Dostępne są również gniazdo słuchawkowe i Bluetooth, dlatego wybór sposobu odsłuchu pozostaje szeroki. Przy grach wymagających precyzyjnego wyczucia czasu połączenie przewodowe jest najprostszym sposobem uniknięcia dodatkowego opóźnienia toru bezprzewodowego.

Arc G3 Extreme i granie: mocny fundament, ważne ustawienia

Nazwa Intel Arc G3 Extreme może początkowo mylić, ponieważ Arc kojarzy się z kartami graficznymi. Tutaj oznacza cały procesor przeznaczony do handheldów. Zintegrowany układ graficzny nosi osobne oznaczenie B390. To ważne rozróżnienie przy porównywaniu konfiguracji i wyszukiwaniu sterowników.

Procesor należy do rodziny Panther Lake i łączy dwa rdzenie wydajne z ośmioma energooszczędnymi oraz czterema rdzeniami o niskim poborze energii. W takim urządzeniu liczy się nie tylko wydajność szczytowa, ale także umiejętność ograniczenia zużycia energii, gdy gra nie potrzebuje pełnej mocy. Duża liczba rdzeni nie zmienia przy tym handhelda w odpowiednik wysoko zasilanego komputera stacjonarnego.

B390 dysponuje 12 rdzeniami Xe. Współpracuje z pamięcią systemową, dlatego 32 GB RAM ma tu praktyczne uzasadnienie: z tej samej puli korzystają Windows, aplikacje i grafika. Nie oznacza to jednak 32 GB osobnego VRAM. Wbudowanego RAM-u nie wymienimy, więc przy zakupie wybieramy konfigurację na cały okres użytkowania urządzenia.

Najwięcej uwagi warto poświęcić XeSS. Intel opisuje trzy części tej technologii: rekonstrukcję obrazu z niższej rozdzielczości, generowanie dodatkowych klatek i ograniczanie opóźnień przez XeLL. Każda rozwiązuje inny problem. Skalowanie zmniejsza koszt renderowania, generowanie klatek podnosi płynność prezentacji, a XeLL pomaga skrócić drogę między poleceniem gracza a obrazem. Wzrost licznika po włączeniu generowania klatek nie jest równoznaczny z takim samym przyspieszeniem logiki gry i reakcji sterowania. Dodatkowe obrazy powstają pomiędzy klatkami renderowanymi przez silnik. Z tego powodu warto najpierw uzyskać stabilną podstawową wydajność, a dopiero później korzystać z generowania. Przy bardzo niskiej liczbie klatek źródłowych sam mnożnik nie rozwiąże problemu ospałego sterowania.
W swoich materiałach MSI pokazuje wzrosty wydajności względem poprzedniej generacji przy 1200p, średnich ustawieniach oraz XeSS 3 z MFG. To warunki porównania producenta, nie wyniki natywnego renderowania. Trzeba zachować to rozróżnienie, zwłaszcza gdy zestawiamy takie liczby z pomiarami wykonanymi bez skalowania i bez dodatkowych klatek.

W codziennym korzystaniu z Clawa lepszym celem od ustawienia wszystkiego na maksimum będzie dobranie profilu do konkretnej gry. Na ośmiu calach część różnic między wysokimi i średnimi detalami jest mniej istotna niż stabilność animacji. Szczególnie kosztowne cienie, odbicia czy ray tracing warto oceniać przez ich rzeczywisty wpływ na obraz, zamiast traktować najwyższą opcję jako obowiązkową.

Windows 11, Xbox Mode i MSI Center M

Windows jest jednocześnie największą zaletą i głównym źródłem złożoności całego pomysłu. Można instalować pecetowe sklepy, launchery, modyfikacje i zwykłe aplikacje. Nie trzeba wybierać urządzenia pod jedną bibliotekę. Z drugiej strony pojawiają się konta, aktualizacje, komunikaty instalatorów oraz programy, których interfejs powstał z myślą o myszy. Xbox Mode ułatwia przeglądanie i uruchamianie gier za pomocą kontrolera. Pełnoekranowy układ grupuje bibliotekę i ogranicza potrzebę odwiedzania pulpitu. Nadal jest to jednak sposób obsługi komputera z Windows, a nie zmiana Clawa w sprzętowego Xboxa. Wersje gier, licencje i dostępność tytułów pozostają zależne od platformy oraz wybranej usługi.

MSI Center M odpowiada za część bezpośrednio związaną z urządzeniem. Łączy bibliotekę gier z profilami zasilania, ustawieniami sterowania, podświetleniem i aktualizacjami. Dedykowane przyciski są tutaj ważniejsze, niż mogłoby się wydawać: regulacja jasności lub zmiana profilu nie powinna wymagać przerywania gry na długą wyprawę do ustawień systemowych. Instrukcja aplikacji wyróżnia trzy scenariusze: AI Engine, Endurance i Manual. Pierwszy automatyzuje dobór ustawień, drugi stawia na oszczędzanie energii, a trzeci udostępnia ręczną regulację mocy i wentylatorów. Wybór profilu powinien wynikać z gry i warunków korzystania. Maksymalny pobór energii nie ma sensu, gdy lekki tytuł już osiąga wybrany limit FPS.

Warto też oddzielić przykładowe ekrany instrukcji od parametrów konkretnego wydania oprogramowania. Załączony przewodnik MSI Center M pokazuje między innymi wartości 8, 17 i 30 W. Nie jest to wystarczająca podstawa, aby uznać 30 W za nieprzekraczalny limit wszystkich trybów Clawa EX. Zakresy udostępniane użytkownikowi zależą od modelu, firmware i wersji aplikacji. Tryby Gamepad i Desktop rozdzielają obsługę gier od pracy z pulpitem. Gdy tytuł nie reaguje na przyciski tak, jak oczekujemy, kontrola aktywnego trybu jest jednym z pierwszych sensownych kroków. Do pisania dłuższych wiadomości lub ustawiania bardziej rozbudowanych programów wygodniejsza pozostanie jednak fizyczna klawiatura. Ekran dotykowy i analog nie zastępują całkowicie touchpada oraz myszy.

Także przygotowanie do podróży przypomina bardziej obsługę laptopa niż prostej konsoli. Gry warto zainstalować i uruchomić wcześniej, sprawdzić ich działanie bez internetu oraz zakończyć aktualizacje. Samo posiadanie tytułu na dysku nie gwarantuje, że launcher nie poprosi o logowanie. Claw daje dużą swobodę, ale wymaga od użytkownika trochę więcej uwagi.

Bateria 80 Wh, ładowanie i chłodzenie

Akumulator 80 Wh należy do najważniejszych elementów wyposażenia. Jego pojemność tworzy większy zapas energii, lecz czas grania nadal zależy od poboru całego urządzenia. Limit mocy procesora nie obejmuje automatycznie ekranu, pamięci, dysku, wentylatorów i strat zasilania. Dlatego prosty rachunek oparty wyłącznie na ustawionym TDP może dać zbyt optymistyczny wynik. MSI deklaruje ponad pięć godzin rozgrywki w  Diablo IV przy 1200p, aktywnym XeSS i trybie Endurance z limitem 30 FPS. To wartościowa informacja o przyjętym scenariuszu, ale nie obietnica pięciu godzin w każdej grze przy pełnej wydajności. Wyższa jasność, wyższy limit klatek i bardziej wymagający tytuł zmienią ten bilans. W komplecie znajduje się zasilacz USB-C PD 65 W. Możliwość korzystania ze standardu USB-C jest wygodna w podróży, ale sama zgodność kształtu wtyczki nie wystarczy. Zasilacz lub powerbank musi obsługiwać odpowiedni profil Power Delivery, a przewód przenieść wymaganą moc. Słaba ładowarka telefoniczna może nie nadążać za poborem podczas gry.

Instrukcja sprzętu opisuje wejście PD 27-100 W przy włączonym urządzeniu i szerszy zakres przy wyłączonym, natomiast MSI zaleca zasilacz co najmniej 65 W. Nie oznacza to stałego ładowania akumulatora mocą 100 W. Rzeczywista moc zależy od negocjacji z zasilaczem, poziomu naładowania, temperatury i bieżącego obciążenia. Nie ma też podstaw, aby z samej pojemności wyliczać dokładny czas pełnego ładowania. Za chłodzenie odpowiada Cooler Boost Hyperflow. Na tylnej części obudowy widać dwie duże strefy wlotów, a górną krawędź zajmują wyloty ciepłego powietrza. Takie rozmieszczenie oddziela główny przepływ od miejsc chwytu, pod warunkiem że tylne otwory pozostają odsłonięte. Oparcie urządzenia o miękką poduszkę może ten przepływ ograniczyć.

Ręczne ustawienia wentylatorów dają dodatkową kontrolę, ale nie tworzą darmowej wydajności. Mniejsza prędkość obrotowa oznacza inny bilans hałasu i temperatur, a wysoki profil mocy zwiększa ilość ciepła do odprowadzenia. Bez własnego pomiaru nie przypisywałbym tej konstrukcji konkretnej głośności ani temperatury pod obciążeniem. W ocenie funkcjonalnej korzystnie wypada natomiast możliwość dopasowania profilu do gry i otoczenia.

Claw jako komputer: Thunderbolt 4, SSD i Copilot+ PC

Dwa porty Thunderbolt 4 są mocnym argumentem za traktowaniem Clawa jako czegoś więcej niż konsoli. Oba znajdują się na górnej krawędzi i obsługują DisplayPort oraz Power Delivery. Można zatem zasilać urządzenie i jednocześnie korzystać z monitora lub innych akcesoriów, bez natychmiastowego zajęcia jedynego dostępnego złącza. W stanowisku biurkowym przyda się zgodna stacja dokująca albo koncentrator z odpowiednimi wyjściami. Claw nie ma pełnowymiarowego USB-A, HDMI ani Ethernetu w obudowie. Trzeba więc uwzględnić koszt i możliwości adaptera, zwłaszcza gdy oczekujemy jednocześnie obrazu, ładowania oraz kilku urządzeń USB. Parametry połączenia zależą również od samego kabla i podłączonego sprzętu.

Zewnętrzny ekran, klawiatura i mysz otwierają drogę do zwykłej pracy: przeglądarki, dokumentów, arkuszy, poczty czy podstawowej edycji materiałów. Moc obliczeniowa i 32 GB RAM tworzą do tego sensowną podstawę. Największym ograniczeniem przy pracy bez dodatkowych akcesoriów pozostaje ergonomia ośmiocalowego ekranu. Można odpowiedzieć na wiadomość, ale wielogodzinne przygotowywanie arkusza będzie znacznie wygodniejsze na monitorze. Thunderbolt daje również możliwość rozważenia zgodnej obudowy z zewnętrzną kartą graficzną. To jednak osobny zakup i konfiguracja, a nie wydajność dostępna po podłączeniu dowolnej stacji dokującej. W praktyce prostsze zastosowania, takie jak monitor, szybki dysk i peryferia, lepiej pokazują codzienną użyteczność tych portów.

Dużym plusem jest zastosowanie dysku M.2 2280. MSI przewiduje możliwość wymiany SSD po zdjęciu tylnej pokrywy, co daje drogę do zwiększenia pojemności. Gniazdo jest jedno, więc rozbudowa oznacza zastąpienie obecnego nośnika i przeniesienie danych lub ponowną instalację systemu. Nie dołożymy drugiego wewnętrznego SSD obok pierwszego. Czytnik microSD Express pozwala poszerzyć przestrzeń bez rozkręcania obudowy. Aby wykorzystać możliwości standardu Express, potrzebna jest odpowiednia karta; zwykła karta microSD nie przyspieszy tylko dlatego, że trafi do nowszego czytnika. Dla dużej biblioteki wymagających gier większy wewnętrzny SSD pozostaje rozwiązaniem wartym rozważenia, a karta może uzupełniać go dodatkowymi tytułami i plikami.

Wi-Fi 7 i Bluetooth 6 pasują do klasy urządzenia. Nowsze Wi-Fi może pomagać przy pobieraniu dużych gier i streamingu, ale korzyści zależą od routera, zasięgu i warunków radiowych. Nie warto utożsamiać teoretycznej przepustowości łącza z szybkością pobierania z każdego serwera ani z gwarantowanym opóźnieniem w grze online. Oznaczenie Copilot+ PC odnosi się do komputerowej strony Clawa. NPU o wydajności do 46 TOPS może obsługiwać zgodne zadania AI, przy czym dostępność poszczególnych funkcji zależy od systemu, aplikacji i regionu. To dodatkowa możliwość, nie bezpośredni przelicznik FPS. XeSS wykorzystuje technologie graficzne, a samo posiadanie NPU nie sprawia, że każda gra działa szybciej.

Podsumowanie recenzji MSI Claw 8 EX AI+ CG3EM

MSI Claw 8 EX AI+ ma dobrze określony charakter. Łączy rozbudowane sterowanie, duży jak na handheld ekran, pojemny akumulator i pełną swobodę Windowsa. Szczególnie przekonują dwa porty Thunderbolt 4, możliwość wymiany SSD M.2 2280 oraz konfiguracja z 32 GB RAM. Dzięki nim komputerowe zastosowania są czymś więcej niż dodatkiem umieszczonym w reklamie.

Po stronie grania najważniejsze są analogi i spusty Hall Effect, dodatkowe przyciski oraz panel z VRR. Nowa platforma Intela i XeSS dają sporo możliwości dobierania jakości obrazu do zapotrzebowania na energię. Warto jednak korzystać z nich świadomie: generowane klatki nie zastępują dobrej podstawowej responsywności, a najwyższy profil mocy nie zawsze zapewnia najlepsze wrażenia z mobilnego urządzenia.

Największe ograniczenia pozostają bardzo konkretne. Claw waży 785 g, ma błyszczący ekran IPS-Level, a wygoda Windowsa w dłoniach nadal zależy od aplikacji i kontrolerowego interfejsu. Pamięci RAM nie da się rozbudować. Przy pracy biurkowej trzeba doliczyć peryferia oraz ewentualną stację dokującą, więc perspektywa zastąpienia komputera wymaga przemyślenia całego stanowiska. Cenowo nie wypada to źle bo sprzęt kosztuje około 6700 PLN, a przy takim poziomie cenowym decyzja sprowadza się przede wszystkim do sposobu grania. Jeśli większość czasu spędzamy przy biurku, duża część zalet handhelda pozostanie niewykorzystana. Jeżeli natomiast chcemy zabierać pecetową bibliotekę w podróż, grać na kanapie i okazjonalnie podłączać cały zestaw do monitora, Claw przedstawia spójną propozycję. To sprzęt dla osoby świadomie płacącej za mobilną formę i elastyczność.

ZOBACZ NASZE INNE RECENZJE! 

Powiązane posty

Recenzja ICY BOX IB-MS505-TI – trzy monitory, jeden uchwyt i porządek na biurku

Recenzja Dream Machines DM9 Skill Wireless – lekka mysz z 8000 Hz za 229 zł

Recenzja Corsair Skiff 100 – membrana z pokrętłem, RGB i ochroną IP53