MICHU: Mam nadzieję, że nie potrzebujemy już dalszych zmian w składzie

fot. BLAST

Emocje po starciu Virtus.pro – Ninjas in Pyjamas nadal nie opadły. Tuż po meczu porozmawialiśmy z bohaterem spotkania – Michałem “MICHU” Mullerem.

Aleksander Kurcoń: Zeszło trochę ciśnienie po wygranej z NiPem?

Michał “MICHU” Muller: Na pewno trochę zeszło, ale jeszcze nie tak na maksa, bo jesteśmy świeżo po meczu. 

Ciężko przegrać mecz, jeśli Ty i Vegi jesteście w takiej formie.

To prawda, z Vegim bardzo dobrze sobie radziliśmy, ale nie tylko my. Na sukces zespołu pracuje cała piątka. Nawet jeśli komuś szło dzisiaj gorzej, to jutro jest dobry moment, żeby się odkuć i pokazać swoją lepszą stronę. Pieczar zagrał dziś statystycznie trochę słabiej, ale też robił bardzo dobrą robotę. Jak jutro zagramy w pięcioosobowym składzie na wszystkich mapach i wszyscy zaprezentują się równie perfekcyjnie, jak jesteśmy przygotowani, to będzie dobrze.

Przy analizie  Ninjas in Pyjamas podpytywaliście się kolegów z adwokacika? SZPERO i spółka zmierzyli się z nimi w fazie grupowej.

Nie, analizę zrobiliśmy sami. Sugerowaliśmy się tym co z kubenem i resztą zespołu obejrzeliśmy.

Spodziewaliście się tak łatwego meczu z NiPem? Poza końcówką na Nuke’u, która była trochę stresująca, to szło wam wszystko jak po maśle. 

Byliśmy pod nich bardzo dobrze przygotowani. Wiedzieliśmy co grają i jak kontrować ich zagrywki. Jedyne czego mogliśmy się spodziewać to to, że mogli przygotować też coś pod nas i będą grać trochę inaczej. Tak rzeczywiście było, ale na szczęście dobrze na to zareagowaliśmy. 

Na Nuke’u prowadziliście nawet 15:5. Wkradło się później rozluźnienie, a później nerwowość i stres, że rywal może doprowadzić do dogrywki?

Stres nie, bo byliśmy silni mentalnie. Każdy z nas wierzył, że tak czy siak zamkniemy ten mecz. Może rzeczywiście wizja tego, że wystarczy jedna runda do półfinału trochę nas rozluźniła. Nie mogliśmy znaleźć recepty na obronę NiPu, ale w 30. rundzie zmieniliśmy nasz plan na grę i dzięki temu wygraliśmy. 

Co się stało z waszymi pistoletówkami? Nie tak dawno często zarzucano wam słabą grę na pistolach, a teraz wpada wszystko jak leci.

Tak, ale dobrze, że to już przeszłość. Na tym turnieju wygraliśmy 11 na 12 pistoletówek, pomaga to w osiągnięciu dobrego rezultatu. Ponadto to, że jesteśmy perfekcyjni w tym aspekcie, podbudowuje psychicznie na resztę meczu. 

Długo nad tym pracowaliście?

Szczerze, to nie kładliśmy jakiegoś szczególnego nacisku na tę część gry. Po prostu mamy je dobrze przetrenowane i przygotowujemy je pod przeciwnika. 

Po wygranym meczu z E-RIVALS widziałem, że nie do końca byliście zadowoleni z siebie. Nie jest to trochę niezdrowa ambicja?

Niezadowolenie wynikało z tego, że nie trzymaliśmy się planów, które ustaliliśmy między sobą po meczu z Tricked i po internetowych spotkaniach. Zabrakło uczenia się na błędach. Szczerze mówiąc, to myśleliśmy, że będzie dużo łatwiej, a męczyliśmy się z tym przeciwnikiem, a do tego doszła jeszcze frustracja wynikająca z powielania błędów z przeszłości.

Na pewno dotarły do was plotki o zagranicznym składzie. Rozmawialiście o tym z Romanem Dvoryankinem?

Tak, kuben opisał tę sytuację na social mediach i uspokoił wszystkich fanów. Była to po prostu zwykła plotka, takie plany nie miały miejsca.

Podpisany kontrakt z phrem z pewnością uciął wszelkie spekulacje. Co się zmieniło od przyjścia Tomka? 

Na pewno wprowadził dużo spokoju do naszej gry i innego punktu widzenia. Myślę nawet, że dosyć podobnego do mojego, bo gdy Tomek wypowiada się na temat naszej gry i naszych błędów to często podzielam jego zdanie. Jest to doświadczony, opanowany gracz, który bardzo dobrze spełnia swoją rolę, takiego nam właśnie brakowało. Nawet jeśli zagra słabszy mecz, to trzeba pamiętać o tym, że na razie jest jeszcze świeżakiem w naszej drużynie, a adaptacja w nowym zespole jest zawsze bardzo trudna. Spodziewam się jednak, że z czasem będzie też grał indywidualnie dużo lepiej. 

Jutro półfinał. Czego spodziewacie się po mousesports?

Myszy na pewno są w formie, grają obecnie bardzo dobrze, ich wyniki na poszczególnych mapach są naprawdę imponujące. Bodajże w ostatnim czasie na 20 map przegrali zaledwie dwie. Mam jednak nadzieję, że jutro dołożymy im kolejne dwie porażki. 

Snax rok temu grał w jednym zespole z chrisJ’iem i ropzem. Wiedza o tych dwóch zawodnikach ułatwi wam nieco grę?

Myślę, że nie ma to żadnego znaczenia. 

Rok temu na V4 rozpoczęła się twoja przygoda z Virtus.pro na LANach. Jak oceniasz ten okres? Od tamtego czasu niewiele w twojej karierze ruszyło do przodu, drużyna stała w miejscu. 

Na pewno, nie mogliśmy od tamtego czasu ustabilizować naszej formy. Ciągle dążyliśmy do perfekcyjnego składu. Mam nadzieję, że obecny jest już taki i nie będzie dalszych zmian. 

Plany na najbliższą przyszłość?

Powrót do TOP30 po V4. Ponadto będziemy grali turnieje online, bo póki co nie mamy zaplanowanego żadnego LANa. Czeka nas ciężka praca i przygotowania do otwartych kwalifikacji, bo chcemy w końcu gdzieś awansować i zbierać punkty do rankingu.

Co jest takiego w otwartych kwalifikacjach, że tak ciężko wam przez nie przejść? W tym miesiącu zdarzyła wam się wtopa w turnieju kwalifikacyjnym do DreamHacka.

Ciężko mi powiedzieć, gdybym znał przyczynę to już dawno tego problemu by nie było. Co jednak może na to wpływać? Możliwe, że za często po prostu trenujemy na te lepsze drużyny, a jak przychodzi jakiś underdog to gra się nam ciężej. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia co się stało, bo byliśmy naprawdę dobrze przygotowani do tych kwalifikacji. 

Dobry wynik na V4 na pewno pomoże wam w zdobywaniu bezpośrednich zaproszeń na LANy, a wtedy powinno już iść z górki. Dzięki Michał i powodzenia w jutrzejszym półfinale. 

Mam taką nadzieję!

Z Michałem “MICHU” Mullerem rozmawiał Aleksander Kurcoń.

Zapraszamy również na naszą specjalną relację z turnieju V4 Future Sports Festival.

Powiązane posty

MostoW: Komentowanie samemu jest trudne

Deweloperzy CS:GO od kilku miesięcy przenoszą mapy na silnik Source 2. Leakerzy ujawniają nowe informacje

TACO i coldzera znów łączą siły! Były duet SK pod banderą 00Nation