EMERITOS BANDITOS na utrzymanie musi jeszcze poczekać

Fot. Polska Liga Esportowa

EMERITOS BANDITOS przegrało przedostatni mecz w ramach 51. sezonu ESEA Main. Kultowy zespół z Polski przegrał po dwóch dogrywkach z hiszpańskim TFD na Ancient 16:19. Tym samym pod znakiem zapytania stoją dalsze występy EB na tym poziomie rozgrywkowym. Biało-czerwoni w ostatnim spotkaniu zagrają o być albo nie być.

EMERITOS BANDITOS z porażką

Spotkanie rozgrywało się na mapie Ancient. Rozgrywkę zainicjowała runda nożowa, w której już na start ujrzeliśmy ciekawą konfrontację. W sytuacji sam na sam został Jarosław „pashaBiceps” Jarząbkowski, który posiadając 3 punkty zdrowia poradził sobie z również obitym rywalem. „Emerytowani” rozpoczęli zmagania po stronie broniącej. Trener Bartosz „Hyper” Wolny przez niemalże cały czas rzucał calle, stawiając na start na podwójne wykorzystanie dwóch berett. Polacy poradzili sobie z odbiciem obszaru bombowego A po sfejkowaniu B i tym samym otworzyli wynik spotkania. Biało-czerwoni prowadzili 2:0, ale sukces ekipy z Hiszpanii przyniósł kolejny atak na BS A, w wyniku czego zapisali na swoje konto pierwsze oczko. Ekipa znad Wisły dobrze czytała grę, operując do tego w dodatku granatami (4:1). „Emerytowani” konsekwentnie zwiększali swoją zaliczkę, TGD zazwyczaj punktowało po ofensywie na A. Po dwóch przerwach taktycznych ekipa z Półwyspu Iberyjskiego zmieniła taktykę i zaczęła raz po raz atakować 'B’, co przynosiło wymierne rezultaty. Pierwsza część zakończyła się podziałem punktów, choć Jarosław „pashaBiceps” Jarząbkowski i jego koledzy mieli trzy oczka zaliczki (6:3, 6:6).

CZYTAJ TAKŻE: W Polsce liczba turniejów CS2 systematycznie maleje

Po zmianie stron ekipa z Polski postanowiła podejść środkiem, a następnie 'donutem’, podkładając ładunek bombowy na BS-ie A. Kultowy zespół wygrał rundę z zaledwie jedną stratą (7:6). Po chwili wyszli na dwupunktowe prowadzenie, ale porażka w trzeciej odsłonie drugiej połówki zmusiła EMERITOS BANDITOS do rozegrania rundy typu 'force’. Dobrze w odbijaniu czuli się reprezentanci TGD, solidnie też przejmowali teren, w wyniku czego to oni prowadzili 9:8. Wynik zaczął oscylować wokół remisu (10:10). Polacy zaczęli mierzyć się z problemami finansowymi, dwa szybkie podejścia rampą nie przyniosły pozytywnego rezultatu, w wyniku czego Hiszpanie mieli dwa punkty meczowe (12:10). Rodacy doprowadzili do dogrywki za sprawą dwóch ofensyw na A. W rozstrzygającej odsłonie szybki rush midem przyniósł zamierzony efekt (12:12).

CZYTAJTAKŻE: Kto zagrał najlepiej? To nie był najlepszy RMR w wykonaniu Rebels [statystyki]

W 'doliczonym czasie’ gra toczyła się punkt za punkt (15:15). Pierwsza dogrywka nie była w stanie wyłonić zwycięzcy. W drugiej sytuacja uległa diametralnej odmianie. EB przegrywało trzema punktami (18:15). Biało-czerwoni obronili pierwszy punkt mapowy, ale w kolejnej odsłonie rywal poradził sobie zyskując przewagę liczebną za sprawą m.in. pomyłki Jarząbkowskiego.

EMERITOS BANDITOS vs. TGD 0:1 – Ancient 16:19

Ostatnie spotkanie EMERITOS BANDITOS w 51. odsłonie rozgrywek ESEA Main zaplanowano na najbliższy czwartek, 21 listopada. Wówczas to kultowy zespół “emerytów” rywalizować będzie także o godz. 20:00 z łotewskim MightWolves, który jeszcze w końcówce lipca 2024 roku zajmował 205. miejsce w światowym rankingu HLTV. Tak więc EB czeka wymagająca przeprawa.

Więcej informacji w kontekście rozgrywek EMERITOS BANDITOS w 51. sezonie ligi ESEA Main znajduje się pod tym linkiem.

Powiązane posty

Apogee wywalczyło awans na PGL Bukareszt 2027!

Same hity na start 2. sezonu BLAST Rivals! Mecze otwarcia ogłoszone

Snax wylądował na ławce rezerwowych GamerLegionu!